Kto stał za mordercami z MSW

Mija kolejna rocznica śmierci błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Mimo że od tego strasznego zdarzenia upłynęły już 33 lata, nadal nie wiemy, kto naprawdę stał za śmiercią kapelana Solidarności.

Został on zamordowany z zimną krwią 19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który został powołany do walki z Kościołem. Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski i Adam Pietruszka zostali skazani za zabójstwo księdza. Jednak każdy, kto chociaż trochę zna realia funkcjonowania MSW za czasów Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, wie, że ta zbrodnia nie byłaby możliwa bez ich wiedzy i zgody. Tak samo jak nie byłyby możliwe działania, które były prowadzone wobec księdza Jerzego w latach poprzedzających jego śmierć: inwigilacja, prowokacje, sprawy karne i wreszcie szkalowanie Go przez wiernego sługę komunistycznych generałów Jerzego Urbana. Co z tego, że nie żyją już i Kiszczak, i Jaruzelski? Trzeba nadal zabiegać o prawdę i ustalić, kto jest winny tej zbrodni. Choć jedno już wiemy na pewno – nie byli to żadni „ludzie honoru”, ale zwykli bandyci z bezpieki.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

11 listopada zamiast 4 czerwca

„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska. 4 czerwca 2014 r. to samo zaklęcie powtórzył Bronisław Komorowski.

Na placu Zamkowym gościł prezydenta Obamę, który też stwierdził, że „był to początek końca komunizmu – nie tylko tutaj, ale w całej Europie”. Czy na pewno? Zaledwie kilka dni wcześniej, 30 maja, na wniosek Kancelarii Prezydenta RP odbył się państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego. A ja miałem nadzieję, że do tej największej hańby pookrągłostołowego państwa jednak nie dojdzie. Jeszcze w marcu apelowałem, aby komunistyczni dygnitarze i zbrodniarze nie byli chowani na Powązkach Wojskowych, bo na takie sąsiedztwo nie zasłużyli spoczywający obok polscy bohaterowie. Szczególnie ci zakopani w bezimiennych dołach śmierci. Nie udało się. Na pogrzeb przybyli niemal wszyscy ci, którzy potem świętowali upadek komunizmu. Twórcę szczytowego osiągnięcia późnej komuny, czyli stanu wojennego, żegnali prezydenci: Komorowski, Wałęsa, Kwaśniewski (ten ostatni zapowiedział dalszą walkę o dobre imię towarzysza generała). Nie mogło zabraknąć „ludzi honoru”, czyli komunistycznych propagandystów i zbrodniarzy Urbana i Kiszczaka, oraz Michnika, który kazał „odpieprzyć się”, tym razem nie od generała, ale od swojego brata Stefana – stalinowskiego mordercy sądowego. W normalnej Polsce to nie zdrajca polskiej sprawy i namiestnik okupanta byłby honorowany, lecz człowiek, który z okupantami walczył niezłomnie do końca – rtm. Witold Pilecki. Szczęśliwie szala przechyla się dziś na stronę Pileckiego. On wygrywa walkę z Jaruzelskim. Tak jak Żołnierze Wyklęci/Niezłomni wygrywają ze swoimi oprawcami. Bo to oni byli armią prawdziwie wolnej II RP. I dziś tamto państwo – a nie komunistyczna okupacja – powinno być dla nas wzorem. Dlatego coraz głębiej obchodzimy odzyskanie prawdziwej niepodległości 11 listopada 1918 r., a nie jej podróbki w postaci 4 czerwca 1989 r., które było tylko teoretycznym świętem teoretycznego państwa.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl