Trump na celowniku hakerów był już od wielu lat

/ flickr.com/Gage Skidmore/CC BY-SA 2.0

redakcja

Kontakt z autorem

Prezydent USA Donald Trump był celem hakerów wiele lat przed wyborami prezydenckimi - informuje dziś agencja Associated Press. Według niej niemal 195 adresów internetowych Trumpa, jego rodziny oraz jego firm zostało przejętych przez hakerów potencjalnie powiązanych z Rosją.

Międzynarodowy konglomerat firm należących do prezydenta USA, Trump Organization, zaprzeczył jakoby domeny kiedykolwiek zostały zhakowane, jednakże dochodzenie przeprowadzone przez ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa na podstawie wpisów w rejestrze domen dowodzi czego innego.

Działania hakerów, wymierzone w domeny należące do Trumpa, prowadziły do natychmiastowego przekierowywania użytkowników odwiedzających strony powiązane ze zhakowanymi adresami na serwery znajdujące się w Petersburgu. Miało się na nich znajdować złośliwe oprogramowanie, powszechnie wykorzystywane do wykradania haseł bądź szyfrowania plików w celu uzyskania okupu przez cyberprzestępców, jednak - jak do tej pory - nie pojawiły się informacje o ofiarach tych dwóch typów działań w powiązaniu z aktywnością hakerów na stronach Trumpa.

Cyberprzestępców do tej pory nie zidentyfikowano, podobnie jak towarzyszących im motywacji.

Do tej pory dochodzenie w sprawie rosyjskiej aktywności w sferze cyberbezpieczeństwa koncentrowało się wokół informacji pochodzących od służb wywiadowczych USA, które łączyły ją z próbą wywarcia wpływu przez Kreml na wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Nie ma informacji dotyczących możliwych powiązań hakerów odpowiedzialnych za przejęcie domen Donalda Trumpa z tymi cyberprzestępcami, którzy wykradli e-maile przedstawicieli Partii Demokratycznej w trakcie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Nie jest też jasne, czy hakerzy ci działali na zlecenie rosyjskiego rządu.

Naruszone przez nich domeny, to najbardziej rozpoznawalne adresy internetowe związane z imperium biznesowym Trumpa. Ataki miały miejsce w dwóch falach, datowanych na sierpień i wrzesień 2013 roku, przed podróżą Trumpa do Moskwy na konkurs Miss Universe, który odbywał się w obiekcie należącym do bogatego, rosyjskiego agenta nieruchomości.

Wiele spośród zhakowanych domen nie było używanych przez samego Donalda Trumpa, były jednakże zakupione przez Trump Organization, która jest właścicielem ponad 3,3 tys. adresów.

Hakerzy przejęli adresy dzięki wprowadzeniu zmian w rejestry domen, których dostawcą jest popularna firma GoDaddy.com. Konta w serwisie tego usługodawcy do zalogowania się przez użytkownika wymagają wprowadzenia loginu i hasła w specjalnym oknie, które może być łatwo wykorzystane przez cyberprzestępców do stworzenia fałszywej strony logowania i przejęcia danych w tzw. ataku phishingowym, gdzie użytkownik loguje się na fałszywą stronę, będąc jednak przekonanym o jej autentyczności.

Biały Dom, w odpowiedzi na doniesienia medialne związane ze sprawą, skierował oficjalne zapytania do Trump Organization.

Rzecznik firmy GoDaddy, Nick Fuller, stwierdził że firma w 2013 nie doświadczyła żadnego włamania w swoje struktury, a także że dysponowała odpowiednimi środkami w celu zapobieżenia takim zdarzeniom. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
USA: "Autonomia Palestyńska odrzuca…

USA: "Autonomia Palestyńska odrzuca…

Prezydent pogratulował biskupowi Śmiglowi

Prezydent pogratulował biskupowi Śmiglowi

Halny sieje spustoszenie w Beskidach. Zerwał…

Halny sieje spustoszenie w Beskidach. Zerwał…

Nożownik zaatakował izraelskiego strażnika…

Nożownik zaatakował izraelskiego strażnika…

Po skandalu dopingowym Rosja zdegradowana w…

Po skandalu dopingowym Rosja zdegradowana w…

Krzysztof Wyszkowski szybko rozprawił się z Wałęsą. Wystarczył jeden, krótki wpis

Lech Wałęsa / fot. Fotomag/Gazeta Polska

Lech Wałęsa nie zawiadomi prokuratury w sprawie teczek TW „Bolka” – uważa Krzysztof Wyszkowski. Były działacz opozycji antykomunistycznej skomentował w ten sposób zapowiedź Wałęsy, opublikowaną na Twitterze. Do sprawy odniósł się również Sławomir Cenckiewicz. 

Jeśli żona Czesława Kiszczaka nie ujawni prawdy o tym, jak powstały teczki i kto ją w nie w robił, to ja to ujawnię 

– napisał Wałęsa. Zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Chodzi o odnalezione w lutym 2016 r. – w wyniku przeszukania prokuratorów IPN w domu byłego szefa komunistycznego MSW Czesława Kiszczaka – teczki TW „Bolka”, którym miał być Lech Wałęsa. IPN, powołując się opinie biegłych stwierdził, że dokumenty te są autentyczne, czemu Wałęsa zaprzecza.

Notoryczny kłamca nie złoży zawiadomienia do prokuratury, bo wie, że za takie kłamstwo musiałby zostać w końcu ukarany. I nie pozwie nikogo do sądu 

– skomentował na Twitterze Wyszkowski.

Również historyk i wiceszef Kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz odniósł się na Twitterze do zapowiedzi Wałęsy. 

Dobrze szkolony jednak. Kapować na kolegów, brać kasę, udawać że nie jest Bolkiem, ukraść dokumenty, a na końcu zawiadomić prokuraturę, że Kiszczak nie mógł trzymać akt Bolka w domu... Zawsze wyjdzie, że Kiszczak i Jaruzel byli fajni... 

– napisał Cenckiewicz.

Lech Wałęsa, zapowiadając złożenie zawiadomienia do prokuratury napisał m.in., że „Kiszczak nie mógł mieć przygotowanych takich teczek”. „Był przesłuchiwany pod przysięgą w IPN. Protokoły istnieją w IPN” – napisał Wałęsa.

Według niego, ws. teczek należy przesłuchać ponownie żonę Czesława Kiszczaka Marię Kiszczak i sprawdzić, kto napisał list przewodni (chodzi prawdopodobnie o list Kiszczaka do Archiwum Akt Nowych) i przygotował – jak określił Wałęsa – „prowokację”.

Ja już wiem, kto to wykonał i na czyje zlecenie. Zbieram dowody i kompletuję świadków

– stwierdził Wałęsa. 

Z obecnego otoczenia Kiszczaków zgłoszono się do mnie z ciekawą propozycją. Jeśli Pani Kiszczakowa nie ujawni prawdy jak powstały teczki i kto ją w nie wrobił, to ja to ujawnię. Sprawa jest sfingowana. To prowokacja przygotowana w wolnej Polsce 

– dodał.

W styczniu IPN podał, że z opinii biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, dotyczącej teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek” i zawartych w nich dokumentów z lat 1970-1976, wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień podpisał własnoręcznie Wałęsa. 

Opinia ta jest jednoznaczna, kompleksowa i spójna, a zawarte w niej wnioski nie pozostawiają żadnych wątpliwości 

– podał IPN.

Wiarygodność dokumentów z teczek TW „Bolek” potwierdzają też historycy, którzy od wielu lat zajmują się najnowszą historią Polski. Na agenturalność Wałęsy wskazała już w 2008 r. publikacja Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa”. Badacze przytoczyli w niej materiały o charakterze pośrednim (odpisy donosów, ewidencji i opinii), gdy nie mieli jeszcze dostępu do teczek TW „Bolek”.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl