Nieuchwytny pełnomocnik Berlina

/ Andreas Trojak; creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Tomasz Duklanowski

Kontakt z autorem

Pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck za nic ma problemy polskiego przedsiębiorcy. Zamiast jak najszybciej załatwić sprawę odszkodowania dla Ariela Żurawskiego, właściciela ciężarówki ukradzionej, a następnie wykorzystanej do zamachu terrorystycznego w Berlinie, wciąż unika spotkania z poszkodowanym.

Przypomnijmy. Do zamachu doszło 16 grudnia podczas jarmarku bożonarodzeniowego. Terrorysta wjechał w tłum, zabijając 11 osób, a kolejnych 50 raniąc. Pierwszą ofiarą był Łukasz Urban, kierowca ciężarówki, który przed zamachem został zamordowany. Odpowiedzialność za zamach wzięło na siebie Państwo Islamskie, które nazwało terrorystę „żołnierzem ISIS”. Zamachowiec, Tunezyjczyk Anis Amir, został zastrzelony kilka dni później w Mediolanie przez włoskich policjantów. 

40-tonowa ciężarówka była własnością firmy transportowej należącej do Ariela Żurawskiego z województwa zachodniopomorskiego. Po zamachu niemiecka policja przetrzymywała samochód przez wiele miesięcy. Choć przedsiębiorca poniósł z tego tytułu poważne straty, do dziś nie dostał odszkodowania. Interesy poszkodowanego reprezentuje berliński adwokat Stefan Hambura. – Mieliśmy problem, aby pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck wyznaczył nam spotkanie – mówi adwokat. – Okazuje się, że pan Kurt jest także przewodniczącym należącej do SPD Fundacji Eberta i brakuje mu czasu na spotkanie z poszkodowanymi. Uważam, że rząd federalny nie wywiązał się do końca ze swoich obowiązków, bo pełnomocnik powinien być osiągalny codziennie, a nie pracować jedynie z doskoku. Nie jest to najlepsza forma pomocy ofiarom zamachu – podkreśla Hambura.

Ostatecznie udało się prawnikowi ustalić termin spotkania. Odbędzie się ono w berlińskim biurze pełnomocnika w środę.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl