Tusk ledwo wylądował w Polsce i... Od razu polityczny atak - nawet nie udawał, że chodzi o święto

Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków; żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm - powiedział dzisiaj rano Donald Tusk, który przyleciał do Polski, aby wziąć udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości.

Prezydent Andrzej Duda - jak co roku - wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich b. prezydentów i b. premierów; Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy.

W sobotę po wylądowaniu na warszawskim lotnisku Tusk mówił dziennikarzom, że tegoroczne obchody Święta Niepodległości to ważne preludium dla roku stulecia niepodległości.

"Tej niepodległości, którą Polacy wywalczyli wspólnie, mimo wszystkich dzielących ich różnic i tak samo dzisiaj, wzajemne zrozumienie, wzajemny szacunek i solidarność to warunki utrzymania naszej niepodległości, nie mam co do tego żadnych wątpliwości" - oświadczył b. premier.

Ale były szef Platformy Obywatelskiej nie wytrzymał - i wykorzystał okazję do wtrącenia się w wewnętrzną politykę, a przede wszystkim ataku.

"To jest święto wszystkich Polaków. Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków, a nie jednej partii. Żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm. Jestem przekonany, że to święto można obchodzić z uśmiechem na ustach i z radością w sercu, bo naprawdę jest z czego się cieszyć, z czego być dumnym. Bez wrogich okrzyków i bez zaciśniętych pięści" - podkreślił.

"Dlatego przyjechałem po to, żeby powiedzieć wszystkim pozytywnie myślącym rodakom: nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny" - zaznaczył.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Joanna Kopcińska obnaża frustracje i bezradność totalnych, ale zapewnia: „Nikogo nie będziemy ścigać i karać"

/ twitter.com/@Gosc_RadiaZET

Nikogo nie będziemy ścigać i karać, ale nie można przekraczać granic wolności drugiego człowieka - powiedziała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, komentując przepychanki, do których doszło na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim w Gdańsku. Dodała, że rozumie poziom frustracji, bo na spotkaniach z politykami PO zjawia się 5-7 osób. "Brak słuchaczy, brak programu. Cóż można zrobić, tylko zakrzyczeć" powiedziała Kopcińska.

Kopcińska pytana w Radiu Zet, czy podległe rządowi służby "powinny i będą ścigać" osoby, które "rozbiły wiec premiera" odpowiedziała, że spotkania polityków PiS są zakłócane, jednak nadal - jak zadeklarowała - będą one organizowane.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Bojówki KOD w akcji. Tym razem zaatakowały podczas spotkania premiera w Gdańsku

Nikogo nie będziemy ścigać i karać, ale nie można przekraczać granic wolności drugiego człowieka i te osoby, które mają inne od nas poglądy, dobrze by było, żeby również o tym pamiętały

- powiedziała.

Rzeczniczka rządu stwierdziła, że jeśli na spotkaniach polityków PO pojawia się "pięć, siedem osób", to rozumie "poziom frustracji".

Brak słuchaczy, brak programu - cóż można zrobić? Tylko zakrzyczeć

- oceniła.

Na uwagę, że w sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie zorganizowano niedzielne spotkanie i gdzie podpisywano porozumienia sierpniowe w 1980 r. niewymienienie Lecha Wałęsy w kontekście historii "Solidarności" przez premiera Mateusza Morawieckiego jest "prowokowaniem", Kopcińska odpowiedziała, że premier wymieniał osoby, które znał i miał z nimi "bezpośredni kontakt".

Mateusz Morawiecki również nie był bierny wtedy, kiedy trzeba było walczyć o wolną i demokratyczną Polskę i o tych osobach, z którymi miał bezpośredni kontakt mówił, natomiast punktów zaczepienia do tego, żeby wywołać awanturę jest wiele

- powiedziała rzeczniczka rządu.

Dla mnie najważniejsze jest to, że pojawiające się te same twarze na naszych spotkaniach i brak programu opozycji wskazuje na to, że raczej jest to próba zakrzyczenia naszych działań

- dodała.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jacek Sasin ostro o zakłócających spotkania polityków PiS: To są zorganizowane bojówki!

Na pytanie, czy sensowne jest "wygumkowywanie Lecha Wałęsy z historii sierpnia 1980 r." odpowiedziała, że "są tacy, którzy chcą o nim pamiętać i to robią".

My mówimy o prawdzie historycznej w wielu obszarach i również mamy do tego prawo, w związku z czym możemy się różnić, ale bez dyskusji łokciem, bo to jest absolutnie naganne w każdym obszarze

- stwierdziła Kopcińska.

Do przepychanek w Gdańsku doszło w niedzielę po zakończeniu wystąpienia premiera w sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdy zaczęły się pytania z sali. Morawiecki był pytany m.in. o trwający w Sejmie protest osób niepełnosprawnych. Podczas odpowiedzi premiera na to pytanie, część osób zgromadzonych w sali wyjęła egzemplarze konstytucji i transparenty m.in. z napisami: "Pycha i Szmal, "Wspieramy protest niepełnosprawnych w Sejmie". Wznoszono też okrzyki: "kłamca", "Solidarność", "Lech Wałęsa". Odpowiadając na te okrzyki stronnicy szefa rządu śpiewali "Sto lat" i krzyczeli "Bolek" oraz "Mateusz".

Obie grupy zaczęły przepychać się i wzajemnie obrażać. Sytuację próbowała uspokoić rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska; premier w asyście policji opuścił salę żegnany brawami części sali.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl