Układ gdański jak na dłoni

Im dłużej pracuje sejmowa komisja śledcza ds. wyjaśnienia afery Amber Gold, im więcej przesłuchanych, tym bardziej kurczy się grono tych, którzy twierdzili, że Marcin P. działał w pojedynkę i był tak sprytny, że udało się mu bez żadnej pomocy zbudować oszukańczą piramidę finansową. Dziś już widać wyraźnie – był tylko pionkiem, zaledwie małym trybikiem w potężnej machinie, czyli w układzie gdańskim.

Układzie, którego struktury do złudzenia przypominają mafię: są w nim politycy, urzędnicy, biznesmeni i parasol ochronny służb specjalnych. W sierpniu 2012 r. ówczesny premier Donald Tusk mógł kpić z całej sprawy, mówiąc z trybuny sejmowej, że „pan poseł Macierewicz sugeruje, iż mój syn, pewnie wspólnie ze mną, nieżyjącym »Nikosiem«, »Masą« i »Kiełbasą«, wywoził złoto do Niemiec, na które czekał dziadek z Wehrmachtu”. Znamienna była wówczas riposta Antoniego Macierewicza, który wprost powiedział, że „pan premier albo nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie. To pan stworzył system mafijny”. I właśnie teraz, po pięciu latach, możemy się przekonać, jak prawdziwe były to słowa. Jak na dłoni widać ten układ. Układ, w którym główne role odegrali politycy Platformy Obywatelskiej.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Dialog a system wartości

Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy.

Wicepremier Ukrainy Paweł Rozenko przed rozmowami w Warszawie nie ukrywał, że dla niego kluczowym zagadnieniem będzie kwestia ustawy o IPN. „Uważamy, że ustawa powinna zostać zmieniona”. Komunikat po rozmowach potwierdza ten właśnie cel rozmów, a pomija kluczową dla nas sprawę ekshumacji polskich ofiar, wstrzymanych przez władze w Kijowie. Ponadto czytamy, że „zapadły konkretne uzgodnienia wobec działań na rzecz stworzenia warunków dla inwentaryzacji oraz dalszej legalizacji miejsc pamięci na terenach dwóch państw, a także odnowy śladów zniszczenia miejsc pamięci, które stały się przedmiotem wandalizmu na terenie Polski”. Znamienne, że wandalizmem nazwano dokonaną zgodnie z prawem rozbiórkę monumentu bojowników UPA, postawionego nielegalnie w Hruszowicach koło Przemyśla. Stanowisko polskiego Ministerstwa Kultury po spotkaniu pokazało, jak bardzo rozjeżdżają się narracje Warszawy i Kijowa. Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy. My próbujemy rozmawiać o ekshumacjach.

Oni ignorują problem, a wracają w kółko do sprawy „legalizacji miejsc pamięci” i „zniszczenia”. Ostatnio rzadko na tych łamach można znaleźć pochwały pod adresem Prezydenta RP, ale w tym wypadku Andrzej Duda zareagował szybko i kategorycznie, wyrażając „duże rozczarowanie i smutek”. To wyraźna zmiana tonu, bo jak widać dyplomatyczne grzeczności nie przynoszą rezultatu. Stanisław Srokowski, pisarz i strażnik pamięci o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, w jednym z naszych programów w 2016 r. ostrzegał: „Problem pomiędzy Polską a Ukrainą nie jest problemem tej czy innej ustawy. To problem systemu wartości”. Polska ma za sąsiada kraj, którego najwyższe czynniki polityczne wyznają inny system wartości. Co stanie się, jeśli w przyszłości podczas oficjalnej wizyty prezydent Rzeczypospolitej będzie miał złożyć kwiaty w miejscu narodowej pamięci Ukrainy i okaże się, że to pomnik przywódców odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków: Dmitro Klaczkiwskiego, Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza? 
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl