Wstrząsająca opowieść córki Jolanty Brzeskiej. Kobieta dzień przed śmiercią wysłała list do HGW…

/ Małgorzata Armo/Gazeta Polska

Zeznania córki Jolanty Brzeskiej złożone przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji robią ogromne wrażenie. Szczególnie ten fragment o liście, który Brzeska wysłała do warszawskiego ratusza dzień przed swoją śmiercią. Prosiła w nim o pomoc ws. tego, co działo się w kamienicy przy Nabielaka 9.

Komisja weryfikacyjna bada dziś reprywatyzację nieruchomości przy ul. Nabielaka 9 – kolejnej kamienicy z lokatorami. Mieszkała tam działaczka ruchu lokatorskiego Jolanta Brzeska, która zginęła w 2011 r. w niewyjaśnionych okolicznościach; dowody wskazują na zabójstwo. 

W styczniu 2006 r. miasto podjęło decyzję zwrotową co do Nabielaka 9 wobec spadkobierców dawnych właścicieli i znanego „kupca roszczeń” Marka M. Decyzję zwrotową podpisał Mirosław Kochalski, ówczesny sekretarz m.st. Warszawy.

Jako świadków komisja wezwała Kochalskiego, córkę Jolanty Brzeskiej Magdalenę, członka Rady Społecznej przy komisji Ewę Andruszkiewicz oraz byłego zarządcę nieruchomości Huberta Massalskiego.

Wyjątkowe wstrząsające okazały się zeznania Magdaleny Brzeskiej. Wynikało z nich m.in., że dzień przed swoją śmiercią jej matka wysłała list do stołecznego ratusza z prośbą o pomoc. Niestety, odpowiedź nie nadeszła do dziś…

Jolanta Brzeska przeszła prawdziwą gehennę. Po przejęciu nieruchomości przy Nabielaka 9 podwyższono czynsze lokatorom, od których żądano też pieniędzy za „bezumowne korzystanie” z lokali.

Niemal wszyscy lokatorzy kamienicy opuścili swe mieszkania. Nie uczyniła tego Brzeska, która była działaczką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Groziła jej eksmisja z mieszkania; była winna kilkadziesiąt tys. zł nowym właścicielom, a komornik zajął jej emeryturę i ruchomości. Jej ciało znaleziono w marcu 2011 r. w lesie w Powsinie – została spalona żywcem. W 2013 r. śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawców. Jak podawała wówczas Prokuratura Okręgowa w Warszawie, przyczyną śmierci było podpalenie naftą skutkujące wstrząsem termicznym i rozległymi oparzeniami oraz podtruciem tlenkiem węgla. Uznano, że wiele przesłanek wskazuje, że do śmierci „przyczyniły się osoby trzecie, lecz część ujawnionych okoliczności nie pozwala także kategorycznie odrzucić wersji o samobójstwie, choć wydaje się ono mało prawdopodobne”.

Śledztwo wznowiono w ub.r.; prowadzi je Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił rok temu, że nowe dowody w sprawie „utwierdzają w przekonaniu, że było to zabójstwo”. Śledztwo jest przedłużone do końca marca 2018 r. Przesłuchano już w nim około 150 świadków, uzyskano wiele opinii m.in. z zakresu psychologii, daktyloskopii i DNA. Jak mówił rzecznik prokuratury Maciej Załęski, „w dalszym ciągu weryfikowane są różne wersje zdarzenia”.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wybuch w centrum miasta w Wielkiej Brytanii. W zawalonym budynku był polski sklep. WIDEO

/ @TolomeoNews print screen

Brytyjska policja w mieście Leicester ogłosiła, że doszło do "poważnego zajścia" po wybuchu w jednym z budynków w centrum miasta. Według serwisu internetowego dziennika "Daily Mirror" znajdował się w nim polski sklep. Cztery osoby są w stanie krytycznym.

Jak wynika z nagrań udostępnionych w mediach społecznościowych, w wyniku eksplozji zawalił się dwupiętrowy budynek.

Na miejsce zdarzenia skierowano co najmniej sześć wozów straży pożarnej. Policja ewakuowała mieszkańców pobliskich budynków i poprosiła o pozostanie z dala od miejsca incydentu. Na miejscu trwa akcja ratunkowa i poszukiwawcza.

Według doniesień świadków do wybuchu doszło ok. 19.10 czasu lokalnego (20.10 czasu polskiego). Mieszkańcy informowali o "potężnym wybuchu" oraz grubych kłębach dymu widzianych w pozostałych częściach miasta.

Na razie nie wiadomo, czy ktoś został ranny.

Telewizja Sky News podała, powołując się na źródła w policji, że "nic nie wskazuje", by niedzielny wybuch w Leicester był związany z działalnością terrorystów. Według dziennika "Daily Mirror" w budynku, w którym doszło do eksplozji, znajdował się polski sklep.

Informacja ta nie została oficjalnie potwierdzona przez policję.

Polskie służby konsularne w Wielkiej Brytanii są świadome wybuchu w budynku w Leicester i pozostają w kontakcie z policją w celu ustalenia szczegółów zdarzenia

- powiedziały PAP źródła w tych służbach.

Policja w Leicester poinformowała, że doszło do "poważnego zajścia" na Hickley Road w centrum miasta i poprosiła mieszkańców o niezbliżanie się do miejsca zdarzenia. Ewakuowano także okolicznych mieszkańców. Na miejscu trwa akcja ratunkowa i poszukiwawcza.

Pogotowie ratunkowe w brytyjskim Leicester poinformowało, że karetki zabrały cztery osoby ranne w wybuchu w budynku w centrum miasta. Według telewizji Sky News poszkodowani są w stanie krytycznym.

Źródło: niezalezna.pl, PAP, twitter.com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl