Timmermans pod ścianą. Chce debaty o Polsce, ale europosłowie domagają się kontroli praworządności na Malcie

Frans Timmermans / Fotomag/Gazeta Polska

Europosłowie chcą, żeby UE zajęła się kwestią prania pieniędzy na Malcie. Komisja Europejska rozpoczęła z nią dialog ws. praworządności, a władze Malty wyjaśniły głośną sprawę zabójstwa dziennikarki. Wiceszef KE Frans Timmermans podkreślał, że Komisja musi sprawę najpierw przeanalizować.

Dziś w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata dotycząca praworządności na Malcie. Europosłowie apelowali w niej m.in., by UE zajęła się kwestią rejestrowania na Malcie firm, które w ten sposób unikają płacenia podatków w swoich krajach, kwestią prania brudnych pieniędzy, jak również wyjaśnienia zabójstwa dziennikarki Daphne Caruany Galizii. Wskazywali na przestępczość w tym kraju, która - ich zdaniem - jest zagrożeniem dla praworządności.

CZYTAJ WIĘCEJ: Śmierć dziennikarki tropiącej wielką aferę

Samochód Caruany Galizii, dziennikarki śledczej i blogerki zajmującej się sprawami korupcji na najwyższych szczeblach władzy, został wysadzony w powietrze 16 października zdalnie zdetonowanym ładunkiem umieszczonym najprawdopodobniej w podwoziu. W chwili, kiedy kobieta zginęła, trwało kilkadziesiąt procesów związanych z ujawnianymi przez nią sprawami. Niektóre z nich, jak np. dochodzenie w sprawie Panama Papers obnażyły powiązania między głównymi politykami i nielegalnym kapitałem. Caruana Galizia wielokrotnie oskarżała premiera Malty Johna Muscata i jego żonę o udział w niejasnych operacjach finansowych. Rząd Malty wyznaczył milion euro jako nagrodę za wszelkie informacje prowadzące do wykrycia zamachowców i ich zleceniodawców.

Dzisiejszą dyskusję w PE rozpoczął wiceszef KE Frans Timmermans. Podkreślił, że prawa dziennikarzy do zadawania niewygodnych pytań stanowią sedno europejskich wartości i muszą być zawsze chronione.

Nie może być wolnego społeczeństwa bez wolnych mediów, a postawienie tych ludzi przed wymiarem sprawiedliwości musi być najwyższym priorytetem rządu

 - mówił o zabójcach dziennikarki Galizii.

Jednocześnie stwierdził, że analizy KE dotyczące przestrzegania przez Maltę zasad związanych z zapobieganiem praniu pieniędzy nie budziły żadnych obaw, "ale można wprowadzić ulepszenia". Dodał też, że KE obecnie czeka na odpowiedź Malty na pytania o przestrzeganie unijnej dyrektywy, która ma zapobiegać praniu brudnych pieniędzy.

Dramatyczny apel przedstawiła maltańska europosłanka Roberta Metsola (Europejska Partia Ludowa). Zaznaczyła, że wejście do UE kilka lat temu było dla Malty gwarancją, iż żaden polityk nie będzie deptać pracy obywateli.

Tak się nie stało, Daphne Caruana Galizia została zamordowana. Jest nie do przyjęcia, by dziennikarze byli bezkarnie zabijani

 - zaznaczyła. Podkreśliła, że milczeć w tej sprawie to być współwinnym, a UE to nadzieja dla Malty, że praworządność będzie w tym kraju chroniona.

Nie będziemy milczeć i mamy nadzieję, że Komisja Europejska rozpocznie procedurę praworządności, bo sytuacja jest tragiczna. Bądźcie z nami, nie zostawiajcie nas samych

 - mówiła. Jej wystąpienie zakończyło się brawami na sali.

O tym, że UE powinna zająć się sytuacją na Malcie, mówili też inni posłowie, m.in. Hiszpan Esteban Gonzalez Pons (EPL).

Wszyscy powinniśmy się wstydzić, ponieważ bez tego zabójstwa nigdy byśmy nie wiedzieli, co się dzieje na Malcie. (...) Nękani są dziennikarze, (...), władze policyjne odmawiają dochodzenia w sprawie zarzutów wobec funkcjonariuszy rządowych wysokiego szczebla. Chcemy, aby Komisja Europejska zainicjowała dialog dotyczący praworządności z Maltą, aby Malta ścigała każdego, kto jest związany z praniem pieniędzy oraz chcemy międzynarodowego i niezależnego dochodzenie w sprawie zabójstwa Daphne Caruany Galizii

- powiedział w imieniu swojej grupy.

Z kolei Hiszpanka Maite Pagazaurtundua (Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy) powiedziała, że maltańska dziennikarka zapłaciła za to, co robiła, najwyższą cenę - swojego życia.

Musimy to zatrzymać. Pan Juncker powinien zawiesić swoją przyjaźń z panem Muscatem do czasu wyjaśnienia stanu praworządności na Malcie. Ta sytuacja powinna teraz prowadzić do działań z naszej strony

 - podkreśliła.

Polski eurposeł Zdzisław Krasnodębski (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) wskazał, że znamienne jest to, iż po raz kolejny w PE omawiana jest kwestia praworządności na Malcie.

Wcześniej uczyniliśmy to w kontekście Panama Papers oraz kontrowersyjnego maltańskiego programu sprzedaży obywatelstwa. Coraz częściej mówi się o tym, że działające na Malcie zbyt luźne regulacje finansowe zmieniają ją w kraj przestępczości zorganizowanej

 - oświadczył.

Dlatego – jak mówił – chce spytać Timmermansa o to, jak to się stało, że nie mógł dostrzec wcześniej, przed morderstwem dziennikarki, że na Malcie jest problem z praworządnością.

Jak to się się dzieje, że pan nie jest w stanie dostrzec problemów związanych z fundamentalnymi prawami w Hiszpanii, we Francji. Może ma pan fałszywe priorytety, może pańska uwaga jest wybiórcza, a może ma pan podwójne standardy

 – zwrócił się do wiceszefa KE.

Natomiast Rumunka Monica Macovei (EKR) podkreślała, że europejscy decydenci muszą walczyć do końca, by zlikwidować raje podatkowe i zakończyć sytuację, w której pewni ludzie zarabiają miliony na praniu brudnych pieniędzy i uderzają w ten sposób w uczciwych ludzi.

Nie uciszą nas

 - podkreśliła.

Zdaniem francuskiego europosła Edouarda Ferranda (Europa Narodów i Wolności) Malta jest zarządzana przez "gang przestępczy".

W czasie gdy Madryt i Warszawa są pod ciągłym ostrzałem, myślę, że powinniśmy wskazać palcem, kto jest naprawdę winny

 – podkreślił. Inny europoseł z tej grupy George Mayer powiedział, że sytuacja na Malcie przypomina mu serial "Narcos", w którym mamy do czynienia z przemytem narkotyków i zabójstwami dziennikarzy.

Na zakończenie debaty głos zabrał ponownie Timmermans. Zaapelował, żeby nie wykorzystywać sprawy zabójstwa politycznie. Zapewnił, że KE będzie się zajmować pytaniami, które padły na sali i badać sytuację.

Jeśli chodzi o KE, to nie chcemy zaczynać od wniosków, a potem szukać faktów, które te wnioski potwierdzą. Nie tak postępujemy. (...) Jeśli dojdziemy do jakichś wniosków, zorientujemy się, jakie dalsze kroki należy podjąć

 - powiedział.

Tymczasem w środę w PE ma się odbyć debata na temat praworządności i demokracji w Polsce. Następnie europosłowie na sesji plenarnej mają głosować nad rezolucją w tej sprawie. Pod projektem rezolucji podpisało się kilkudziesięciu eurodeputowanych reprezentujących zdecydowaną większość PE, w tym chadecy, socjaliści, liberałowie oraz Zieloni, którzy uznali, że sytuacja w Polsce stwarza ryzyko naruszenia zasad unijnych.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czortków 1940 – duch Nocy Styczniowej

Rocznica wybuchu Powstania Styczniowego została wybrana przez konspiratorów z Czortkowa na akcję zbrojną przeciwko sowieckiemu okupantowi. Było to pierwsze antysowieckie wystąpienie zbrojne Polaków w czasie II wojny światowej.

Już w październiku 1939 roku czortkowianie przystąpili do konspiracji tworząc Stronnictwo Narodowe, którego założycielami byli: Tadeusz Bańkowski, Henryk Kamiński, Heweliusz Malawski i harcmistrz Józef Opacki. Na niedzielę z 21 na 22 stycznia zaplanowano akcję zbrojną – atak na sowiecki garnizon osłabiony wyjazdem dużej części żołnierzy na front fiński. Zakładano odbicie więźniów, opanowanie dworca kolejowego i przedostanie się zdobytym pociągiem przez Zaleszczyki do Rumunii.

ipn.gov.pl
Konspiratorzy zebrali się w niedzielę z 21 stycznia na 22 stycznia ok. godz. 20 w kościele oo. Dominikanów. Przybyło 200 osób, które podzielono na cztery grupy. Pierwsza – miała opanować koszary główne, druga – koszary dolne i więzienie, trzecia – miasto, a czwarta stację kolejową. Około godz. 21.30 osiem osób zaatakowało szpital. Wykorzystując zaskoczenie, rozbrojono wartę i zajęto budynek. W tym samym czasie na koszary uderzyła czterdziestoosobowa grupa por. Janusza Kowalskiego, uzbrojona jedynie w kilka sztuk broni krótkiej, noże, szable i bagnety. Liczono na zdobycie większej ilości broni i amunicji. Bez wystrzału opanowano jedną z bram, jednak pilnujący innego wejścia strażnik otworzył ogień i zaalarmował żołnierzy stacjonujących w koszarach. Polacy musieli się rozproszyć i stracili ze sobą kontakt. Grupa wyznaczona do zajęcia poczty została zaskoczona przez Sowietów i rozbiegła się bez podejmowania walki. Z kolei oddział dowodzony przez Edwarda Prażanowskiego, który miały opanować stację kolejową i jednostkę NKWD, natknął się na nieoczekiwane przeszkody – na stację wjechał pociąg pancerny pełen żołnierzy Armii Czerwonej jadących na front. Podjęto więc decyzję o przerwaniu działań.
Dowództwo sowieckie szybko zaalarmowało wszystkie stacjonujące w mieście siły. Wraz z żołnierzami z pociągu przez całą noc przeczesywano miasto, wyciągając z domów wszelkich podejrzanych, m.in. zatrzymano wszystkich chłopców narodowości polskiej w wieku licealnym. Na początku uwięziono 128 ludzi, 91 z nich przyznało się do winy. Do Czortkowa przyjechali wysocy dygnitarze z NKWD – Iwan Sierow i Wsiewołod Mierkułow, o postępach w śledztwie informowano na bieżąco Berię i Stalina. Do 25 kwietnia 1940 r. aresztowano aż 540 podejrzanych o uczestnictwo w polskim podziemiu, głównie byli to członkowie Związku Walki Zbrojnej. Więźniowie byli bestialsko torturowani. Co najmniej 21 osób z tych, które przeżyły śledztwo zostało skazanych na karę śmierci. 55 osób zesłano do łagrów.

Do 26 lutego w Muzeum AK w Krakowie można obejrzeć wystawę  „Powstańczy zryw w Czortkowie w 1940 roku”, autorstwa Stanisława M. Jankowskiego przy współpracy z IPN. 


 

Źródło: ipn.gov.pl, Muzeum AK w Krakowie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl