Saryusz-Wolski: Nadszedł czas, żeby zdjąć rękawicę

twitter.com/JSaryuszWolski

redakcja

Kontakt z autorem

Unia Europejska to najlepsza rzecz, jaka wydarzyła się na przestrzeni millenium, a Polska jest i pozostanie jej nieodłączną częścią– powiedział eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski.

Wskazał też, że Wspólnota Europejska powinna się dalej rozszerzać, pozostawiając możliwość uzyskania członkostwa dla państw położonych na wschodzie.

Europoseł pytany o przyszłość Unii Europejskiej powiedział, że należy dbać przede wszystkim o jednolitość i zachowanie Wspólnoty Europejskiej w obecnym kształcie.

Unia powinna respektować jedność instytucjonalną i nie dzielić się na dwie prędkości, nie budować wewnętrznych kręgów, nie powinna stosować podwójnych kryteriów i podwójnej solidarności

- zaznaczył.

Saryusz-Wolski odniósł się również do przyjętej w środę przez Europarlament rezolucji, w której polski rząd został wezwany do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach UE oraz zainicjowana została procedura zmierzająca do uruchomienia art. 7 traktatu UE wobec Polski. Europoseł zwrócił uwagę, że Polska chce być pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, którego nikt nie będzie wykluczał.

Zgodnie ze starą polską maksymą 'nic o nas bez nas'. Wobec otwartego ataku na Polskę, absolutnie musimy zdecydowanie reagować. Nadszedł czas, żeby zdjąć rękawicę

 - dodał.

Wskazał również, że Unię Europejską należy naprawić, a Polska powinna obronić ją przed autodestrukcją. "Musimy ochronić Unię przed tymi, co chcą zrobić Unię w Unii" - zaznaczył.

W ocenie europosła "sytuacja na wschodzie jest coraz gorsza za przyzwoleniem Unii".

Decyzje przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska pozbawiają szansę na członkostwo w UE Ukrainę, Mołdawię i Gruzję. Dostrzegam też zaniedbania naszych interesów wobec niepodległej terytorialnie Ukrainy przez Donalda Tuska. Doprowadzi to do destabilizacji wschodniego sąsiedztwa i ośmieli Rosję

- wskazał.

Europoseł podkreślił również, że należy wspierać Partnerstwo Wschodnie, przestrzegając przed wykluczaniem członkostwa Ukrainy w UE i wstrzymywaniem pomocy finansowej.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Saudyjczycy pójdą do kina. Pierwszy raz od…

Saudyjczycy pójdą do kina. Pierwszy raz od…

Sylwester Marzeń w Zakopanem. Kto wystąpi?

Sylwester Marzeń w Zakopanem. Kto wystąpi?

„Bukaciak” skazany na 25 lat więzienia

„Bukaciak” skazany na 25 lat więzienia

Komisja ujawnia niepublikowane…

Komisja ujawnia niepublikowane…

Tatry - wieje coraz mocniej

Tatry - wieje coraz mocniej

11 grudnia 1866 r., przejechał swą pierwszą trasę w Warszawie, wagon „Żelaznej Drogi Konnej”

Tramwaje konne kursowały już w Nowym Jorku (1832), Nowym Orleanie (1835), Paryżu (1854), Londynie (1860), Genewie (1862), Petersburgu (1863), Wiedniu i Berlinie (1865). Warszawa była więc dziewiątym miastem, które mogło poszczycić się tą nowoczesną formą komunikacji. Tramwaj ruszał z remizy przy ulicy Inżynierskiej 6 na Pradze, by przejechać przy dworcu Petersburskim i Terespolskim, a następnie mostem Kierbedzia (dzisiaj w tym miejscu jest Trasa W-Z), wiaduktem Pancera (obecnie Nowym Zjazd), przez plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście (specjalnie je wówczas poszerzono), Królewską, Marszałkową, aż do dworca Wiedeńskiego w Śródmieściu.

Dodać należy, iż była to linia jednotorowa, więc na trasie były cztery mijanki. Choć obowiązywały stałe przystanki, praktycznie tramwaj można było zatrzymać na żądanie w każdym miejscu. Łączna długości toru o rosyjskim rozstawie szyn – 1525 mm – wyniosła 7,6 km.

Czerwony wagon osobowy wyprodukowany przez Duńczyków w firmie Skandia, mieścił do 35 pasażerów z bagażem. Pojazd wyglądał jak siedząca żaba, więc szybko tramwaje zostały ochrzczone przez warszawiaków – ropuchami.
Przejazd kosztował 15 kopiejek, plus opłata bagażowa od 3 do 6 kopiejek. Wagony ciągnęły dwa konie, a ich dzień pracy trwał do 5 godzin. W 1869 roku tramwaje przewiozły 378 tys. pasażerów.

Miasto pozazdrościło kolei takiego środka transportu i ogłosiło przetarg na budowę własnej sieci tramwajowej, który w maju 1880 roku wygrała firma belgijska Sociéte Generale de Tramways. Wcześniej Belgowie zbudowali taką sieć we Lwowie i Mediolanie. Już rok później ruszył pierwszy tramwaj z Muranowa do placu Unii Lubelskiej.
W końcu 1883 r. miejska sieć liczyła 21,5 km, zatrudniała 250 ludzi i 384 konie. W ciągu roku przewożono 10 mln pasażerów. 

Pomiędzy warszawiakami panuje dość jednomyślna opinia, że tramwaje należą do najpiękniejszych wynalazków XIX-go wieku.

 

– pisał Bolesław Prus w „Kurierze Warszawskim”.

I choć pierwszy tramwaj elektryczny wyjechał na ulice Warszawy 26 marca 1908 roku, to jeszcze do 1921 roku funkcjonowała linia konna. W 1917 roku awaria prądu w mieście przywróciła konne tramwaje aż na sześć tygodni.

Relikty torów o dawnym rosyjskim rozstawie można dziś oglądać obok Arsenału (dawna ulica Nalewki), na ul. Chłodnej, Śniadeckich, Trzeciego Maja, Wileńskiej i w bramie budynku przy ul. Inżynierskiej 6.
Podczas remontu w 2007 r. odsłonięto też duże fragmenty starych torów na Krakowskim Przedmieściu, ale mimo protestów varsavianistów, zostały one zdemontowane.

Źródło: dzieje.pl, ztm.waw.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl