To może być przełom w poszukiwaniach zaginionego okrętu

ARA San Juan / Wikimedia Commons/Martin Otero - Naval Base Mar del Plata/CC BY 2.5

  

Załoga samolotu marynarki wojennej USA, biorąca udział w poszukiwaniach zaginionego argentyńskiego okrętu podwodnego na południowym Atlantyku, odkryła obiekt znajdujący się na głębokości 70 metrów - poinformowały we wtorek czasu lokalnego argentyńskie media.

- To może być zaginiony okręt podwodny ARA San Juan

 - podały zgodnie rozgłośnia "Radio Mitre" i dziennik "Clarin".

Według tych mediów, do miejsca, gdzie dokonano wspomnianego odkrycia, z portu Puerto Madryn na wybrzeżu Patagonii skierowano niewielką łódź podwodną, która ma zidentyfikować obiekt. Argentyński resort obrony nie potwierdził tych doniesień.

Według argentyńskiej marynarki wojennej poszukiwania zaginionego okrętu z udziałem jednostek nawodnych i lotnictwa Argentyny, a także kilku innych krajów, w tym USA i Brazylii, znalazły się w "krytycznej fazie". Kontakt z okrętem został utracony 15 listopada.

Rosną nasze obawy o rezerwy tlenu na pokładzie jednostki

 - powiedział we wtorek wieczorem czasu lokalnego rzecznik argentyńskiej marynarki wojennej Enrique Balbi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Zaginął okręt z 44-osobową załogą

Gdy utracono łączność z okrętem, znajdował się on w odległości ok. 432 km od wybrzeży Patagonii. ARA San Juan w poniedziałek 13 listopada opuścił port Ushuaia w południowej Argentynie, na Ziemi Ognistej.

Wśród 44 członków załogi ARA San Juan jest Eliana Krawczyk, pierwsza kobieta oficer pływająca na okrętach podwodnych.

ARA San Juan to jednostka produkcji niemieckiej, napędzana silnikiem Diesla, a w zanurzeniu - elektrycznym. Okręt zwodowany został w 1983 roku i jest najnowszym z trzech okrętów podwodnych argentyńskiej marynarki wojennej. Według specjalistów z Jane's Sentinel, w 2008 roku w Argentynie okręt przeszedł przebudowę, podczas której wymieniono cztery silniki Diesla i silnik elektryczny. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

O EuroWeek w „Woronicza 17”. „Gdyby to był „ChurchWeek” mainstream miałby histerię na całego”

  

Od kilku dni w sieci głośno wokół obozów językowych EuroWeek. Wszystko za sprawą zdjęć przedstawiających dorosłych mężczyzn wraz z młodymi dziewczętami. Sprawę podjęto w programie Michała Rachonia „Woronicza 17”. - Organizator mówi, że to są zdjęcia z pożegnania, że to są tylko takie uściski pożegnalne – jakby to było cokolwiek uspokajającego dla opinii publicznej - powiedział Artur Soboń, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

W mediach pojawiać zaczęły się zdjęcia pobrane z portali społecznościowych, na których widać było dorosłych mężczyzn różnych narodowości i młode dziewczęta. Z artykułów wynikało, że zostały one wykonane podczas obozów integracyjno-językowych EuroWeek – Szkoła Liderów, oraz że biorą w nich udział nastolatki i mężczyźni "pochodzenia pozaeuropejskiego".

[polecam:http://niezalezna.pl/250321-o-zdjeciach-z-euroweek-zrobilo-sie-glosno-sprawie-przyjrzy-sie-policja-jest-tez-pismo-do-prokuratury]

Nie wiem, czy państwo pamiętają z niedawnych lat kampanię „Zły dotyk”, która miała uwrażliwiać opinię publiczną na niestosowne kontakty dorosłych z dziećmi. Dzisiaj przedstawiciele tej kampanii „zły dotyk” jakoś są nieobecni. W każdym razie jestem przekonany, że gdyby to nie był „EuroWeek” a „ChurchWeek” i młodzi klerycy, czy księża spotykaliby się z nastolatkami i byliby fotografowani w podobnych konfiguracjach, to media mainstreamu miałyby histerię na całego. Problem jest, czy stosujmy te same reguły

– mówił Andrzej Zybertowicz z Kancelarii Prezydenta.

Zastanawiał się, czy ci mężczyźni zostali wprowadzeni w standardy naszej kultury zachodniej, „gdy się określa, że pewne formy kontaktu cielesnego są niestosowne”.

"W jakim trybie oni zostali zweryfikowani? To nie chodzi o to tylko, czy oni byli legalnie w Polsce i czy są z obcych kultur, tylko o to, czy coś wiemy o ich sposobie wdrożenia w standardy kultur zachodnich, które określają relację między kobietą i mężczyzną. Jak wiadomo, część kultur niezachodnich, traktuje kobiety, jako przedstawicieli niższego gatunku, a w niektórych z tych kultur nie ma tej granicy wiekowej dojrzałości, która jest u nas wyznaczona" – mówił Zybertowicz.

Jerzego Wenderlicha zapytano, czy w przypadku EuroWeek jest przestrzeń do zainteresowania organów państwa.

"Nie mam wystarczającej wiedzy, by wydawać wyroki. Jest tutaj obszar materii medialnej, którą na razie dysponujemy. Nie ma materiału dowodowego, który powinien być szybko zebrany i bardzo się cieszę, że tyle instytucji powiedziało, że to już się dzieje. Z drugiej strony nie traktowałbym sprawy hurtowo, że tam, gdzie przebywało przez te lata kilkadziesiąt tys. młodych ludzi, żeby w całości to przedsięwzięcie wyrzucać na śmietnik historii, podeptać, żądać głów czy gilotyn" – ocenił wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

[polecam:http://niezalezna.pl/250334-dzialania-wokol-euroweek-przyspieszaja-bedzie-natychmiastowa-kontrola]

Jacek Wilk stwierdził, że jest trochę zażenowany, że „w tak poważnym programie zajmujemy się plotkami rodem z pudelka”.

Znajmy jakieś proporcje tego wszystkiego. Kilka nastolatek wrzuciło zdjęcia do internetu i na podstawie tego zostały wysunięte daleko idące wnioski. To jest przede wszystkim sprawa ich rodziców, jeśli rzeczywiście doszło do jakiś niewłaściwych czynów, to oni powinni interweniować. Skoro oni tego nie robią, to tu jest pierwsza wątpliwość. Jeśli są jakieś poważne podejrzenia, to dobrze, niech organy państwa to sprawdzą. Gdyby tego typu impreza byłaby prowadzona przez instytucję kościelną, to z całą pewnością lewicowe media już wszystkich by rozszarpywały, wydawały wyroki, skazywały na ciężkie kary więzienia. Faktycznie, ta dysproporcja jest i powinniśmy we wszystkich przypadkach stosować równą obiektywną miarę

– powiedział poseł partii Wolność.

Zapytany czy wysłałby na EuroWeek swoje dzieci, podał, że nie zrobiłby tego.

Według Artura Sobonia, posła Prawa i Sprawiedliwości, niepokojące są także tłumaczenia organizatorów.

Z jednej strony organizator mówi, że to są zdjęcia z pożegnania, że to są tylko takie uściski pożegnalne – jakby to było cokolwiek uspokajającego dla opinii publicznej. Potem mówi, że cała rzecz jest wynikiem jakiejś konkurencji, czy nieporozumienia, brutalnego rozstania się z jednym z woluntariuszy, który ma powiązania z Rosją, co wydaje się szalenie mało wiarygodne. To pogłębia ten niepokój w tej sytuacji

– powiedział Artur Soboń.

"Stąd też rola państwa, nie tylko rodziców. Oczywista jest rola opiekunów, a rola państwa w dwóch obszarach: w tym który jest opisany kodeksem karnym po prostu i te rzeczy, które mogły się tam wydarzyć powinny być badane. A z drugiej strony, osoby zajmujące się dziećmi powinny mieć do tego przygotowanie pedagogiczne, niezależnie od różnic kulturowych" – dodał wiceminister w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

Jan Filip Libicki ocenił, że rzeczywiście jest to sytuacja niepokojąca.

Organy państwa i stosowne instytucje powinny to zbadać. Rozumiem, że bada to prokuratura, minister edukacji narodowej, minister spraw wewnętrznych. Niech bada, zobaczymy co z tych badań wyniknie. Rzeczywiście te materiały pojawiające się w internecie były niepokojące i należy je sprawdzić – mówił poseł PSL.

Dodał, że „trochę się zgodzi z profesorem Zybertowiczem i trochę z marszałkiem Wenderlichem”.

Jest tak, że w pewnych określonych mediach gdyby to dotyczyło osób duchownych byłby rwetes na pół Polski -  to jest rzecz oczywista i wiem, że by tak było i domagano by się najdalej idących i surowych konsekwencji. Natomiast jest druga sprawa - mówię to jako człowiek, który czuje się człowiekiem kościoła - że też wewnątrz kościoła muszą funkcjonować pewne podwyższone standardy, bo w odbiorze społecznym księża są specjalistami od moralności, w związku muszę mieć wyższy standard i wyższe wyczulenie na te kwestie

– dodał.

Piotr Apel mówił, że kwestie dzieci i ich edukacji, ale też zagrożeń które się wokół pojawiają zawsze będą budzić dużo emocji.

Trzeba zrobić wszystko, by nasze dzieci były bezpieczne. Tutaj pojawiły się wątpliwości dotyczące ich bezpieczeństwa związanego z ich ewentualnym molestowaniem i dobrze, że o tym rozmawiamy, tak samo dobrze ze była ta kampania o „złym dotyku”. Warto przypominać, mówić i uświadamiać młodych ludzi i ich rodziców, że takie rzeczy są, istnieją i przed takimi rzeczami trzeba chronić dzieci

– stwierdził poseł z Kukiz’15.

Dodał, że politycy nie powinni osądzać, czy przekroczono granicę, czy nie. "Do tego są prokuratura i policja, i dobrze, że się tym zajmują" – powiedział.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl