Donald Tusk będzie wezwany przed komisję ds. Amber Gold

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

redakcja

Kontakt z autorem

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez BGŻ złożymy w przyszłym tygodniu - powiedział dziś w Toruniu członek komisji śledczej ds. Amber Gold Jarosław Krajewski z Prawa i Sprawiedliwości. Mówił też o wezwaniu przed komisję byłego premiera Donalda Tuska.

W najbliższy wtorek będziemy przesłuchiwali funkcjonariuszy komendy wojewódzkiej policji, która prowadziła swoje czynności ws. Amber Gold. Powoli wchodzimy w nowy wątek dotyczący oceny tego, jak działała policja, Centralne Biuro Śledcze oraz służby specjalne, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wobec podmiotów z grupy Amber Gold. Warto przypomnieć, że Marcin P. zeznał przed komisją, że był o krok przed ABW. To już pokazuje, że jako członkowie komisji śledczej stawiamy sobie wysoko poprzeczkę, chcąc wyjaśnić również wątki związane z tym, kto stał za przeciekami do Marcina P., jeżeli chodzi o działania służb specjalnych

- wskazał Krajewski.

Dodał, że zdaje sobie sprawę z trudności tego zadania. Przypomniał, że szef spółki Amber Gold wspomniał, iż miał pięciu informatorów, którzy przekazywali mu informacje dotyczące zainteresowania służb jego osobą.

Podsłuchy założone małżeństwu P. datowane są na 27 lipca 2012 r., co oznacza, że był to okres bezpośrednio poprzedzający ogłoszenie upadłości Amber Gold i dokładnie w dniu, gdy upadłość ogłosił OLT Express. Wymaga wyjaśnień, dlaczego instytucje państwa, w tym osoby stojące na czele Rady Ministrów, jak również prezydent RP Bronisław Komorowski, które posiadały informacje od ABW pod koniec maja 2012 r., nie wydały dyspozycji skutecznego i szybkiego działania ze strony służb specjalnych - tak, aby uniemożliwić Marcinowi P. wyprowadzanie majątku Amber Gold

- powiedział poseł.

Skomentował również informacje o tym, że komisja planuje złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez BGŻ.

To jest nasz nowy pomysł na zareagowanie na informacje zgromadzone w materiale dowodowym. Zostanie ono złożone w przyszłym tygodniu. W tym banku Marcin P. i firma Amber Gold miała składować złoto, ale prowadziła w nim również swoje rachunki bankowe oraz miała skrytki depozytowe. Tam trzymała złoto, które zakupiła ze środków klientów Amber Gold

- podkreślił Krajewski.

Czytaj też: Małgorzata Wassermann dotknęła istoty afery Amber Gold? „Marcin P. jest człowiekiem podstawionym”

Wskazał, że komisja ma wyznaczony harmonogram przesłuchań do 20 marca przyszłego roku. Obejmuje on 30 świadków bezpośrednio związanych z policją i służbami specjalnymi oraz osobami nadzorującymi działalność służb specjalnych. Przełożonym szefów służb był wówczas premier Donald Tusk.

To osoba, która będzie zapewne wezwana przez komisję, ale pod koniec naszej pracy, gdy uzyskamy jeszcze dodatkowe informacje z zakresu Ministerstwa Finansów i Urzędów Skarbowych, które popełniły również bardzo wiele błędów, jeżeli chodzi o ich rolę w kontekście firmy Amber Gold

- ocenił Krajewski.

Zaznaczył, że nie spodziewał się, przystępując do pracy w komisji, że tak wiele organów państwa i osób działających w sferze publicznej zawiodło w tej sprawie.

Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo zawiodły instytucje państwa w latach 2009-2012. W ocenie wielu komentatorów wówczas tworzono państwo teoretyczne, które było silne wobec słabych i słabe wobec silnych, co spowodowało, że Marcin P. czuł się jak ryba w wodzie, oszukując kolejne osoby, mamione ogromnymi zyskami lokat w złoto. Wątek dotyczący służb specjalnych i policji jest wątkiem kluczowym. Jeżeli one uzyskały informacje, że Amber Gold to piramida finansowa, to powstaje zasadnicze pytanie, co z tą wiedzą zrobiło kierownictwo państwa - były prezydent Bronisław Komorowski, były premier Donald Tusk, były minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak czy były minister finansów Jan Vincent Rostowski. To były osoby, które otrzymały poufną notatkę od szefa ABW 24 maja 2012 roku. Dlaczego nie zdecydowały się na intensywne i zdeterminowane działania ze strony służb? Każdy dzień zwłoki działał na rzecz Marcina P.

- mówił Krajewski.

Dodał, że komisja bada również wątek niemiecki w tej sprawie i kwestię częstych wyjazdów Marcina P. do Niemiec. Przypomniał, że szef Amber Gold zeznając przed komisją, unikał odpowiedzi na pytania z tym związane. Ocenił również, że ostatnie przesłuchania dziennikarzy Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego poszerzyły wiedzę na temat tego, kto mógł stać za Marcinem P.

Czytaj też: Latkowski o służbach za PO-PSL. „Byliśmy zdziwieni, że CBŚ, prokuratura ws. Amber Gold nie reagują”

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Podtrucia tlenkiem węglu. 12 osób, w tym…

Podtrucia tlenkiem węglu. 12 osób, w tym…

Atak na kościół metodystyczny w…

Atak na kościół metodystyczny w…

Prapremiera  "Armide" w…

Prapremiera "Armide" w…

Pomnik św. Jana Pawła II w kościele na…

Pomnik św. Jana Pawła II w kościele na…

Choinka pod Oknem Papieskim – ZDJĘCIA,…

Choinka pod Oknem Papieskim – ZDJĘCIA,…

Podtrucia tlenkiem węglu. 12 osób, w tym dwoje dzieci, znalazło się w szpitalu

/ WIKIPEDIA/DOMENA PUBLICZNA

12 osób – w tym dwoje dzieci – w Końskich (Świętokrzyskie) trafiło wczoraj wieczorem na obserwację do szpitala, po tym gdy w jednym z mieszkań doszło do ulotnienia się tlenku węgla.

Do zdarzenia doszło w bloku przy ul. Armii Krajowej. Dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach poinformował, że do strażaków dotarła informacja o zasłabnięciu podczas kąpieli w jednym z mieszkań 9-letniego chłopca.

Gdy przybyli na miejsce, chłopcem zajmowali się już ratownicy pogotowia – odzyskał on przytomność. Sprawdzono mieszkanie na obecność tlenku węgla. Przyrządy wykazały 100 ppm – to duże stężenie – opisywał strażak.

Strażacy sprawdzili też mieszkania w całym pionie tej klatki schodowej – wszędzie występowało stężenie tlenku węgla w granicach 100-150 ppm. Zdecydowano o przewiezieniu na obserwację do szpitala 12 osób – 10 dorosłych i dwójki dzieci.

W mieszkaniach znajdowały się piecyki gazowe. Strażacy przewietrzyli pomieszczenia. Zagrożenia nie wystąpiło w mieszkaniach innych klatek bloku.

Tlenek węgla, nazywany potocznie czadem, ma silne własności toksyczne; jest gazem bezwonnym, bezbarwnym i pozbawionym smaku, dlatego nie da się go wyczuć. Tlenek węgla blokuje dostęp tlenu do organizmu, poprzez zajmowanie jego miejsca w czerwonych ciałkach krwi, co może spowodować śmierć przez uduszenie.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl