Boruc bał się, że dopadną go spazmy

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

Bramkarz Artur Boruc miał obawy, że nie będzie potrafił powstrzymać wzruszenia przy okazji pożegnalnego meczu w barwach reprezentacji Polski w towarzyskim spotkaniu z Urugwajem (0:0). - Dałem radę zejść o własnych siłach – powiedział piłkarz w swoim stylu.

Boruc wystąpił z numerem 65. (liczba jego występów w reprezentacji Polski). W 44. minucie zszedł z boiska. Wówczas polscy piłkarze utworzyli szpaler, a kibice zgotowali mu owację na stojąco.

- Myślałem, że dopadną mnie jakieś spazmy, ale obyło się bez tego. Dałem radę zejść o własnych siłach. To był piękny moment. Mniej więcej tak to sobie wyobrażałem. Jestem dumny, że dałem radę zakończyć grę w reprezentacji meczem z czystym kontem – przyznał Boruc.

Inni piłkarze powiedzieli, że w dniu meczowym po Borucu widać było emocje.

- Byłem zupełnie inny. Przez cały dzień towarzyszyło mi dziwne uczucie. Pewnie można było zepsuć to pożegnanie, ale tak się nie stało. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną. Przyznam, że aspekt sportowy zszedł na drugi plan, bo trochę więcej myślałem – dodał Boruc.

Już dzień przed meczem grupa kibiców zebrała się pod hotelem, w którym mieszkają biało-czerwoni. Kiedy wrócili z wieczornego treningu, rozwiesili transparent „Artur Boruc, dla nas jesteś wybitny”. Odpalili race świetlne i skandowali nazwisko bramkarza.

- Nie miałem pojęcia, że coś takiego się szykuje. Przyznam, że byłem zdenerwowany, że ktoś tarasuje nam drogę. Dopiero jak przeczytałem napis na banerze, to zdałem sobie sprawę, że to dla mnie. To było coś fantastycznego. Emocje wzięły górę. Nie potrafiłem się powstrzymać i zacząłem płakać. To było bardzo wzruszające - podkreślił.

W poniedziałek w Gdańsku biało-czerwoni zmierzą się towarzysko z Meksykiem. - Już beze mnie, bo ja rozstaję się z kadrą. Będę oglądał ten mecz jako kibic w telewizji – zakończył Boruc.

Źródło: PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Donald Tusk ciągle walczy z Lechem Kaczyńskim. „To niegodziwe, bo śp. prezydent nie może się bronić”

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Donald Tusk zeznawał przed sądem jako świadek w procesie byłego szefa KPRM, Tomasza Arabskiego. Joanna Lichocka oceniła, że z przesłuchania byłego premiera wynikło kilka rzeczy. – M.in. nienawiść Donalda Tuska do Lecha Kaczyńskiego. Donald Tusk ciągle walczy z Lechem Kaczyńskim – oceniła poseł Prawa i Sprawiedliwości na antenie Polskiego Radia 24.

Joanna Lichocka w rozmowie z Dorotą Kanią w programie 24 Pytania – Rozmowa Poranka pytana była o wczorajsze przesłuchanie Donalda Tuska. Zdaniem poseł PiS zeznania byłego premiera przypominały posiedzenia komisji ds. Amber Gold, czy komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

To było: „nie wiem”, „nie pamiętam”, nie interesowałem się”. Donald Tusk nic nie wiedział. Nie wiedział nawet, że było rozdzielenie wizyt. Twierdził, że nikt nigdy nie planował wspólnej wizyty w Katyniu. To kłamstwo wstrząsnęło mną chyba najmocniej

– przypomniała Lichocka.

Z tych zeznań widać kilka rzeczy: nienawiść do Lecha Kaczyńskiego. Ciągle walczy Donald Tusk z Lechem Kaczyńskim. To niesłychane jak imputował między wierszami i wprost różne rzeczy (...) Jest to niegodziwe bo Lech Kaczyński nie może się bronić

– stwierdziła.

Podkreśliła, że pierwotne plany zakładały wspólny wyjazd ówczesnego premiera i prezydenta do Katynia.

10 kwietnia miały się odbyć główne uroczystości, wtedy politycy mieli razem oddać hołd tym, którzy zostali zamordowani w Katyniu – dodała.

Donald Tusk podjął grę z Władimirem Putinem przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu, żeby storpedować wspólne uroczystości. Na żądanie Kremla rozdzielił te wizyty. To było w sposób oczywisty godzące w polskie interesy, w polską rację stanu

– mówiła poseł Lichocka.

Polityk PiS odniosła się do złożenia w Prokuraturze Okręgowej w Toruniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez polityków PO podczas akcji "Konwój wstydu".

Krzysztof Czabański ma całkowitą rację składając zawiadomienie do prokuratury przeciwko PO. Otrzymał na rękę 4 tys. zł nagrody, którą już zresztą przekazał do Caritas. Otrzymał to jako wiceminister kultury. A PO informowała, że było to ponad 70 tys. zł

– podała poseł.

Oceniła, że hipokryzja PO i próbującego się pod tę akcję też podłączyć PSL jest niesłychana.

Jak sobie przypomnimy z jaką skalą nepotyzmu i żerowaniu na państwie mieliśmy pod rządami tych dwóch partii. Przypomnę postać Aleksandra Grada - kumpla Donalda Tuska, który jako minister skarbu świetnie ustawił firmę swojej żony, na dziesiątki milionów złotych dostawała zlecenia (...), a potem ustawił się świetnie robiąc fikcyjny projekt elektrowni atomowej

– mówiła poseł.

Źródło: niezalezna.pl, polskieradio24.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl