Rumunia. Polscy żołnierze na grobach pradziadka i dziadka śp. prezydenta Kaczyńskiego

/ kpr. Jacek Szurko

Żołnierze I zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Rumunii spotkali się z Polonią zamieszkałą w Bukareszcie. Spotkanie rozpoczęło się na  cmentarzu Bellu i połączone było z prowadzoną przez żołnierzy kontyngentu akcją „Żołnierska Pamięć”.

Rozpoczynając swój pobyt w stolicy Rumunii żołnierze wraz z przedstawicielami Polonii udali się na bukareszteński zabytkowy cmentarz Bellu, zwany też cmentarzem Șerban Vodă, odpowiednik warszawskich Powązek, gdzie spoczywa panteon rumuńskich pisarzy, artystów, naukowców i polityków. Wizyta na nim to doskonała lekcja historii Rumunii, obejmująca ostatnie około 150 lat. Z wielkich znanych spoczywa tam Mihai Eminescu, uznawany za największego poetę literatury rumuńskiej. W trakcie spaceru po założonej w 1858 roku i liczącej dziś 28 hektarów nekropolii, nasi żołnierze odszukali – na jego katolickiej części – grób płk. Józefa Becka, w którym były minister spraw zagranicznych RP i legionista był pochowany do 1991 roku. 

Następnie polscy żołnierze uporządkowali groby, ozdobili je biało-czerwonymi kwiatami i zapalili znicz pamięci a ks. mjr Tomasz Krawczyk poprowadził modlitwę za zmarłych przy grobowcu rodziny Skupiewskich. Spoczywa w nim Lucjan Skupiewski, który przez kilka miesięcy w 1923 roku był burmistrzem stolicy Rumunii. Lucjan Skupiewski jest pradziadkiem śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, od strony mamy. Jak podaje na swej stronie ambasada Polski w Rumunii, Lucjan Skupiewski był przyjacielem króla Rumunii Karola II i być może, jest to informacja niezweryfikowana, senatorem. Córka Lucjana, Kornelia Zoe Skupiewska, wyszła za płk Wincentego Jasiewicza, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, kawalera orderu Virtuti Militari V klasy. Płk Wincenty Jasiewicz jest również pochowany w tym grobowcu. Ich córka Jadwiga – żona Rajmunda Kaczyńskiego – to matka śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

Następnie w katolickiej świątyni Biserica romano-catolica Baratia – Sancta Maria Gratiarum w Bukareszcie odbyła się Msza św. w języku polskim w intencji wszystkich polaków spoczywających na cmentarzu w Bukareszcie. Podczas tej mszy chor. Adrian Bieniasz, kierownik sekcji Żandarmerii Wojskowej w PKW Rumunia, uroczyście wprowadził relikwie św. Jana Pawła II. Następnie zostało odczytane pismo kard. Stanisława Dziwisza potwierdzające jej autentyczność. We wspólnej modlitwie uczestniczyli licznie przybyli Polacy, na co dzień mieszkający w stolicy Rumunii, na czele z Bogdanem Polipciuc, prezesem „Domu Polskiego” w Bukareszcie.

W wygłoszonej homilii ks. mjr Tomasz Krawczyk powiedział, że św. Jan Paweł II, syn oficera Wojska Polskiego, był przede wszystkim człowiekiem wielkiej modlitwy. 

Długie godziny spędzał w swojej kaplicy na modlitwie i adoracji Jezusa Chrystusa. Jego najbliżsi współpracownicy dają świadectwo o jego oddaniu się długiej adoracji w ciągu dnia i nocy. Takim świadkiem modlitwy świętego Jana Pawła II przez blisko 40 lat był jego osobisty sekretarz kardynał Stanisław Dziwisz, który przekazał nam relikwie – cząstkę krwi świętego Jana Pawła II 
– powiedział ks. kapelan. Na zakończenie wierni odśpiewali Litanię do św. Jana Pawła II, podczas której każdy mógł podejść, osobiście ucałować i uczcić relikwie świętego papieża.

Jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy dziś uczestniczyć w mszy świętej w języku polskim, z naszymi polskimi żołnierzami, którzy realizują swoje zadania w ramach sojuszu NATO w Rumunii. Dziękujemy za wspólnotę modlitwy za zmarłych i wygłoszoną przez ks. kapelana Tomasza homilię 
– zaznaczył Bogdan Polipciuc, prezes „Domu Polskiego” w Bukareszcie.

Na zakończenie kapelan kontyngentu, w imieniu dowódcy PKW mjr. Pawła Cupy, podziękował ks. Eugen Bartos, proboszczowi rzymsko-katolickiej parafii Sancta Maria Gratiarum w Bukareszcie za umożliwienie sprawowania mszy św. dla Polonii. 

Życzę wam, żebyście ofiarnie służyli Bogu i swojej ojczyźnie, i byli świadkami chrystusowej ewangelii i polskości na świecie, tak jak to robił przez lata święty Jan Paweł II, wasz wielki rodak 
– powiedział ks. Eugen Bartos.

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wyniósł z akademika szklankę kolegi, żeby SB ściągnęła odciski palców. W III RP trafił do… Izby Skarbowej

/ Fragment plakatu filmu "Towarzysz generał"; producent Film Open Group

22-letni student Przemysław Miśkiewicz usłyszał od esbeków, że będzie kopał sobie grób w lesie. Po latach ustalił, kto na niego doniósł. Kolega z akademika, który pożyczył od niego szklankę, zaniósł ją na komendę, żeby SB zdjęła odciski. Po „upadku” komunizmu kolega ów trafił do… Izby Skarbowej. Z kolei dyspozycyjny prokurator, który zatuszował kradzież pieniędzy, dokonaną w domu Miśkiewicza przez esbeków, w III RP awansował na szefa Prokuratury w Bytomiu. Obejrzyj wstrząsającą rozmowę z Przemysławem Miśkiewiczem w „Wywiadzie z chuliganem”

- Wywieziemy cię do lasu i będziesz sobie grób kopał. A worek wziąłeś ze sobą? (pytanie skierowane było do innego esbeka – przyp. PL). No to worek na łeb mu i go rozjeb…y – tak esbecy z Katowic zastraszali 22-letniego studenta Przemysława Miśkiewicza.

Po latach ustalił, kto na niego doniósł. TW „Zbyszek” z pokoju Miśkiewicza w akademiku pożyczył szklankę i zaniósł na Komendę Wojewódzką, żeby esbecy zdjęli z niej odciski palców.

Dziś Miśkiewicz jest autorem akcji RedTerror.eu, której celem jest rozliczenie komunizmu. Gdy w III RP poznał prawdę o „swoim” donosicielu, plakaty z jego zdjęciem, imieniem i nazwiskiem, adresem i numerem telefonu rozkleił na jego osiedlu w Kielcach.

- Niektórzy zarzucali mi zemstę. Dla mnie to była tylko sprawiedliwość. On trafił w III RP do pracy w Izbie Skarbowej w Kielcach. Miał dostęp do tzw. czułych danych wielu osób. Jeżeli on nie miał oporu by donosić na swoich kolegów, to dlaczego miałby mieć opory, żeby te dane udostępniać np.środowiskom przestępczym lub jakimkolwiek innym? – pyta Miśkiewicz.

Akcje ulotkowe doprowadziły do zwolnienia TW Zbyszka z Izby Skarbowej i Urzędu Skarbowego.

W programie Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem” Miśkiewicz opowiada także o dyspozycyjnych prokuratorach z czasów stanu wojennego i ich awansach w III RP. Po zatrzymaniu za kolportaż nielegalnych wydawnictw w pierwszej chwili prokurator nie chciał go aresztować. Utrzymywał, że nie widzi podstaw.

Wtedy 22-latek na własne oczy zobaczył, jak wygląda dyspozycyjność wymiaru sprawiedliwości:

- Esbek kazał mi wyjść. Pod drzwiami słyszę, jak esbek dzwoni gdzieś: Dobra, dobra, to pogadaj z nim - Daje telefon prokuratorowi. Po chwili prokurator mówi: Tak. Tak. Tak. No tak, tak, dobra… - Kazali mnie wprowadzić i prokurator ogłosił: Dostaje pan sankcję trzy miesiące.

Za dyspozycyjność awansowano – nie tylko za komuny, ale i w III RP. - W 1987 r. miałem do czynienia z kolejnym prokuratorem, to był prokurator Czekaj z Bytomia. Złożyłem u niego zażalenie na zachowanie SB w czasie przeszukania u mnie w domu, bo ukradziono mi 1500 zł. Na tamte czasy to było mało, ale dla mnie akurat to było dużo. Prokurator Czekaj oddalił wniosek, zatwierdził przeszukanie, które odbywało się z powodu zakłócenia ciszy nocnej o… 12.15 w południe. Proszę sobie wyobrazić, że w „naszej” III Rzeczpospolitej został on Prokuratorem Miejskim w Bytomiu – opowiada Przemysław Miśkiewicz.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl