Europosłami PO zajmie się prokuratura

Europosłanka PO Barbara Kudrycka / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Szef warszawskich struktur Młodzieży Wszechpolskiej Mateusz Marzoch złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez europosłów PO, którzy głosowali za przyjęciem rezolucji PE ws. praworządności w Polsce.

Jak czytamy w zamieszczonym na Twitterze skanie zawiadomienia, Młodzież Wszechpolska wskazuje, iż sześcioro posłów Platformy do Parlamentu Europejskiego - Michał Boni, Róża Thun, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka i Julia Pitera - mogło dopuścić się naruszenia przepisów art. 129 Kodeksu karnego, który mówi o działaniu na szkodę Polski. Według narodowców oddane przez nich głosy za przyjęciem rezolucji w konsekwencji naraziły Rzeczpospolitą "na ryzyko nałożenia sankcji oraz utratę reputacji międzynarodowej".

W uzasadnieniu wniosku podpisanego przez Marzocha, który jest także wiceprezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, stwierdzono ponadto, że rezolucja jest obliczona na "wywarcie presji politycznej i ideologicznej" na Polskę. Wskazano także, iż zawiera ona "szereg bulwersujących, niedorzecznych zapisów", dotyczących m.in. ksenofobicznego i faszystowskiego charakteru Marszu Niepodległości oraz krytyki "obywatelskich projektów dotyczących ochrony życia poczętego".

Polscy europarlamentarzyści wspierający taką rezolucję działają bez wątpienia na szkodę Polski i wpisują się tym samym w tradycję konfederacji targowickiej

- dodano.

Art. 129 kk. mówi, iż ten, kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Parlament Europejski przyjął w ubiegłym tygodniu rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach. Europosłowie zainicjowali też własną procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 Traktatu o UE wobec Polski. Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS, SLD wstrzymało się od głosu, eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu. Większość PO wstrzymała się od głosu, ale sześciu europosłów poparło ten dokument. Byli to: Michał Boni, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Różna Thun.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Nie zawsze można czekać na wszystkie kraje UE". Merkel o dalszych planach ws. migrantów

/ pixabay.com/CC0

  

Przywódcy kilkunastu państw unijnych zjechali dziś na miniszczyt do Brukseli, żeby rozmawiać o dzielącym UE od lat problemie migracji. Choć faktyczny napływ migrantów do Wspólnoty spadł, sprawa na nowo wywołuje napięcia polityczne. Angela Merkel, uznawana za inicjatorkę "miniszczytu" oceniła, że dwu- i trójstronne porozumienia w sprawie migracji między krajami unijnymi są konieczne, bo "nie zawsze można czekać na wszystkie 28 krajów UE".

Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej postanowiły nie brać udziału w spotkaniu. Premier Mateusz Morawiecki mówił w czwartek, że nie należymy do klubu przyjaciół relokacji. Rozwiązanie to mające dzielić uchodźców pomiędzy państwa UE od lat uniemożliwia "28" porozumienie się ws. reformy systemu azylowego. Z udziału w miniszczycie, którego gospodarzem jest szef KE Jean-Claude Juncker, zrezygnowały również: Estonia, Litwa, Łotwa, Cypr, Portugalia, Rumunia, Irlandia i Wielka Brytania.

W Brukseli nikt nie ma wątpliwości, że inicjatywa spotkania wyszła od kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która ma poważne problemy polityczne w kraju na tle migracji. Szefowa niemieckiego rządu jest pod presją, bo dostała od szefa MSW i lidera CSU, siostrzanej partii jej ugrupowania, Horsta Seehofera czas do końca miesiąca na znalezienie rozwiązania problemu migrantów na niemieckich granicach. Merkel mówiła dziennikarzom przed spotkaniem w Brukseli, że ma nadzieję na porozumienie w tej sprawie z państwami europejskimi w ciągu najbliższych dni, żeby ograniczyć napływ przybyszy spoza UE do Niemiec.

- Wiemy, że na Radzie Europejskiej niestety nie osiągniemy jeszcze wszechstronnych rozwiązań

 - powiedziała kanclerz Niemiec.

Wskazała, że dzisiejszy "miniszczyt" ma stanowić tylko pierwszy etap konsultacji, "posiedzenie robocze" i "pierwszą wymianę", ale ma znaczenie ze względu na późniejsze porozumienia dwu- i trzystronne w najbliższych dniach.

Według Merkel podczas tego spotkania chodzi nie tylko o migrację ku zewnętrznym granicom Europy, ale też migrację wewnątrz Unii Europejskiej. Frontex (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej) odegra w tych konsultacjach ważną rolę - zaznaczyła.

W ocenie szefowej niemieckiego rządu dwu- i trójstronne porozumienia w sprawie migracji między krajami unijnymi są konieczne, bo "nie zawsze można czekać na wszystkie 28 krajów UE". Jak podkreśliła, najważniejsze jest wypracowanie modus vivendi.

Z danych Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontexu) wynika, że w pierwszych miesiącach tego roku granice unijne zostały przekroczone nielegalnie 43 tys. razy. To o 46 proc. mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Choć spadek wiąże się głównie z opanowaniem sytuacji w centralnej części Morza Śródziemnego na trasie z Libii do Włoch, to właśnie nowe władze w Rzymie najgłośniej dopominają się o wsparcie ich przez inne państwa UE.

Szef MSZ Włoch Enzo Moavero Milanesi mówił w opublikowanym dziś wywiadzie dla dziennika "Il Messaggero", że UE grozi rozpad na tle kryzysu migracyjnego. Włochy obawiają się, że zamknięcie granic spowoduje, iż zostaną same z napływającymi do kraju migrantami. Wtórne przepływy migracyjne, to znaczy z jednego kraju unijnego do drugiego, są z kolei głównym problemem Niemiec. Znaczna część przybyszy z Afryki i innych kontynentów po dotarciu do Włoch udaje się na północ Europy do bogatszych państw, z Niemcami na czele. Takie osoby chce właśnie odsyłać z niemieckiej granicy szef MSW tego kraju.

Prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślał przed rozpoczęciem miniszczytu w Brukseli, że UE staje przed kryzysem politycznym na tle migracji. Przypominał jednocześnie o wartościach, na jakich opiera się UE, wśród których jest też respektowanie praw człowieka oraz innych państw członkowskich.

To zawoalowana krytyka postawy nowych władz Włoch, które odmówiły przyjęcia już dwóch statków z kilkuset migrantami na pokładzie uratowanymi podczas akcji poszukiwawczych. Rzym wszedł na tym tle w spór z Maltą, która również nie zgodziła się na wyokrętowanie migrantów u siebie.

Paryż zresztą krytykuje nie tylko sposób działania Włochów. W sobotę prezydent Francji oświadczył, że jest zwolennikiem wprowadzenia sankcji finansowych dla krajów Unii Europejskiej, które odmawiają współpracy w kwestiach związanych z imigracją. "Jestem za wprowadzeniem sankcji w razie braku solidarności (krajów UE ws. migracji) oraz za warunkowym przyznawaniem funduszy strukturalnych" - podkreślił, nie wymieniając przy tym konkretnych krajów.

Z kolei premier Hiszpanii Pedro Sanchez mówił dziś w Brukseli, że jego kraj wypełnia swoje zobowiązania nie tylko wobec UE, ale też z punktu widzenia międzynarodowych konwencji. To właśnie Hiszpania przyjęła statek "Aquarius", przed którym porty zamknęły zarówno Włochy jak i Malta.

Premier tego drugiego kraju Joseph Muscat przekonywał dziś, że wskazanie winnych zaognienia sytuacji nic nie daje. "Wytykanie palcem nic nie pomoże" - tłumaczył. Dodał przy tym, że budowanie muru na morzu nie jest rozwiązaniem problemu migracyjnego.

Unijni urzędnicy informowali, że Merkel, od której miała wyjść inicjatywa zorganizowania miniszczytu, chciała, żeby zorganizował go najpierw szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Ten miał jednak wskazać, że w najbliższy czwartek i piątek jest regularny szczyt UE, który będzie się zajmował migracją. Wobec tej odmowy Berlin zwrócił się do Junckera. Przywódcy jeszcze przed rozpoczęciem spotkania pokłócili się o tekst deklaracji końcowej. Premier Włoch Giuseppe Conte groził nawet, że nie przyjedzie na miniszczyt. O tym, że będzie trudno wypracować wspólne stanowisko, świadczyć może m.in. to, że po zakończeniu rozmów nie przewidziano nawet konferencji prasowej.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl