Wkrótce pierwsza wersja systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu!

/ EU2017EE Estonian Presidency; creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

- W ciągu dwóch lat może być gotowa wstępna wersja systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew - poinformował w czwartek minister obrony Antoni Macierewicz, który odwiedził 3. Warszawską Brygadę Rakietową Obrony Powietrznej w Bielicach k. Sochaczewa.

Na briefingu prasowym minister poinformował, że miał możliwość "zapoznania się z najnowocześniejszymi systemami produkcji krajowej, które mogą się złożyć w przyszłości na system obrony bliskiego zasięgu Narew", w którym - jak podkreślił - planowany jest znaczny udział polskiej produkcji, podobnie jak i w innych systemach obrony powietrznej, także Patriot. Sam pocisk systemu Narew ma być wytwarzany na licencji.

"Jak mnie poinformowano, podczas tej prezentacji i podczas jej podsumowania, pierwsza wersja (systemu) może być dostarczona do sił zbrojnych nawet w ciągu 24 miesięcy"

- powiedział Macierewicz. Zaznaczył, że we wstępnej wersji system będzie operacyjny, ale o mniejszych możliwościach, zwłaszcza pod względem integracji z innymi systemami.

"Gdyby tak się rzeczywiście zdarzyło, polskie siły zbrojne i przede wszystkim my, Polacy, nasze państwo, dysponowalibyśmy własnym systemem obrony krótkiego zasięgu już za dwa lata, czyli jeszcze przed wprowadzeniem albo równolegle z wprowadzeniem pierwszych baterii rakiet Patriot, co do których, jak państwo wiecie, kończymy właśnie negocjacje z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej"

- dodał.

Zapewnił, że resort kładzie nacisk "na oparcie naszej obrony na polskich systemach, polskich zdolnościach i polskich zakładach". Jak dodał, wybór pocisku do systemu Narew "to oczywiście jest kwestia rozmów, ale głównie one są prowadzone ze stroną brytyjską".

Rafał Kowalczyk z PIT-Radwar, która w PGZ odpowiada za integrację systemów, jako możliwe polskie elementy Narwi wymienił stacje radiolokacyjne wczesnego wykrywania, które są na zaawansowanym etapie prac badawczo-rozwojowych, a na które mają się złożyć: radar P-18 PL, radar pasywny PCL, wielofunkcyjny radar kierowania ogniem Sajna, a także system dowodzenia.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl