Kto stał za mordercami z MSW

  

Mija kolejna rocznica śmierci błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Mimo że od tego strasznego zdarzenia upłynęły już 33 lata, nadal nie wiemy, kto naprawdę stał za śmiercią kapelana Solidarności.

Został on zamordowany z zimną krwią 19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który został powołany do walki z Kościołem. Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski i Adam Pietruszka zostali skazani za zabójstwo księdza. Jednak każdy, kto chociaż trochę zna realia funkcjonowania MSW za czasów Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, wie, że ta zbrodnia nie byłaby możliwa bez ich wiedzy i zgody. Tak samo jak nie byłyby możliwe działania, które były prowadzone wobec księdza Jerzego w latach poprzedzających jego śmierć: inwigilacja, prowokacje, sprawy karne i wreszcie szkalowanie Go przez wiernego sługę komunistycznych generałów Jerzego Urbana. Co z tego, że nie żyją już i Kiszczak, i Jaruzelski? Trzeba nadal zabiegać o prawdę i ustalić, kto jest winny tej zbrodni. Choć jedno już wiemy na pewno – nie byli to żadni „ludzie honoru”, ale zwykli bandyci z bezpieki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nienawidzę tego, ale tak trzeba

  

Zupełnie przypadkiem powstał krótki cykl poświęcony wadom polskiej prawicy, no to w podsumowaniu ostatni, ale bardzo ważny raz. Po wyborach okazało się, że prawica nie umie cieszyć się ze zwycięstwa, natomiast od znacznie dłuższego czasu jest problem z uznaniem porażki.

W żadnej grze, również w polityce, nie można non stop wygrywać. Porażka jest naturalną częścią rywalizacji i największemu mistrzowi czy też mistrzowskiej drużynie nigdy nie udaje się zachować czystego konta. Przegrywa każdy z każdym, ale nie każdy robi z tego straszny dramat. Wyborcy PiS mają tę słabość, że chcą wszystko albo nic, co dobitnie widać na moim ulubionym froncie walki z „najwyższą kastą”. Obiektywna ocena wojny jest taka, że PiS wygrało bitwę o prokuraturę, Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądowniczą, Izbę Dyscyplinarną oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wróg śmiertelny utrzymał jeden przyczółek i jest nim pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wraz z przyległymi sędziami PRL-u. Trudno, stało się, ale to jedna przegrana bitwa, a nie wojna. Po wyborach samorządowych opozycja ochoczo zamieniłaby swoje „zwycięstwo” na „porażkę” PiS, a jeszcze bardziej chciałaby zamiany w sądownictwie. Dlatego proszę i zaklinam, nie róbmy głupstw i nie podnośmy szkodliwych alarmów. Jako radykał i zapiekły przeciwnik „wymiaru sprawiedliwości” stwierdzam, że w zastanych okolicznościach i czasie więcej wygrać się nie da. Musimy zrobić krok w tył, wygasić front z UE i kastą, bo na straszeniu polexitem zyskują wrogowie Polski. Celem numer jeden jest w tej chwili druga kadencja parlamentarna i z ciężkim sercem, a także zgagą, trzeba temu celowi podporządkować małą porażkę z „najwyższą kastą”. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl