Niedźwiedzie w Bieszczadach nadal aktywne

/ pixabay.com

  

W Bieszczadach i Beskidzie Niskim ciągle aktywne są żyjące tam niedźwiedzie. Ostatnio ślady młodego osobnika zostały zaobserwowane w okolicach Sanoka.

Jak powiedział rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek, niedźwiedzie wciąż są bardzo aktywne, co nie zapowiada szybkiego nadejścia zimy.

- Niedźwiedzie wciąż poszerzają swoje terytorium w naszym regionie. Zaobserwowaliśmy w tym roku, że pojawiają się w miejscach, w których nie było ich od lat. Ich obecność zanotowaliśmy m.in. po lewej stronie Sanu, na północ od Krasiczyna – dodał.

Rzecznik zaznaczył, że w ostatnich dniach turyści oraz leśnicy zaobserwowali ślady, 2-3 letniego niedźwiedzia w okolicach Sanoka.

- Z naszych obserwacji wynika, że w tym roku niedźwiedzie są dobrze otłuszczone, sierść jest błyszcząca i nie widać śladu głodu – powiedział Marszałek i zaapelował do turystów, aby nie pozostawiali na szlakach resztek jedzenia.

W tym roku niedźwiedzie były widziane również m.in. w granicach administracyjnych Sanoka i w powiecie brzozowskim, w związku z tym Nadleśnictwo Brzozów postanowiło kupić i zamontować tablice informujące o możliwości spotkania niedźwiedzi.

Marszałek podkreślił, że leśnicy nie chcą wywoływać paniki, ale jedynie uczulić na możliwość spotkania zwierzęcia.

- Niestety obserwujemy, że nieufność niedźwiedzi w stosunku do ludzi jest coraz mniejsza i zwierzęta te pozwalają człowiekowi podejść coraz bliżej. To powoduje, że musimy być jeszcze ostrożniejsi, żeby nie sprowokować ataku – zaznaczył.

Osoby, które spotkają niedźwiedzia powinny, jeśli to możliwe, spokojnie wycofać się. Jeśli jednak dojdzie do ataku zwierzęcia wówczas należy położyć się na ziemi, chroniąc rękami głowę – zrobić tzw. pozycję żółwia.

Niedźwiedzie w zimowy letarg zapadają, gdy leży około jednego metra śniegu i od wielu dni termometry w nocy wskazują temperatury znacznie poniżej zera stopni Celsjusza.

Na Podkarpaciu bytuje ponad 200 niedźwiedzi brunatnych; to prawie 90 proc. polskiej populacji. Są wszystkożerne; zapasy na zimę gromadzą przez cały rok. Ważą ok. 200 kg, żyją do 50 lat. Należą do najbardziej niebezpiecznych drapieżników w Europie.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk, doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold widać wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl