To może być przełom! Antoni Macierewicz mówi wprost o najnowszych ustaleniach podkomisji i "Gazety Polskiej"

Antoni Macierewicz / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

- To może być przełom, jeśli potwierdzi się, że rzeczywiście mamy do czynienia z takim zjawiskiem. Teraz jesteśmy na etapie badania tego - powiedział piątek szef MON Antoni Macierewicz odnosząc się do informacji, że rejestrator w Tu-154M zapisał wzrost temperatury.

Podkomisja smoleńska w ostatnim komunikacie potwierdziła ustalenia "Gazety Polskiej", według których polski rejestrator w samolocie Tu-154M zapisał serię gwałtownych zdarzeń, jak chwilowe załamania przyspieszenia pionowego i bocznego oraz skokowy wzrost temperatury. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Podkomisja smoleńska potwierdza ustalenia "GP"

Dziś Antoni Macierewicz odnosząc się do ustaleń, powiedział w TVP Info, że 

"to może być przełom, jeśli potwierdzi się, że rzeczywiście mamy do czynienia z takim zjawiskiem. Teraz jesteśmy na etapie badania, na etapie wykluczania wszystkich innych możliwych, czy ewentualnie prawdopodobnych wyjaśnień tego zjawiska".

Według niego to zjawisko mogło zajść przed serią awarii.

- Przypominam, chodzi o awarię w powietrzu, awarię generatora, awarię silnika, awarię wysokościomierza, awarię pionowego statecznika - to wszystko działo się w powietrzu i ta seria awarii ostatecznie była jedną z przyczyn katastrofy. Przed tą serią awarii nastąpił nagły skok temperatury

 - mówił minister Macierewicz.

Dodał, że naukowcy badają, czy w tej sprawie można wykluczyć wszystkie inne możliwości - np. skok temperatury spowodowany zjawiskiem zewnętrznym, "bo czujnik mierzący to zjawisko znajduje się w samolocie na zewnątrz, nie wewnątrz".

Pytany, czy komisja Millera "wycięła" ten wątek ze śledztwa, Antoni Macierewicz powiedział, że

"rzeczywiście tak było, że dokonywano pewnych szczególnych zabiegów na zapisie tego rejestratora i ten fragment został wycięty, pominięty, uznano, że nie ma co go analizować".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

May tłumaczy swoje decyzje ws. Brexitu. Zdradziła też, kto czekał na nią ze szklanką whisky

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Tabloid "Daily Mail" opublikował rozmowę z szefową rządu Theresą May, w której ta opowiedziała o wsparciu, jakie otrzymała w ostatnich dniach ze strony swojego męża, którego nazwała "opoką". Jak ujawniła, po środowym pięciogodzinnym posiedzeniu rządu ws. Brexitu czekał na nią w kuchni na Downing Street ze szklanką whisky i słowami otuchy.

May uderzyła w wywiadzie w swoich krytyków, odrzucając ich sugestie. Jej zdaniem inne modele relacji z Unią Europejską - wzorowane na traktatach pomiędzy Wspólnotą a Kanadą lub Norwegią - nie rozwiązałyby fundamentalnego problemu zagwarantowania pokoju i braku granic na wyspie Irlandii.

"Niektórzy politycy tak się zatracają w zawiłościach swoich argumentów, że zapominają o tym, że w tym wszystkim nie chodzi o taką czy inną teorię, ani o to, co sprawia, że będą dobrze wyglądali, ale o to, co będzie najlepsze dla ludzi"

- podkreśliła.

Szefowa rządu przyznała jednocześnie, że zaproponowane przez nią porozumienie z Unią Europejską nie jest idealne, ale zastrzegła, że zasługuje na uznanie za to, że doprowadzi do zakończenia swobody przepływu osób, w tym masowej imigracji do Wielkiej Brytanii z państw Wspólnoty.

"Jako minister spraw wewnętrznych przez sześć lat robiłam co mogłam, by zredukować poziom imigracji, mając ręce związane tym, że nie mogłam nic zrobić z osobami przyjeżdżającymi z Unii Europejskiej. Teraz możemy. Swoboda przepływu osób się kończy"

- zadeklarowała.

Dopytywana o porównania do Margaret Thatcher, która została zmuszona do rezygnacji przez rosnące podziały w swoim ugrupowaniu, May powiedziała, że nie myśli o podobieństwach między obiema sytuacjami, ale skupia się na bieżących wyzwaniach.

"Bycie premierem jest walką o dobro kraju i jestem zdeterminowana, żeby to robić dalej"

- zapewniła.

Centrowy "The Times" zaznaczył, że w piątek brytyjska premier rozmawiała z szefami lokalnych struktur Partii Konserwatywnej, próbując przekonać ich do proponowanego tekstu umowy wyjścia z UE.

Jak jednak zaznaczono, część eurosceptycznych deputowanych oceniło takie działanie Downing Street jako próbę wpływania na doły partyjne ponad ich głowami i brak szacunku dla ich mandatu demokratycznego.

Gazeta ujawniła, że krytycy szefowej rządu pracują jednocześnie nad ustaleniem wspólnego kandydata na jej ewentualnego następcę, gdyby udało im się zebrać głosy niezbędne do wyrażenia wotum nieufności wobec niej jako liderki Partii Konserwatywnej. Wśród faworytów pojawia się m.in. były minister ds. wyjścia z Unii Europejskiej Dominic Raab.

Eurosceptyczny "Telegraph" skupił się z kolei na tym, że pięciu eurosceptycznych ministrów w rządzie May, którzy - pomimo namów ze strony innych zwolenników Brexitu - nie zrezygnowali w piątek ze swoich stanowisk planuje spotkać się na początku tygodnia i przedstawić premier swoje żądania dotyczące zmian w proponowanej umowie wyjścia.

Redakcja dziennika napisała w komentarzu, że wersja robocza porozumienia "jest głęboko wadliwa i jeśli premier chce przepchnąć ją przez Izbę Gmin to z pewnością będzie musiała ją zmienić".

Jeśli chodzi o May, to jeśli dojdzie do głosowania nad wotum nieufności i (premier) je przetrwa, to musi mieć świadomość, że to daje jej wyłącznie tymczasową iluzję stabilności. To, co naprawdę ma znaczenie to głosowanie nad samym porozumieniem i podjęłaby znacznie lepszą decyzję przegłosowując je ze wsparciem posłów, którzy opowiadają się za Brexitem, a nie wymuszając szkodliwy kompromis w ramach szerokiej koalicji posłów, którzy zasadniczo chcieliby powstrzymać Brexit

- napisano.

Jak zastrzeżono, "obecna propozycja stanowi ryzyko zdrady wyniku referendum" z 2016 roku, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu ze Wspólnoty.

Nieuzyskanie większości w parlamencie mogłoby oznaczać, że Wielka Brytania opuści UE bez żadnego porozumienia. Eksperci ostrzegali od miesięcy, że taki scenariusz miałby bardzo poważne negatywne konsekwencje dla gospodarki całej Europy.

Wielka Brytania powinna opuścić UE 29 marca 2019 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl