Bez Tuska nie byłoby Smoleńska

10 kwietnia 2010 roku Donald Tusk usunął się z grona osób, z którymi wypada celebrować jakiekolwiek święto. Rozczarowuje, iż prezydent Duda tego nie rozumie.

Donald Tusk przypomniał sobie o „tym kraju”, tym, który jeszcze niedawno chciał karać sankcjami. Przyjął zaproszenie prezydenta RP na uroczystości z okazji święta niepodległości. Nawet zapragnął złożyć wieniec. Kancelaria głowy państwa tłumaczy: nie wystosowano specjalnego zaproszenia, lecz jedynie z automatu postąpiono wedle obowiązującego zwyczaju zapraszania na tę uroczystość byłych szefów rządów i prezydentów. Daję wiarę tym tłumaczeniom, sęk w tym, że pan prezydent Andrzej Duda nie powinien go stosować.

Donald Tusk ponosi polityczną odpowiedzialność za śmierć delegacji ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele, za pohańbienie ich szczątków, za oddanie śledztwa Putinowi, za działanie totalnie wbrew interesowi Rzeczypospolitej w tej sprawie, za kampanię pogardy przed Smoleńskiem, za niespotykaną, odbywającą się pod patronatem Platformy i ówczesnego rządu falę chamstwa wobec wszystkich tych, którzy walczyli o rzetelne śledztwo, i w końcu za wszystkie kłamstwa nazywane przez niego „śledztwem smoleńskim”.

Jestem przekonana, że znacząca część wyborców pana Andrzeja Dudy nie jest zainteresowana tym, by kultywował on jakieś dotychczasowe zwyczaje, ale by tworzył nowe – oparte na prawdzie i sprawiedliwości. By działał, szanując pamięć naszych bohaterów, a nie bezrefleksyjnie przyjmował dziedzictwo Aleksandra Kwaśniewskiego (to zapewne od niego zwyczaj zapraszania wszystkich pochodzi). Czy wysłałby zaproszenie też Jaruzelskiemu? 10 kwietnia 2010 roku Donald Tusk usunął się z grona osób, z którymi wypada celebrować jakiekolwiek święto. Rozczarowuje, iż prezydent Duda – tak często odwołujący się do dziedzictwa profesora Lecha Kaczyńskiego – tego nie rozumie. Wykluczenie Tuska z polskiej sfery publicznej nie jest elementem jakiejś wojny, walki politycznej.

Jest po prostu obowiązkiem moralnym i przyzwoitością. Nie da się z emfazą wspominać poległego pod Smoleńskiem prezydenta, a później świętować z człowiekiem, bez którego do tragedii 10 kwietnia by nie doszło.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Frasyniuk jak za PRL!

Nieodżałowany Wojciech Pokora zagrał wiele genialnych scen, ale w mojej pamięci na honorowej półce leży cała seria opowieści docenta Furmana. Prawdziwe perełki, klasyka gatunku. Jak wiadomo, docent Furman pasjonował się myślistwem i gromadził wokół siebie wszystkie myśliwskie atrybuty.

Na ścianie poroża, na podłodze skóra z polarnego niedźwiedzia, do tego strzelba, naboje, uniform i nieodłączny pies Teodor. Wszystko razem miało z kompletnego niezguły i mitomana zrobić wielkiego łowczego. Oczywiście docent Furman padł ofiarą mody i struktury awansów, jakie panowały w PRL.

Rektor czy tam inny promotor był myśliwym, no to trzeba było się dostosować do potrzeb chwili. Jednak każdy, kto miał blade pojęcie, i to niekoniecznie o myślistwie, ale o zwykłym życiu, z trudem powstrzymywał śmiech, gdy słuchał brawurowych historii w wykonaniu Furmana. Wiedzę i dokonania myśliwego dowcipnie zweryfikowała Ewa Majewska, studentka, która w wolnym czasie robiła striptiz w „Kongresowej”. Pan docent skończył właśnie opowiadać, jak to zimą zasadzał się na odyńca i w siarczystym mrozie minus 20 stopni wskoczył do wody jak oparzony, gwałtownie chwycił za strzelbę i posłał śrut w stronę „kaczek”. Chybił widowiskowo, i dzięki Bogu, bo jak zaważyła Ewa Majewska, pomylił dzikie kaczki z gołębiami Balcerka. Genialny Bareja miał niebywały zmysł społeczny i idealnie portretował charakterystyczne postaci, dlatego jestem więcej niż przekonany, że Władysław Frasyniuk, opowiadając głodne kawałki o tym, jak to było za PRL i jak jest teraz, byłby doskonałym pierwowzorem docenta Furmana. Legendarne wyczyny Frasyniuka mają tyle wspólnego z rzeczywistością co polowania docenta, z tym że Frasyniukowi mylą się pajace z bohaterami.  

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl