12 miesięcy do wyborów samorządowych. Casting na prezydentów

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Klaudia Dadura

Dziennikarka „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Kontakt z autorem

  

Do wyborów samorządowych jeszcze rok. Rusza giełda nazwisk potencjalnych kandydatów na prezydentów miast. Szansą na zyskanie rozgłosu miały być komisje ds. reprywatyzacji i Amber Gold. Skorzystali na nich zwłaszcza Patryk Jaki czy Małgorzata Wassermann, których wymienia się wśród kandydatów na prezydenta Warszawy i Krakowa.

Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i przewodniczący komisji weryfikacyjnej, jest oprócz Stanisława Karczewskiego, marszałka Senatu, wymieniany jako kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy. To właśnie praca w komisji badającej dziką reprywatyzację w stolicy przyniosła mu rozgłos.

– Należy jednak pamiętać, że Jaki to człowiek Zbigniewa Ziobry (Solidarna Polska – przyp. red.). Dlatego większe szanse na wystartowanie w wyborach prezydenckich w stolicy ma Stanisław Karczewski – twierdzi jeden z posłów Polski Razem.

Karczewski wielokrotnie przyznawał, że jeśli zapadnie taka decyzja polityczna, to gotów jest zamienić fotel marszałka na fotel samorządowca. Wcześniej w przestrzeni medialnej mówiło się także o kandydaturze Jarosława Krajewskiego, byłego warszawskiego radnego. Ten jednak zdaniem informatorów „Codziennej” zaprzepaścił swoją szansę, ponieważ nie wybił się jako członek sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold.

Nieoficjalnie swoich kandydatów na wspomniane stanowisko ma także Platforma Obywatelska. Są nimi posłowie Andrzej Halicki i Rafał Trzaskowski. Jednak według informacji „Codziennej” najprawdopodobniej to ten drugi wystartuje w wyborach samorządowych. On sam nie potwierdza swojego kandydowania na prezydenta stolicy.

– Dopóki nie będzie decyzji, nie wypowiadam się na ten temat – mówi nam poseł Trzaskowski.

A co ze wspólnymi listami wyborczymi opozycji, skoro PO chce wystawić swojego kandydata?

– Zaproponowaliśmy, by jedną trzecią kandydatów na prezydentów miast nominowała Nowoczesna, a resztę pozostałe kluby opozycyjne. Teraz piłeczka jest po stronie Platformy. Zależy nam jednak, by w Warszawie zjednoczona opozycja wystawiła naszego kandydata – mówi w rozmowie z „Codzienną” Paulina Hennig-Kloska, rzecznik prasowy Nowoczesnej.

Miałby nim być Paweł Rabiej, członek komisji weryfikacyjnej.

– Pawła Rabieja na prezydenta miasta wystawiły struktury warszawskie. Nowoczesna jeszcze musi zaakceptować tę kandydaturę. Oficjalnie przedstawimy ją pod koniec pierwszego kwartału 2018 r. – dodaje Hennig-Kloska.

Emocje wzbudzają również kandydaci na prezydenta Krakowa. W tym kontekście w obozie Zjednoczonej Prawicy nieoficjalnie mówi się o Małgorzacie Wassermann, przewodniczącej sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold oraz Jadwidze Emilewicz, wiceminister rozwoju.

– Wassermann nie jest chętna, by startować na prezydenta Krakowa. Bardziej prawdopodobna jest kandydatura Jadwigi Emilewicz, posłanki Polski Razem – mówi nam anonimowo jeden z polityków tej partii.

– Nie zapadły żadne decyzje, dlatego nie komentuję tych doniesień – odpowiada Wassermann.

PO mogłaby natomiast wystawić w Krakowie posła Bogusława Sonika lub europosłankę Różę Thun.

A jak sytuacja wygląda w innych miastach? Według informacji „Codziennej” na prezydenta Wrocławia Zjednoczona Prawica rozważa ponowne wystawienie Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, Białegostoku – Jacka Żalka, a Poznania – Bartłomieja Wróblewskiego.

– Jeśli chodzi o Poznań, to są bardzo poważne różnice zdań. Niektórzy po prostu nie chcą, żeby startował Wróblewski – mówi nam polityk prawicy.

Swoich kandydatów zaproponuje także Kukiz’15.

– Zachęcamy do zgłaszania się na stronie Samorządyzkukizem.pl. Wtedy spośród tych osób wybierzemy kandydatów na poszczególnych prezydentów miast – mówi nam Jakub Kulesza, rzecznik prasowy Kukiz’15. Wybory samorządowe odbędą się jesienią 2018 r.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera Danske Banku: Londyn reaguje

/ RL0919; creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en

  

Skandal związany z praniem brudnych pieniędzy w estońskiej filii Danske Banku rozszerzył się na Wielką Brytanię. Tamtejsze władze poinformowały, że sprawdzają, czy do tego procederu wykorzystywano firmy zarejestrowane w Wielkiej Brytanii.

Brytyjska Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA) oświadczyła, że jest świadoma niebezpieczeństwa związanego z wykorzystywaniem zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii firm do prania brudnych pieniędzy i próbuje odgraniczyć ten proceder. Rzeczniczka NCA dodała, że agencja koordynuje z innymi służbami działania mające wyjaśnić brytyjski wątek w sprawie Danske Banku.

Na liście podejrzanych rachunków, za pomocą których transferowano pieniądze poprzez estońską filię banku, dominują podmioty zarejestrowane w Wielkiej Brytanii i Rosji. Według informacji ze śledztwa, do 2013 r. liczba mających siedzibę w Wielkiej Brytanii klientów przekroczyła 1000, co oznacza, że stali się oni największą zagraniczną grupą, wyprzedzając podmioty z Rosji, Brytyjskich Wysp Dziewiczych i Finlandii. W okresie, w którym dochodziło do nieprawidłowości, niewielka estońska filia banku wypracowywała około 10 proc. zysków całej grupy kapitałowej.

Afera wybuchła na początku września, gdy dziennik "Financial Times", powołując się na raport firmy konsultingowej Promontory Financial, napisał, że w latach 2007-2015 przez niewielką estońską filię Danske Banku, najważniejszej instytucji finansowej w Danii, przetransferowano 200 mld euro, a duża część tych pieniędzy pochodziła z Rosji i innych krajów byłego ZSRR. W środę do dymisji podał się dyrektor generalny banku Thomas Borgen, a w czwartek śledztwo wznowiła duńska komisja nadzoru finansowego.

Duński bank centralny oświadczył, że popiera uzgodnione w środę przez polityków twardsze regulacje zapobiegające praniu brudnych pieniędzy. "Danske Bank, jako największy bank w kraju, ma ogromne znaczenie dla reputacji sektora finansowego, a w konsekwencji dla stabilności finansowej Danii" - napisano w komunikacie banku centralnego.

W związku z prowadzonym śledztwem agencja ratingowa Moody's ogłosiła, że utrzymuje ocenę wiarygodności kredytowej Danske Banku na dotychczasowym poziomie, ale obniża perspektywę ratingu ze stabilnej na negatywną.

Do sprawy prania brudnych pieniędzy w Danske Banku odniosła się też unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager - obywatelka Danii - która określiła ją jako "giga-skandal".

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl