Komisja damskich bokserów

Panią generałową Błasikową widywałem systematycznie podczas kolejnych miesięcznic i rocznic katastrofy smoleńskiej. Widziałem, z jakim trudem, ale i wielką godnością dźwiga podwójne brzemię – żałoby po śmierci męża, dowódcy polskiego lotnictwa, oraz ciężar walki o jego dobre imię. Walki, którą zmuszona była toczyć z własnym państwem, w wojnie wypowiedzianej rodzinom smoleńskim przez Donalda Tuska absurdalnym stwierdzeniem: „nie ugniemy się przed terrorem wdów”.

Jak wynika z opublikowanych przez telewizję Republika nagrań z posiedzenia tzw. komisji Millera, to właśnie ludzie byłego premiera z całą premedytacją i bez jakichkolwiek dowodów wrabiali gen. Andrzeja Błasika w obecność w kokpicie Tu-154M pomimo jednoznacznych wskazań ekspertów na „nieustaloną osobę”. Świadomie więc poświadczyli nieprawdę w dokumencie urzędowym i manipulowali dowodami, co stanowi aż nadto oczywistą przesłankę do poważnej rozmowy z prokuratorem. Jednak w tym wypadku nawet najsurowsza kara nie jest w stanie odzwierciedlić bezmiaru cywilizacyjnego barbarzyństwa (w cywilizacji europejskiej wdowa jest symbolem bezbronności), także zwykłej, choć wyjątkowo ohydnej podłości.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Na mocy art. 755 k.p.c. wszyscy won!

Wchodzenie w jakikolwiek spór prawny z ludźmi łamiącymi prawo przypomina negocjacje z terrorystami. Bez żadnej ostrożności procesowej napiszę wprost, że sędziowie, którzy podpisali się pod „postanowieniem” o zawieszeniu ustawy przy pomocy kodeksu postępowania cywilnego, nie są błaznami, są terrorystami i powinni stanąć przed sądem.

System, którego korzenie sięgają lat 50. XX wieku i radzieckich „sędziów”, kształcących półanalfabetów na swoich następców, pokazał swoją twarz. Takie „postanowienie” mógł wydać tylko ktoś, komu od lat nie groziła żadna kara, obojętnie jak bardzo łamał prawo. Poczucie bezkarności pozwoliło zakpić nie tylko z prawa, lecz także z wszelkiego porządku logicznego i ustrojowego. Jeszcze dwa lata temu, na suto zakrapianej imprezie korporacyjnej słowa sędziego, że na podstawie art. 755 k.p.c. można zawiesić przepis ustawy, zostałyby skwitowane gromkim śmiechem. Dziś największe „autorytety” podpisują się pod tą brednią i jeszcze grożą Trybunałem Stanu organom władzy wykonawczej.

Podobnych rzeczy nie da się nauczyć, to trzeba mieć zakodowane w DNA. Drugie i trzecie pokolenie komunistycznej szkoły sędziowskiej i prokuratorskiej sprawuje władzę sądowniczą w III RP. W obronie władzy sięgnęli po wszystkie środki swoich dziadków, z wyłączeniem przelewu krwi. Niebywale daleko posunięta determinacja, która pokazuje fasadowość systemu stworzonego przy Okrągłym Stole. Trójpodział władzy był w Polsce fikcją, całością zarządzały rozmaite mafie i grupy wpływów, chronione przez togi do wynajęcia. Wobec powyższego hasło „Wszyscy won!” znów nabiera mocy. I chociaż w praktyce to nierealne, to taka powinna być nieustająca odpowiedź na „postanowienia” kasty – zamiast bezsensownej polemiki. 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl