Ankara zakazuje promowania LGBT

pixabay.com

Władze Ankary zakazały wydarzeń kulturalnych, w tym wystaw i pokazów filmów, związanych z tematyką LGBT i dotyczących osób z tej społeczności - poinformowało biuro gubernatora, powołując się na względy bezpieczeństwa publicznego.

Począwszy od 18 listopada 2017 roku (sobota) wszelkie wydarzenia kulturalne, jak pokazy filmów w kinach, sztuk w teatrach, panele, wywiady, wystawy etc., organizowane przez społeczności LGBTT/LGBTI, zostają zakazane do odwołania w naszej prowincji, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo

 - czytamy w komunikacie biura gubernatora aglomeracji Ankara.

Według władz zgromadzenia tego rodzaju "mogą wywoływać reakcje ze strony pewnych grup" społeczeństwa.

Nie dalej jak w środę włodarze tureckiej stolicy zakazali organizacji festiwalu filmowego zwianego ze środowiskiem LGBTI, podczas którego wyświetlane miały być m.in. obrazy z Niemiec. Jak tłumaczono, impreza była narażona na "podżeganie do nienawiści" i odwołano ją ze względu na bezpieczeństwo publiczne.

Organizatorzy festiwalu zwrócili się do władz, by zapewniły imprezie bezpieczeństwo zamiast jej zakazywać; następnie potępili naruszenie swych "praw konstytucyjnych".

Członkowie tureckiej społeczności LGBT obawiają się o coraz większe ograniczanie wolności wypowiedzi, gdy u władzy jest konserwatywno-islamski rząd prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana - zwraca uwagę agencja AFP.

W Stambule przez ostatnie dwa lata zakazywano np. parady gejów.

Prawo nie zabrania homoseksualizmu w Turcji - muzułmańskim kraju ze świecką tradycją - ale też nie jest on przez większość społeczeństwa akceptowany. W dużych miastach są co prawda legalne kluby dla homoseksualistów, a towarzystwa gejów i lesbijek istnieją na kilku uniwersytetach, niemniej wielu obrońców praw człowieka uważa, że osoby LGBT są w Turcji dyskryminowane i stygmatyzowane.

Skrót LGBTT oznacza lesbijki, gejów, osoby biseksualne, transpłciowe i transseksualne, a LGBTI - lesbijki, gejów, osoby biseksualne, transpłciowe/transseksualne i interseksualne. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Facebook ma zaprzestać zbierania danych, albo zapłaci 100 mln euro

/ pixabay.com

Belgijski sąd wezwał Facebooka do zaprzestania zbierania danych o internautach korzystających ze stron, na których zainstalowane są wtyczki do udostępniania treści. Facebook ma też usunąć już zgromadzone dane. W przeciwnym razie grozi mu kara 100 mln euro.

Sąd orzekł, że Facebook złamał obowiązujące w Unii Europejskiej prawo ochrony danych osobowych i prywatności, a także lokalne legislacje w Belgii, poprzez śledzenie internautów odwiedzających strony, na których zainstalowane są wtyczki pozwalające na udostępnianie wybranych treści w serwisie Marka Zuckerberga. Orzeczenie zapadło po trzech latach batalii prawnej, którą prowadziła z Facebookiem Belgijska Komisja Ochrony Prywatności (CPP, odpowiednik polskiego GIODO).

Według sądu "Facebook w niewystarczający sposób informuje nas na temat danych, które o nas gromadzi, w tym na temat rodzajów tych danych, celów ich przetwarzania, a także czasu, przez jaki są przechowywane. Robi to również bez naszej zgody na zbieranie i przechowywanie tych informacji".

Zgodnie z orzeczeniem Facebook został zobligowany do usunięcia wszystkich do tej pory zgromadzonych danych na temat użytkowników oraz osób nieposiadających konta w tym serwisie społecznościowym, zamieszkałych na terenie Belgii.

Jak stwierdził doradca Belgijskiej Komisji Ochrony Prywatności, Brendan Van Alsenoy, metody śledzenia użytkowników stosowane przez Facebooka - tzw. pliki cookies oraz niewidzialne "piksele" umieszczane na zewnętrznych stronach internetowych - mogą być wykorzystywane w całkowicie legalnych celach.

- Legalne użycie tych technologii nie powinno jednak powodować erozji prawa jednostki do prywatności i ochrony danych. Europejskie prawo regulujące te kwestie jasno stwierdza, że użycie plików cookies do celów biznesowych wymaga zgody użytkownika. Zgoda taka musi być wyrażona świadomie, a użytkownicy muszą mieć łatwy dostęp do możliwości jej wycofania - wyjaśnił.

- Obecne podejście "dostosuj się albo zrezygnuj z usług, które często wybierają firmy, w żaden sposób nie koresponduje ani z duchem, ani z literą europejskiego prawa ochrony danych - dodał Van Alsenoy.

Tymczasem wiceszef działu prawnego Facebooka w regionie EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki), Richard Allan, wyraził "głębokie rozczarowanie" werdyktem sądu i zapowiedział, że firma będzie odwoływać się od orzeczenia.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl