Były dziennikarz o twórcach Amber Gold: Miałem przeświadczenie, że mamy do czynienia z figurantami

/ WIKIPEDIA/ PATRYK MATYJASZCZYK/ CC BY-SA 3.0

  

– Po rozmowie z małżeństwem P. miałem przeświadczenie, że mamy do czynienia z figurantami. Może Marcin P. wymyślił nawet ten biznes, ale ktoś musiał w to zainwestować i pewnie zrobił to ktoś z półświatka trójmiejskiego - zeznał przed komisją śledczą ds. Amber Gold były dziennikarz "Wprost" Michał Majewski.

Michał Majewski zaznaczył, że Marcin P. mówił, że ma rodzinę w Niemczech i pomysł na biznes przywieziony był stamtąd.

Być może on sobie przywiózł ten pomysł skądś, nie wykluczam tego, natomiast ktoś go musiał wyposażyć w pieniądze. Być może on był autorem, być może rzeczywiście zauważył to gdzieś w Niemczech, ale ktoś musiał w to zainwestować i pewnie zrobił to ktoś z półświatka trójmiejskiego

– zeznał Majewski.

Były dziennikarz powiedział, że po rozmowie jego i Sylwestra Latkowskiego z Marcinem i Katarzyną P. 7 sierpnia 2012 r. miał takie przeświadczenie, że "mamy do czynienia z figurantami".

Podkreślił, że "ludzie mają różne inspiracje i pomysły biznesowo lepsze lub gorsze, ale muszą być wyposażeni w pieniądze". Zaznaczał, że były informacje, że kiedy Marcin P. był zwalniany z aresztu w 2009 r. jego dochód roczny to było 500 zł, i że miał fatalną sytuację finansową.

A potem to się rozpędza do nieprawdopodobnych rozmiarów i oni są po prostu milionerami. I to nikogo kompletnie nie dziwi, nie zastanawia, nikt się temu nie przygląda

 dodał.

Michał Majewski stwierdził, że twórcy Amber Gold mówili, że wcześniej byli pośrednikami finansowymi dla dużych banków i tam zarobili duże pieniądze.

Ale to przecież było rozpędzone do takich rozmiarów, mówię o Amber Gold i OLT, że nie brzmiało to dla mnie prawdopodobnie

– wskazał.

Dopytywany przez komisję o informacje co do genezy Amber Gold odpowiedział, że "najczęściej pojawiająca się teza była taka, że ktoś ze światka przestępczości, czy z takiej szemranej strefy trójmiejskiego biznesu, postanowił po prostu zainwestować w to przedsięwzięcie i to przedsięwzięcie wypaliło, okazało się sukcesem".

O przeszłości samego P. z 2008 czy 2009 roku znani oficerowie służb, prokuratorzy, ludzie z świata przestępczości mało wiedzieli, bo to był kompletnie nikt, to był moim zdaniem człowiek wynajęty do tego przedsięwzięcia, słup, mówiąc językiem slangowym

– powiedział Majewski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Gdzie zniknął zamachowiec ze Strasburga? Służby ujawniają, że mógł już... uciec z kraju!

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Francuskie władze ujawniają, że zamachowiec ze Strasburga nadal nie został zatrzymany, a wiele wskazuje, że mógł nawet uciec z kraju. Jeśli ten scenariusz okazałby się prawdziwy, jedynym krajem, do którego w tak krótkim czasie mógłby się przedostać napastnik byłyby Niemcy.

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, w pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego w centrum Strasburga mężczyzna otworzył ogień do ludzi, zabijając trzy osoby i raniąc - według najnowszego bilansu - 13 osób. Osiem z nich odniosło poważne obrażenia. [polecam:http://niezalezna.pl/249859-zamachowiec-ze-strasburga-nadal-na-wolnosci-francja-podnosi-poziom-zagrozenia-bezpieczenstwa]

Zamachowiec, który zbiegł z miejsca zdarzenia, został postrzelony przez funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Jak podała agencja Reutera, powołując się na policję, chodzi o urodzonego w Strasburgu 29-letniego Cherifa Chekatta. Poszukuje go obecnie 420 policjantów.
[polecam:http://niezalezna.pl/249854-zamachowiec-ze-strasburga-byl-poszukiwany-za-udzial-w-napadzie-podczas-ktorego-doszlo-do-zabojstwa]

Śledczy skłaniają się ku koncepcji, że atak miał podłoże terrorystyczne. Sprawca był notowany w tzw. kartotece „S”, co oznacza, że mógł stanowić „zagrożenie terrorystyczne”.

Wiceminister MSW Laurent Nunez w rozmowie z radiem France Inter oświadczył, że „nie można wykluczyć”, iż zamachowiec uciekł z kraju. Jednocześnie wiceszef resortu spraw wewnętrznych Francji przekonuje, że „podłoże terrorystyczne nie jest jeszcze potwierdzone”.

Jeśli scenariusz zakładający ucieczkę faktycznie się potwierdzi, jedynym krajem, do którego w tak krótkim czasie mógłby przedostać się zamachowiec, byłyby Niemcy. Na razie jednak brak oficjalnych informacji na ten temat.

Trzeba być bardzo ostrożnym, gdy mówi się o zamachu. Napastnik nie był znany służbom z powodu przestępstw związanych z terroryzmem. Do jego radykalizacji w praktyce religijnej doszło w związku z pobytami w więzieniu. Fakt notowania w kartotece „S” nie przesądza o stopniu zagrożenia, jakie stwarza poszukiwany przestępca.

– przekonuje Laurent Nunez.

Jednocześnie wiceminister Nunez przyznał, że w dniu zamachu, a w zasadzie na kilka godzin przed jego dokonaniem, mężczyzna miał zostać zatrzymany przez żandarmów „w związku z przestępstwem pospolitym, a konkretnie usiłowaniem zabójstwa”. Jak się okazuje, w trakcie przeszukania jego domu, mężczyzny nie zastano. W toku tej operacji „zatrzymano pięć osób”, jednak francuska zapewnia, że „nie miała ona żadnego związku z aktem, dokonanym przez poszukiwanego później”.

Laurent Nunez zaprzeczył także, by operacja policyjna, która miała miejsce w środę rano w pobliżu Katedry Najświętszej Marii Panny w Strasburgu, miała związek z poszukiwaniem mordercy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl