Zakończenie procesu beatyfikacyjnego ks. Zienkiewicza na szczeblu diecezjalnym

Ksiądz Aleksander Zienkiewicz / archidiecezja.wroc.pl

W najbliższą sobotę – 25 listopada – we Wrocławiu odbędą się uroczystości związane z zakończeniem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza na szczeblu diecezjalnym.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 10.00 w auli PWT przy pl. Katedralnym od sesji zamknięcia procesu. Następnie, o godz. 11.00, w katedrze wrocławskiej odprawiona zostanie uroczysta msza święta pod przewodnictwem metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego. 

Ksiądz Aleksander Zienkiewicz, pseud. Wujek urodził się 12 sierpnia 1910 r. w Lembówce na Wileńszczyźnie. W latach 1920-1926 uczęszczał do szkoły podstawowej w Duniłowiczach. Następnie w latach 1926-1931 kontynuował naukę w Niższym Seminarium w Nowogródku i Biskupim Gimnazjum Męskim w Drohiczynie. W latach 1931-1938 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Pińsku. 

3 kwietnia 1938 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa pińskiego Kazimierza Bukraby. W kwietniu 1939 r. został rektorem fary w Nowogródku i kapelanem sióstr nazaretanek, późniejszych 11 męczennic zamordowanych przez Niemców 1 sierpnia 1943 r. W 1942 roku mianowano go dziekanem nowogródzkim i wikariuszem północnej części diecezji pińskiej.

W 1946 r. został przesiedlony do Gorzowa Wielkopolskiego. W sierpniu tego samego roku został prefektem szkoły podstawowej i gimnazjum w Sycowie. 1 sierpnia 1947 podjął pracę jako prefekt I LO i Liceum Pedagogicznego we Wrocławiu oraz kapelan sióstr nazaretanek. W latach 1953-1958 był rektorem Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Od 1963 roku pełnił funkcję archidiecezjalnego duszpasterza młodzieży akademickiej w Centralnym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego we Wrocławiu. 27 maja 1972 został kanonikiem kapituły katedralnej. 25 marca 1976 został rektorem kościoła św. Piotra i Pawła we Wrocławiu. 10 sierpnia 1994 zrezygnował z pełnionych funkcji.

Zmarł 21 listopada 1995 r. we Wrocławiu; został pochowany na tamtejszym cmentarzu św. Wawrzyńca. 21 listopada 2010 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Źródło: archidiecezja.wroc.pl, wikipedia.org, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl