Wielotysięczna manifestacja związkowców w Lizbonie

cgtp.pt

  

Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło udział w sobotniej manifestacji, zorganizowanej w centrum stolicy Portugalii, Lizbony, przez największą lewicową centralę związkową CGTP. Domagano się m.in. podwyżek płac oraz poprawy warunków pracy w kraju.

Od rana do centrum stolicy przybywały z całego kraju autokary z członkami CGPT, czyli Głównej Konfederacji Portugalskich Pracowników. Wielu z nich miało ze sobą transparenty z głównym hasłem wiecu: "Docenić pracę i ludzi".

Do protestu przyłączyły się też inne organizacje związkowe, m.in. zrzeszające pracowników administracji publicznej, a także policjantów i funkcjonariuszy służb porządkowych.

Wśród głoszonych postulatów była m.in. podwyżka płac o co najmniej 4 proc., a także podniesienie miesięcznej płacy minimalnej w kraju z 557 do 600 euro brutto.

Sobotnia manifestacja jest jednym z największych protestów przeciwko socjalistycznemu rządowi Antonia Costy, który sprawuje władzę od listopada 2015 r. Przedstawiciele władz CGTP podkreślają, że jest to też forma sprzeciwu wobec "ograniczania suwerenności Portugalii przez Unię Europejską", u której Lizbona zaciągnęła pożyczkę w 2011 r. Związkowcy domagają się renegocjacji zasad spłaty kredytu.

W ostatnich miesiącach w Portugalii przybywało akcji społecznego sprzeciwu wobec gabinetu Costy.

Jak powiedział Rui Raposo, działacz związku zawodowego administracji państwowej, jednym z powodów rosnącego niezadowolenia Portugalczyków jest niespełniona przez rząd obietnica poprawy warunków pracy w sektorze publicznym.

"Obowiązujący od zeszłego roku w naszym kraju przywilej 35-godzinnego tygodnia pracy dotyczy tylko części osób zatrudnionych w sferze publicznej. Ci, którzy zawarli umowy z podmiotami prywatnymi, nie zostali nim objęci" - wyjaśnił Raposo.

Ostatnim dużym protestem w Portugalii był zorganizowany 27 października 24-godzinny strajk pracowników sfery budżetowej. Sparaliżował on przede wszystkim pracę służby zdrowia, oświaty oraz sądów i stacji sanitarno-epidemiologicznych. Wówczas głównym postulatem także była poprawa warunków pracy.

W sobotę przed południem rząd porozumiał się z władzami związków zawodowych nauczycieli i innych pracowników oświaty, którzy planowali przeprowadzić w środę strajk ogólnokrajowy. Zgodnie z komunikatem związkowców w połowie grudnia br. socjalistyczny gabinet podejmie rozmowy na temat ewentualnych podwyżek.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na sutenerstwie zarobili miliony

zdjęcie ilustracyjne / cbsp.policja.pl

  

Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło gang, który zajmował się czerpaniem korzyści z cudzego nierządu. Cztery osoby, w tym małżeństwo, prowadziły w Krakowie agencje towarzyskie. Przez siedem lat działalności mogli zarobić około 10 milionów złotych.

O śledztwie w sprawie grupy prowadzącej agencje towarzyskie poinformował prok. Karol Borchólski z Prokuratury Krajowej. Do zatrzymań doszło w miniony weekend w Krakowie. Sprawców ujęli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Wspierali ich policjanci z rzeszowskiej komendy wojewódzkiej.

W trakcie akcji zlikwidowaliśmy cztery agencje towarzyskie. Zatrzymaliśmy tam łącznie 16 osób, z czego cztery podejrzane o kierowanie i udział w zorganizowanej grupie przestępczej czerpiącej korzyści z cudzego nierządu 

– powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP i dodała, że 12 osób po wykonaniu czynności zostało puszczonych wolno. Były to prostytutki.

W trakcie przeszukań agencji CBŚP zabezpieczyło m.in. kilkadziesiąt telefonów komórkowych, których numery były przypisane do ogłoszeń erotycznych w Internecie. Zabezpieczono elementy broni palnej, pałki teleskopowe i gazy obezwładniające. Na poczet przyszłych kar policja zabezpieczyła także pieniądze, samochód i nieruchomość warte w sumie około 1 miliona złotych. Jak podał prok. Karol Borchólski z PK, grupa działała od około 7 lat i na sutenerstwie zarobiła ponad 10 milionów złotych. Za głównych sprawców śledczy uważają małżeństwo – Roberta Ch. i Grażynę Ch.

Działalność miała charakter rodzinnego interesu, ponieważ wszystkich członków grupy łączy relacja bliskiego pokrewieństwa 

– podał prokurator. Jak ustaliła PAP, oprócz małżeństwa Ch. w proceder zaangażowany był brat Grażyny Ch. i kuzyn Roberta Ch.

Grupa każdego miesiąca zamieszczała około 200 ogłoszeń z anonsami erotycznymi. Klienci agencji wprowadzani byli w błąd, bo w ogłoszeniach zamieszczano zdjęcia zupełnie innych kobiet niż te, które faktycznie świadczyły usługi w lokalach. Prokuratura uważa, że rodzina Ch. zmonopolizowała krakowski rynek usług seksualnych, bo skutecznie eliminowała konkurencję.

Dokonywali tzw. "wjazdów" do lokali prowadzonych przez konkurencję oraz aktów wandalizmu w budynkach, w których usługi seksualne świadczyły kobiety pracujące na własny rachunek, które to działania z reguły sprowadzały się do malowania farbą wulgarnych napisów na drzwiach i klatkach schodowych 

– poinformował prok. Borchólski.

W małopolskim wydziale PK cztery podejrzane osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej strukturze przestępczej oraz czerpania korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji. Prokuratura skierowała do sądu wnioski o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. Wnioski te zostały uwzględnione. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl