"Pożądany stan za kilka lat to brak deficytu budżetowego"

/ Arcaion

  

- Docelowy, pożądany stan za kilka lat to brak deficytu budżetowego - mówił w audycji "Siódma9 - Poranek Rozgłośni Katolickich" wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Zastrzegł, że deficyt nie jest dla niego bożkiem, bo najważniejsze jest życie ludzi.

Morawiecki pytany był o planowany wzrost tegorocznego deficytu na koniec roku, podczas gdy po wrześniu budżet miał nadwyżkę.

"To jest możliwe z tego względu, że tak jak w każdym budżecie - czy prawie każdym budżecie - firmy na koniec roku kumulują wydatki. Tak samo też my skumulowaliśmy część wydatków w końcówce roku (...). Blisko 20 mld zł dodatkowo wydaliśmy właśnie w czwartym kwartale ponad to, co było planowane wcześniej. Widząc taką bardzo dobrą sytuację, wydaliśmy więcej pieniędzy na deputaty górnicze, również na telewizję i radio publiczne, które udzielały rabatów z abonamentów w przeszłości (...) ale również na wykup ekwiwalentów niektórych służb mundurowych"

- powiedział.

Dodał, że dokonano nieplanowanych zakupów sprzętu do szpitali, zmniejszono kolejki do endoprotez i operacji zaćm.

"Staraliśmy się polepszyć życie ludzi w różnych miejscach, w tym właśnie też w służbie zdrowia, wydając kilka miliardów więcej"

- podkreślił Morawiecki.

Wicepremier pytany był też, czy docelowo będziemy zmierzać do sytuacji, w której deficytu budżetowego nie będzie.

"W dalszym planie, za kilka lat taki byłby mój docelowy stan pożądany, żeby rzeczywiście tego deficytu nie było. Ale też deficyt nie jest żadnym bożkiem dla mnie, tylko najważniejsze jest życie ludzi, życie rodzin. Najważniejsze jest również to, żeby były środki w budżecie na nasze cele społeczne"

- powiedział.

Pytany był też o to, czy zgadza się z opinią Jarosława Kaczyńskiego, że projekt Mieszkanie 500+ jest realizowany zbyt wolno. "Na pewno wielki projekt cywilizacyjny, jakim jest takie budownictwo mieszkaniowe musi się rozkręcić. Ale też odbicie się takiego projektu to nie jest odbicie na trampolinie - wymaga głębokich przygotowań, które zostały już w dużym stopniu poczynione (...). Wiele regulacji zostało usprawnionych. A przede wszystkim to jest organizacja procesu" - wyjaśnił Morawiecki.

Dodał, że obecnie brakuje kilku milionów mieszkań, a licząc za mieszkanie po 200-250 tys. zł, dochodzimy do astronomicznej sumy 400-700 mld zł. "Rzecz polega na tym, żeby uruchomić pewne mechanizmy budowy związane z samorządami, z uzbrojeniem infrastruktury, z uruchomieniem aktywów (...). Był problem z uruchomieniem tych mechanizmów, ponieważ one są bardzo skomplikowane, a jednocześnie też są różnego rodzaju lobby, którym dobrze jest tak, jak jest" - wskazał.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk, doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold widać wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl