Tomasz Sakiewicz: Dziś Święto Niepodległości to także wielkie święto Polonii – ZDJĘCIA

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz / fot. Tomasz Hamrat

– Polonia się budzi i Polonia czuje też wsparcie państwa. (…) To jest ich wielkie święto, bo Polska przyszła do nich, a czekali na nią całe życie. Doceńmy to i pamiętajmy, że byli ludzie, którzy doczekali się Polski, a jej nie znali, bo urodzili się tam ich rodzice czy dziadkowie. Doczekali się takiej Polski, z której są dumni – mówił w Krakowie redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz. Dziś odbywały się tam zorganizowane przez Prawo i Sprawiedliwość obchody Narodowego Święta Niepodległości.

Bardzo dziękuję, za ten zaszczyt zabrania tu głosu. Nasi bracia Węgrzy, którzy tutaj przyjechali na spotkanie, na zaproszenie Klubów „Gazety Polskiej”, są z nami po raz kolejny. Wyjątkowo liczna delegacja – przyjechało ponad trzystu Węgrów. Byli z nami w trudnych chwilach, co warto docenić. Dzisiaj przyjeżdżają do kraju, który się bardzo zmienił, który jest silny, który ma reprezentacje godną spotkania się. Ale bywało tak, że przyjeżdżali do kraju, kiedy razem witała nas policja, tak też obchodziliśmy 11 listopada i też byli wtedy z nami. Dziękujemy 
– zaznaczył na początku Tomasz Sakiewicz.

Dzisiaj jest święto czterdziestu milionów ludzi mieszkających w Polsce, ale może warto powiedzieć o tych, którzy być może po raz pierwszy naprawdę obchodzą to święto – o dwudziestu milionach Polaków, którzy mieszkają zagranicą. Czy wiecie państwo, dlaczego po raz pierwszy? Bo dla nich przedstawicielem polskiego państwa nie jest – z całym szacunkiem – pani premier, pan prezydent. Oczywiście jest w sensie formalnym, ale na co dzień nie mają kontaktu z panią premier z panem prezydentem. Na co dzień mają kontakt z naszym ambasadorem, z naszym konsulem. I rzeczywiście jest tak, że po raz pierwszy jeżdżąc teraz po konsulatach i ambasadach po raz pierwszy zdarzyło się, że otworzyły się dla nich drzwi, że konsulowie i ambasadorzy zaczęli obchodzić razem ze środowiskami patriotycznymi swoje wielkie święta. W Nowym Jorku, Chicago, Waszyngtonie zaproszono wreszcie Polaków, żeby świętowali polskie święta. Do tej pory nie było to bardzo mile widziane 
– kontynuował. 

Ten rok poświęciliśmy razem z kierownictwem Klubów „Gazety Polskiej”, aby przejechać wiele środowisk polonijnych. Poczynając od Kijowa i Żytomierza, gdzie odsłanialiśmy pomnik Lecha Kaczyńskiego i gdzie była otwarta ulica Lecha Kaczyńskiego – tam szybciej ulicy nadano imię Lecha Kaczyńskiego niż w stolicy Polski, ale wiemy, kto to blokował. Tak samo jest w tej chwili wszędzie na świecie. Rzeczywiście Polonia się budzi i Polonia czuje też wsparcie państwa, choć może przydałoby się, żeby to działo się dużo, dużo szybciej. Dotarliśmy aż do Zachodniego Wybrzeża, do Los Angeles, do San Diego, gdzie wszędzie Polacy naprawdę cieszą się z polskiej niepodległości. I rzeczywiście po raz pierwszy zaczynają odczuwać, że to państwo ich chce 
– podkreślił redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

To jest ich wielkie święto, bo Polska przyszła do nich, a czekali na nią całe życie. Doceńmy to i pamiętajmy, że byli ludzie, którzy doczekali się Polski, a jej nie znali, bo urodzili się tam ich rodzice czy dziadkowie. Doczekali się takiej Polski, z której są dumni. Są gotowi przekroczyć próg konsulatu czy ambasady, a często poprosić o polski paszport, bo nie mieli odwagi dotąd tego zrobić, albo po prostu nie chcieli rozmawiać z tymi, którzy siedzieli w ambasadach. To jest ich dzisiaj wielkie święto, pamiętajmy o nich – dwadzieścia milionów ludzi, nasz największy kapitał. Kiedy rok temu wspomniałem tuz po wyborach w USA, że być może dzięki Polonii prezydent Trump wygrał wybory, zobaczyłem bardzo dużo komentarzy na temat mitomanii redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i w ogóle tego środowiska. Wreszcie prezydent Trump zadzwonił do naszego prezydenta i podziękował za głosy polskie, bo jest przekonany, że te głosy przesądziły. Oczywiście można różnie liczyć, ale bez tych dwunastu milionów Polaków, z których parę milionów poszło głosować – nie mają często polskiego obywatelstwa, ale mają amerykańskie, co jest ważniejsze w tych wyborach – on nie wygrałby tych wyborów. I dzisiaj, kiedy prezydent Trump przyjeżdża i mówi wspaniale o polskiej historii, to nie dla tego, że został historykiem, nie ma co robić w USA, tylko dlatego, że wie, że Polska jest dla niego bardzo ważnym krajem. I tutaj, i Polacy w Stanach Zjednoczonych
– mówił. 

Może wrócimy do naszych braci Węgrów. Kilka dni przed ich świętem narodowym zdarzyło się coś, co spowodowało, że wielu Polaków nam mówiło – tym razem nie jedźcie, po co jechać, Węgrzy już nas chyba tak bardzo nie lubią, zobaczcie, na kogo Węgrzy głosowali. My postanowiliśmy, że pojedziemy, bo przyjaciele tak się nie zachowują, przyjaciele się zachowują inaczej. Pojechaliśmy i powiedzieliśmy, co myślimy, żeby wiedzieli, że na nas można liczyć wtedy również, kiedy jest trudno. I co im powiedzieliśmy? Po pierwsze, to jest bardziej wasz problem i Europy, niż nasz. My mieliśmy pewnego pana, który powodował liczne plagi i go oddaliśmy wam. Jeżeli chcecie mieć te plagi, to jest to wasza sprawa, my ostrzegaliśmy. Nie będę tego mocno wiązał, ale stało się Brexit, islamizacja, Hiszpania się może rozpaść. Plagi Europy. Ostrzegaliśmy, robiliśmy co mogliśmy, ale nie przestaliśmy was lubić. I jeszcze druga rzecz. Twierdziła dyplomacja węgierska, że znalazła się pod ogromnym naciskiem, że wywarto wielki nacisk, aby zachowali się tak, jak się zachowali. My to rozumiemy, ale powiedziałem Węgrom wtedy – kochani nie musicie się niczego obawiać, bo z wami dzisiaj są Polacy. Jesteśmy razem wielką siłą, nie obawiajcie się
– zaznaczył Tomasz Sakiewicz.

Warto o tym powiedzieć przy okazji Święta Niepodległości, bo niepodległość Polski przyniosła też niepodległość wielu innym narodom Europy Środkowej. Gdyby Polska nie powstała, gdyby nie rozpadły się mocarstwa zaborcze, nie byłoby tych niepodległości, które rodziły się wokół nas. To wszystko wtedy stało się w jednym czasie, w jednym momencie. Wtedy mogły odrodzić się państwa Międzymorza, bo wtedy tez istniał ten projekt. Niestety nie udało się, nie udało się z wielu powodów – waśnie były zbyt silne, zaszłości były zbyt silne. Jeżeli prezydent USA przyjeżdża dzisiaj i mówi o tym projekcie, i mówi do Polaków, to wie, że Polska może stać się liderem tego projektu. Czy to oznacza, że dzisiaj, jutro, pojutrze coś się zasadniczo zmieni? Nie – te więzi buduje się przez dziesiątki lat, ale to myśmy stworzyli pierwszą unię i zaczęliśmy właśnie od Węgrów. Unia polsko-węgierska zakwitła później jako unia polsko-litewska, a przez to narody dzisiejszej Białorusi, Ukrainy połączyły się. To dało wspólną siłę i musimy z tego wyciągnąć wnioski, że jest trudno , jest bardzo trudno czasem, a jednak musimy być razem, bo to jest interes tych wszystkich narodów. Bo z jednej strony mamy butę Brukseli i Berlina, a z drugiej strony przemoc Moskwy. I pomiędzy nimi jest ta strefa wolności, która się nazywa tradycja I Rzeczpospolitej. To ta tradycja dała Europie nadzieję, na tolerancję, na demokrację. Kiedy powstawały Stany Zjednoczone, od kogo oni się mieli uczyć tolerancji? Od kogo mieli się uczyć demokracji? W której części świata istniała tolerancja i demokracja? Dlaczego Pułaski i Kościuszko mieli tak wielki wpływ? Nie tylko dlatego, że byli wielkimi żołnierzami, również dlatego – wspominają o tym amerykańscy historycy – bo przynieśli tradycję, której świat nie znał. I uczyli się od Polaków. Pamiętajcie, bądźmy dumni z tego, bo myśmy stworzyli pierwsze Stany Zjednoczone i pierwszą Unie Europejską, a dzisiejsza Unia jeszcze się musi sporo nauczyć, żeby dorosnąć do tego dziedzictwa, które przyniosła Polska. Bądźmy dumni z Polski.
– podkreślił redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.


SONDA
Wczytuję sondę...
Tagi
Wczytuję komentarze...

Rosja buduje ogrodzenie między Krymem a Ukrainą

/ By NASA - [1], Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47611517

Rosja ruszyła z budową ogrodzenia między Krymem a Ukrainą - podały rosyjskie agencje, powołując się na FSB. Płot oddzielający anektowany przez Moskwę półwysep od Ukrainy, do której prawnie należy, ma zostać ukończony do lata 2018 r.

Ponad dwumetrowe ogrodzenie ma biec wzdłuż 50-kilometrowej granicy między Krymem a obwodem chersońskim na południowym wschodzie Ukrainy. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na 2,8 miliona euro.

Według rosyjskich agencji prasowych celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom półwyspu oraz odwiedzających go turystów. Obecnie Krym i resztę ukraińskiego terytorium łączą trzy drogi.

Jak przypomina agencja dpa, jesienią 2014 roku Ukraina zapowiedziała zabezpieczenie liczącej blisko 2000 km granicy lądowej z Rosją. Władze ukraińskie obawiają się ataku ze strony Rosji i w ten sposób chciały się przed nim uchronić. Do dziś takie zabezpieczenia powstały jednak na łącznie kilkudziesięciu kilometrach granicy.

Ponadto ok. 400 km granicy w Donbasie na wschodzie kraju kontrolują prorosyjscy separatyści. Według rządu w Kijowie właśnie przez te niekontrolowane odcinki granicy rebelianci zaopatrują się w broń i walczących. Rosja zaprzecza podobnym oskarżeniom.

Rosja dokonała bezprawnej aneksji Krymu wiosną 2014 roku.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl