Prezesi sądów tracą stołki. Afera w Elblągu, a w Sopocie wyroki w żółwim tempie

Piotr Galant/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Dokonano analizy „efektywności pracy sądów” – wnioski zatrważają. Rosną zaległości w rozpoznawaniu spraw, na wyroki trzeba czekać miesiącami. Nic zatem dziwnego, że prezesi szczególnie źle działających sądów są wymieniani.

Sympatycy opozycji i korporacja sądownicza jak mantrę powtarzali, że po reformie wymiaru sprawiedliwości prezesi sądów będą odwoływani z powodów politycznych. Niektórzy wydali nawet zdumiewający apel, aby nie przejmować stanowisk po zdymisjonowanych prezesach, a gdy jeden z nich to zrobił, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zagroziło, że wyrzuci go ze swoich szeregów.

Tymczasem przybywa dowodów o konieczności pilnych zmian. Dzięki „analizie ewidencji spraw i podstawowych wskaźników za pierwsze półrocze 2017 roku” można obiektywnie ocenić efektywność pracy w poszczególnych sądach. Wnioski właśnie upubliczniło Ministerstwo Sprawiedliwości.

Okazuje się, że szczególnie zła sytuacja panuje na Pomorzu.

„Najgorszy w całym kraju wskaźnik opanowania wpływu spraw w porównaniu z innymi sądami okręgowymi ma Sąd Okręgowy w Gdańsku. To znaczy, że do tego sądu wpływa więcej spraw, niż jest załatwianych i wciąż rosną tam zaległości” – podkreśla resort sprawiedliwości.

Równie fatalnie działały inne sądy na tym terenie. W skali kraju należą one do najgorszych. Zwłaszcza mieszkańcy Sopotu mają poważne problemy z dochodzeniem sprawiedliwości, bo w tamtejszym sądzie średni czas trwania spraw niezałatwionych wynosi... prawie 16 miesięcy! W Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe natomiast „czekało się na wyrok prawie najdłużej w kraju – sąd ten zajął miejsce przedostatnie, z czasem oczekiwania średnio ok. 9 miesięcy”.

Nie powinno więc zaskakiwać, że sędzia Przemysław Banasik przestał być prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku. Stanowisko utracili również dotychczasowi prezesi sądów okręgowych w Białymstoku i Suwałkach. Wcześniejsze analizy wykazały, że tam: „sędziowie […] rozpatrują nawet o prawie 30 procent mniej spraw niż sędziowie z innych sądów okręgowych apelacji białostockiej” – wyjaśnia ministerstwo. Z tego samego powodu, czyli kiepskiej efektywności pracy, doszło do wymiany prezesów sądów rejonowych w Augustowie.

Najbardziej jednak kuriozalna sytuacja miała miejsce w Sądzie Okręgowym w Elblągu. Tamtejszy prezes, sędzia Marek Omelan, został odwołany we wtorek (17 października), bo wyszło na jaw, że rozpowszechniał informacje z narady sędziowskiej objętej ścisłą tajemnicą.

„Do przewinienia doszło podczas wymiany korespondencji między prezesem Sądu Okręgowego w Elblągu a Radą Miasta Elbląg dotyczącej jednej z ławniczek. Prezes przekazał urzędnikom dokumenty opisujące przebieg narady sędziowskiej objętej tajemnicą. Z tajemnicy tej nikt nie może być w żadnych okolicznościach zwolniony” – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.

Sędzia Marek Omelan nie tylko został odwołany w trybie pilnym, ale padła również zapowiedź skierowania wniosku o wszczęcie wobec niego postępowania dyscyplinarnego.

Dymisje prezesów nie oznaczają chaosu. Nie ma wakatów na stanowiskach prezesów wspomnianych sądów, bo natychmiast powołano ich następców. Czyli apel „nadzwyczajnej kasty” – pomimo buńczucznych zapowiedzi – pozostał bez echa. Co ciekawe, w Białymstoku prezesem SO została sędzia, która przez wiele lat była wiceprezesem... Iustitii.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Reprezentował młodego Tuska. Zakomunikował, że będzie bronić posła PO oskarżonego o korupcję

Roman Giertych / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Roman Giertych zapowiedział, że podejmie się obrony posła PO Stanisława Gawłowskiego. Dodał, że poprosił go o to poseł w wysłanym liście. Adwokat poinformował dziś o całej sprawie na Facebooku.

Prokuratura wystąpiła w grudniu do Sejmu o zgodę na pociągnięcie Gawłowskiego do odpowiedzialności karnej i zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Rzeczniczka prokuratury krajowej Ewa Bialik informowała wówczas, że Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zamierza postawić Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. Wcześniej funkcjonariusze CBA przeszukali warszawskie mieszkanie polityka i jego dom w Koszalinie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Gawłowski użala się nad sobą na Twitterze. Internauci radzą: „Rozpłacz się pan jeszcze, będzie komplet”

Zwrócił się do mnie poseł Stanisław Gawłowski z prośbą o analizę zarzutów skierowanych wobec niego (a ujawnionych we wniosku o uchylenie immunitetu poselskiego) i z zapytaniem, czy podjąłbym się jego obrony, z tym zastrzeżeniem, że będziemy walczyć o całkowite uniewinnienie

- napisał na swoim profilu na Facebooku Giertych.

Giertych podkreślił, że do sprawy analizy dokumentacji dotyczącej posła Gawłowskiego podszedł "z naturalnym (wyrobionym latami doświadczeń kilkuset spraw karnych) sceptycyzmem. Deklaracja złożona przez niego o przeświadczeniu o absolutnej niewinności nie odbiegała bowiem od standardowego zapewnienia większości klientów".

Prawnik napisał, że przeanalizował wniosek prokuratury oraz wszystkie dokumenty przedstawione przez posła Gawłowskiego. Jego zdaniem z całości tej analizy "wniosek jest jeden: trzy osoby pomawiają sekretarza generalnego PO".

Wszystkie trzy osoby zaplątane są w ogromną aferę korupcyjną, która została wykryta za rządów PO. Ich wyjaśnienia obciążające posła Gawłowskiego zostały złożone już za rządów PiS

- dodał adwokat, który wielokrotnie dawał wyraz swojej sympatii dla PO. Towarzyszył m.in.Michałowi Tuskowi, gdy syn byłego premiera składał zeznania przed komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery Amber Gold.

CZYTAJ TEŻ: W TVN24 uparcie pytano o Giertycha. Odpowiedź krótka: "szkoda czasu na tego pana"

W ocenie adwokata wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu poza opisem wyjaśnień "nie znalazł żadnego, podkreślam żadnego dowodu na dwie zasadnicze okoliczności: czy rzeczywiście cokolwiek potwierdza słowa podejrzanych o wręczeniu korzyści majątkowej i czy cokolwiek potwierdza to, że ówczesny wiceminister Gawłowski działał w jakikolwiek sposób sprzeczny z prawem, aby odwdzięczyć się za rzekome łapówki".

Podobnie jest - jak ocenia Giertych - z pozostałymi zarzutami, według których Gawłowski miałby przyjmować "setki tysięcy złotych za ogólną życzliwość".

Nie wykazano bowiem żadnego konkretnego działania, którego miałby się podjąć w zamian za łapówki

- dodał.

Dlatego podjąłem się obrony posła Stanisława Gawłowskiego

- podkreślił Giertych.

Działacz PO na początku grudnia zapewnił, że w swojej działalności publicznej zawsze kierował się interesem państwa, ściśle przestrzegał przepisów konstytucji i obowiązującego ustawodawstwa. Na początku stycznia mówił, że użyto wobec niego "służb w celach politycznych", a przeszukanie w jego domu miało być "prezentem, dla drugiej osoby w PiS" - ówczesnego wicemarszałka Sejmu, a obecnie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Dodał, że zarzuty wobec niego, jakie pojawiają się w mediach są kłamstwem.

Nigdy od nikogo nie przyjąłem żadnej korzyści materialnej

- zapewniał polityk.

Joachim Brudziński zapewniał na początku stycznia, że ani razu nie interweniował w sprawie Gawłowskiego. Na początku stycznia "Fakt" napisał, że prokuratura chce też postawić Gawłowskiemu zarzut przyjmowania łapówek na nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w 2011 r.

CZYTAJ: Gawłowskiego już kiedyś lepiej poznaliśmy - z taśm nagranych w knajpie przez kelnerów

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl