Rocznica proklamacji aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana – ZDJĘCIA, WIDEO

/ fot. Adam Bujak/ Archidiecezja Krakowska

Główne obchody rocznicy proklamacji Jubileuszowego Aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach zwieńczyła msza święta pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego. – Nasila się coraz bardziej niechęć Europy Zachodniej do swoich chrześcijańskich korzeni, co spektakularny kształt przybrało kilka tygodni temu w postaci wyroku najwyższych władz sądowniczych Francji, by usunąć krzyż z pomnika świętego Jana Pawła II w małym miasteczku bretońskim – mówił metropolita. 

Uroczystą Eucharystię poprzedziła modlitwa Anioł Pański, po której wierni razem z przewodniczącymi im hierarchami odnowili Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.

W słowie wygłoszonym podczas mszy św. metropolita krakowski mówił m.in. o tzw. „narracjach”, z którymi ludzie mają do czynienia dziś i mieli zapewne już w czasach Imperium Rzymskiego. 

Nieważne są fakty, najważniejsze jest to, żeby narzucić pewną opinię, która będzie powszechnie przyjmowana, opinię kształtowaną przez odwoływanie się do ukrytych emocji, lęków i niepokojów 
– wyjaśniał abp Jędraszewski.

Jak tłumaczył, w epoce Imperium Rzymskiego ludzie mieli przekonanie, że żyją w czasach pokoju i bezpieczeństwa. Dodał, że podobne przekonanie niektórzy chcą narzucić także nam, aby nas wewnętrznie uśpić.

Jest pokój i jest bezpieczeństwo, a doskonale wiemy, że fakty są inne. Przecież Ojciec Święty Franciszek mówi, że żyjemy w epoce III wojny światowej. Tyle, że ta wojna ma inny kształt niż dotychczas. Jest to wojna we fragmentach. Chcą nam narzucić to przekonanie, że jest pokój i bezpieczeństwo, żeby nas wewnętrznie uśpić. Nie ma zagrożeń, nie ma powodów do niepokojów. Zostaje człowiekowi właściwie tylko jedno – carpe diem, używać dnia, korzystać z wszelkich możliwych przyjemności, nie myśleć o tym, co jest teraz ani o tym, co będzie jutro 
– stwierdził duchowny.

Zdaniem arcybiskupa, za tym kryje się przekonanie, że po śmierci nie ma nic, a idąc dalej - że nie ma również Pana Boga. Jak dodał, chrześcijanie stoją w opozycji do tego twierdzenia, głosząc przyjście Chrystusa w chwale i powtarzając w Składzie Apostolskim, że On zmartwychwstał, a następnie zasiadł po prawicy Ojca.

Chrześcijanie w to wierzą i o to się modlą, ponieważ – jak pisze św. Paweł w czytanym dzisiaj fragmencie Listu do Tesaloniczan – „nie są „w ciemnościach”, nie są „synami nocy ani ciemności”, lecz są „synami światłości i synami dnia”. Jesteśmy takimi, ponieważ przebywamy w błogosławionym kręgu tej światłości, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus. On przecież powiedział o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” 
– mówił metropolita.

Zauważył, że skoro jesteśmy synami światłości i synami dnia, to nie pogrążamy się we śnie, ale czuwamy, oczekując przyjścia Dnia Pańskiego. 

Ta trzeźwość naszych umysłów i czuwanie naszych serc sprawia, że uznajemy, iż Jezus Chrystus jest Królem wszechświata, jest Panem dziejów i historii i jest Panem naszych serc. To domaga się od nas, abyśmy nie tylko modlili się słowami: „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”, ale czynili wszystko, aby to Królestwo Boże stawało się naszą codzienną rzeczywistością, aby – choć jest niewidzialne – przenikało sposób naszego myślenia i postępowania, aby przemieniało świat 
– podkreślał.

Przypomniał też, że dokładnie rok temu, 19 listopada 2016 roku wierni razem z biskupami, duchownymi oraz z najwyższymi władzami państwowymi dokonali Aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Zaznaczył przy tym, że niedzielne odnowienie tego aktu ma już nowy kontekst historyczny niż rok wcześniej.

Rok temu świętowaliśmy 1050 rocznicę Chrztu Polski i przeżywaliśmy nadzwyczajny jubileusz miłosierdzia. Obecny rok jest naznaczony obchodem szczególnie ważnych wydarzeń maryjnych. Ten 2017 rok jest czasem, kiedy obchodzimy 140. rocznicę objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie i 100. rocznicę objawień fatimskich. W obydwu tych objawieniach pojawiły się te same wezwania, do nawrócenia, do pokuty i do modlitwy, zwłaszcza do modlitwy różańcowej o pokój dla świata 
– wyjaśnił.

Wspomniał również, że w tym roku wielkie znaczenie miała pielgrzymka Polaków do granic kraju oraz modlitwa różańcowa wiernych w innych regionach za Polskę i za inne kraje w duchu Aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.

Chodziło o to, by pokazać jak bardzo zależy nam na powrocie do chrześcijańskich korzeni, do uświadomienia sobie tego, z czego wyrastamy i co jest tak ważne, aby także inne, bratnie nam narody europejskie to na nowo odkryły, jeżeli chcą zachować swoją tożsamość i ciągłość historyczną tak głęboko naznaczoną przez wiarę w Jezusa Chrystusa, Króla wszechświata 
– mówił.

Odnosząc się z kolei do objawień fatimskich stwierdził, że nowo staramy się odczytać i zrozumieć słowa Maryi o tym, że jeżeli świat się nie nawróci i nie zacznie pokutować, z Rosji rozleje się na Europę i świat fala ateizmu, a z nią okrutne prześladowania chrześcijan.

Wiemy, że świat się nie nawrócił, mimo nadzwyczajnych znaków, które towarzyszyły objawieniom Matki Najświętszej, zwłaszcza w październiku 1917 roku. Ludzie pozostali głusi na to orędzie, by modlić się, pokutować i nawracać. I stało się to. Ta fala ateizmu rozlała się na Europę i świat i to sprawiło także, że Jan Paweł II z mocą podkreślał, że wiek XX stał się na powrót wiekiem męczenników i to na skalę niespotykaną w dotychczasowych dziejach Kościoła. Sam zresztą został dotknięty cierpieniem i tylko cud sprawił, za przyczyną Matki Najświętszej, że nie stracił życia na skutek zamachu z 13 maja 1981 r. na placu świętego Piotra 
– przypomniał.

Przekonywał też, że rewolucja październikowa rozpoczęła 100 lat temu wielkie nieszczęście, którego skutki wciąż trwają. 

Nasila się coraz bardziej niechęć Europy Zachodniej do swoich chrześcijańskich korzeni, co spektakularny kształt przybrało kilka tygodni temu w postaci wyroku najwyższych władz sądowniczych Francji, by usunąć krzyż z pomnika świętego Jana Pawła II w małym miasteczku bretońskim. Szerzy się chęć urzeczywistniania kolejnych utopii, w swych korzeniach marksistowskich. Utopii zbudowania idealnego społeczeństwa, opartego o wojujący feminizm, genderyzm, kosmopolityzm, relatywizm moralny, tak zwane wartości europejskie, pośród których jest eutanazja i prawo kobiet do zabijania w swoich łonach nienarodzonych dzieci 
– ocenił.

Dodał, że w „tę batalię o kształt, o zachowanie chrześcijańskiej Europy wplątana jest także Polska”. Zwrócił uwagę wiernych na oddolne ruchy ludzi świeckich, które domagają się wolnej od pracy niedzieli. 

Toczy się batalia o to, aby uznać Chrystusa, Króla wszechświata, Panem człowieczego życia. I stąd ta inicjatywa znowu ludzi świeckich, mająca na celu zniesienie prawa pozwalającego na tak zwaną aborcję eugeniczną. Nie możemy zgodzić się na śmierć najbardziej niewinnych i bezbronnych istot i to śmierć zadawaną w imieniu prawa, które broni silnych dorosłych, zapatrzonych przede wszystkich w swoją osobistą wygodę 
– głosił.

Jak podkreślał, w świetle tych zmagań tym bardziej aktualne są słowa Aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla. 

Uznajemy Go jako Pana naszych serc, Króla królów, Pana panujących, ale przecież wiemy, że Jego królestwo jest królestwem miłości. Jest poświęceniem się i służbą dla drugiego człowieka. Oddał za nas swoje życie, umierając jako Król na krzyżu. I takiej wrażliwości i takiej gotowości do oddania się za innych oczekuje od swoich uczniów, od wszystkich, którzy przyjęli chrzest w Jego świętym, katolickim i apostolskim Kościele 
– podsumował arcybiskup.

Na koniec nawiązał do przeżywanego w niedzielę I Światowego Dnia Ubogich, który już od tygodnia obchodzony jest również w Krakowie.

Wielu wolontariuszy, świeckich i duchownych, podejmuje apel Ojca Świętego Franciszka, by właśnie dzisiaj, w tę niedzielę poprzedzającą uroczystość Chrystusa Króla, otworzyć się na ludzi biednych i rozpoznać w ich twarzach, niekiedy bardzo zniszczonych – stylem życia, chorobami, odtrąceniem, brakiem miłości – oblicze Chrystusa. By zrobić wszystko, aby to oblicze zajaśniało nowym blaskiem, aby można było łatwiej niż dotychczas dostrzec w naszych ubogich braciach tę prawdę, że także oni są stworzeni na boży obraz i podobieństwo i noszą w sobie godność nadaną przez Boga 
– powiedział.

Dodał na zakończenie, że musimy tę bożą godność dostrzec, uklęknąć przed nią i ukazywać ją całemu światu.

Zdjęcia w galerii: Adam Bujak/ Archidiecezja Krakowska
Źródło tekstu: Archidiecezja Krakowska

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi
Wczytuję komentarze...

Policja ujawnia szczegóły ataku demonstrantów na policjanta przed Sejmem. NOWE FAKTY

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Na łamach portalu niezalezna.pl informowaliśmy o groźnym incydencie do którego doszło w czasie manifestacji przed Sejmem i Senatem. Jak się okazuje nie był to jedyny atak demonstrantów na funkcjonariuszy. Policja ujawnia nowe szczegóły w tej sprawie. Mimo informacji o rozwiązaniu protestu demonstrujący przed Senatem nie opuścili miejsca zgromadzenia. Policja zapowiada wnioski do sądu wobec osób, które łamały prawo, m.in. tamując ruch na ulicy. KSP poinformowała też, że jeden z policjantów doznał urazu nogi i trafił do szpitala.

Wcześniej policja poinformowała już o rozwiązaniu przez organizatora protestu przeciw reformie sądownictwa, trwającego dziś wieczorem przed budynkiem parlamentu. Zebranych wezwano do rozejścia się. Tymczasem kamera telewizyjna wychwyciła moment, kiedy jeden z protestujący, próbował przedrzeć się przez kordon policyjny, zamachnął się ręką i chciał uderzyć pięścią w twarz jednego z funkcjonariuszy.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Chciał uderzyć pięścią policjanta! Protest przed parlamentem został rozwiązany
 
Tymczasem okazuje się, że w trakcie zabezpieczania manifestacji, jeden z policjantów doznał urazu nogi i trafił do szpitala. Jak się okazuje funkcjonariusz został kopnięty kilka razy w nogę oraz uderzony.
 
O szczegółach policja informuje na Twitterze:

 


Wcześniej policjanci podali, że "około godz. 19:20 organizator rozwiązał zgromadzenie na ul. Górnośląskiej i ul. Maszyńskiego przy Sejmie. Policjanci podejmowali interwencje wobec osób łamiących prawo. Mowa m.in. o tamowaniu ruchu. W powyższej sprawie kierowane będą wnioski o ukaranie do sądu" - napisano na Twitterze.

Policjanci zapewnili, że "nie podejmują interwencji wobec protestujących. Policjanci interweniują wobec osób łamiących prawo. Funkcjonariusze działają w oparciu o obowiązujące prawo, z pełnym jego poszanowaniem" - zapewniono na Twitterze Komendy Stołecznej Policji.

Zgromadzenie rozwiązano chwilę po tym, jak część demonstrantów próbowała sforsować barierki ochronne.

Do demonstrantów co jakiś czas wychodzą politycy opozycji, m.in. senator Tomasz Grodzki z PO, a z okna przemówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz również z PO. Już po formalnym rozwiązaniu protestu do demonstrujących wyszedł poseł Bartosz Arłukowicz z PO, a później senator Platformy Bogdan Klich.

Klich zaczął nawet w pewnym momencie przemawiać do demonstrantów i nawiązywał do... okoliczności wprowadzenia stanu wojennego.

- Uważajcie na prowokacje zwłaszcza ze jest dzisiaj noc z 12 na 13 grudnia. Wielu z nas pamięta jak nas w gaciach wyciągano tamtej nocy z domów. I jest rzeczą podwójnie symboliczną, że straż marszałkowska zabiera protestującym - najdzielniejszym z dzielnych kobietom i najwytrwalszym z wytrwałych - transparent z „wolnymi sądami” - mówił Klich.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP, policja.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl