Ostatnia niedziela

To już ostatnia możliwość, by wesprzeć walkę o życie niepełnosprawnych dzieci. W tę niedzielę w polskich kościołach (i w wielu cerkwiach, jako że akcję wsparł także prawosławny metropolita Warszawy i całej Polski Sawa) po raz ostatni zbierane będą podpisy pod projektem ustawy zakazującej aborcji eugenicznej, która dotyczy głównie dzieci z zespołem Downa.

Już udało się zebrać 500 tys. podpisów, ustawę wspierają Konferencja Episkopatu Polski, jak również prezydent Andrzej Duda. Czy zatem tym razem uda się ją wprowadzić w życie? Czy zostanie ona odrzucona lub trafi do sejmowej zamrażarki? Wbrew pozorom nie są to pytania drugorzędne, bowiem stosunek do życia to najważniejszy dowód realnej zmiany w polityce. Jeśli nie ma alternatywy dla zwolenników kompromisu, to w fundamentalnej sferze światopoglądowej nie mamy do czynienia z dobrą zmianą, a jedynie z kontynuacją.

PiS ma szansę zrehabilitować się w tej kwestii. Czy z niej skorzysta? Czy będziemy mogli powiedzieć, że dzięki odwadze posłów tej partii dzieci z zespołem Downa nie będą już zabijane? Czas pokaże, ale warto przypomnieć posłom, że nikt nie zdejmie z nich osobistej odpowiedzialności za niegłosowanie w obronie dzieci.


Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Frasyniuk jak za PRL!

Nieodżałowany Wojciech Pokora zagrał wiele genialnych scen, ale w mojej pamięci na honorowej półce leży cała seria opowieści docenta Furmana. Prawdziwe perełki, klasyka gatunku. Jak wiadomo, docent Furman pasjonował się myślistwem i gromadził wokół siebie wszystkie myśliwskie atrybuty.

Na ścianie poroża, na podłodze skóra z polarnego niedźwiedzia, do tego strzelba, naboje, uniform i nieodłączny pies Teodor. Wszystko razem miało z kompletnego niezguły i mitomana zrobić wielkiego łowczego. Oczywiście docent Furman padł ofiarą mody i struktury awansów, jakie panowały w PRL.

Rektor czy tam inny promotor był myśliwym, no to trzeba było się dostosować do potrzeb chwili. Jednak każdy, kto miał blade pojęcie, i to niekoniecznie o myślistwie, ale o zwykłym życiu, z trudem powstrzymywał śmiech, gdy słuchał brawurowych historii w wykonaniu Furmana. Wiedzę i dokonania myśliwego dowcipnie zweryfikowała Ewa Majewska, studentka, która w wolnym czasie robiła striptiz w „Kongresowej”. Pan docent skończył właśnie opowiadać, jak to zimą zasadzał się na odyńca i w siarczystym mrozie minus 20 stopni wskoczył do wody jak oparzony, gwałtownie chwycił za strzelbę i posłał śrut w stronę „kaczek”. Chybił widowiskowo, i dzięki Bogu, bo jak zaważyła Ewa Majewska, pomylił dzikie kaczki z gołębiami Balcerka. Genialny Bareja miał niebywały zmysł społeczny i idealnie portretował charakterystyczne postaci, dlatego jestem więcej niż przekonany, że Władysław Frasyniuk, opowiadając głodne kawałki o tym, jak to było za PRL i jak jest teraz, byłby doskonałym pierwowzorem docenta Furmana. Legendarne wyczyny Frasyniuka mają tyle wspólnego z rzeczywistością co polowania docenta, z tym że Frasyniukowi mylą się pajace z bohaterami.  

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl