Przerwane zeznania świadka ws. afery reprywatyzacyjnej. Emocje wzięły górę

/ Youtube/printscreen

Komisja weryfikacyjna bada dziś reprywatyzację nieruchomości przy ul. Nowogrodzkiej 6a. To kolejna kamienica przejęta wraz z lokatorami, której przygląda się komisja. W budynku przy ul. Nowogrodzkiej 6a podwyższono czynsze; trwały też uciążliwe remonty. Przez komisją odpowiadała jedna z lokatorek nieruchomości. Mówiła m.in. o psychicznych torturach jakich doświadczyli lokatorzy. - Boimy się o nasze bezpieczeństwo fizyczne. Wiem jak cierpią ludzie, którzy są ofiarami terroru psychicznego - mówiła kobieta ze łzami w oczach. Przesłuchanie przerwano.

Jako świadków na rozprawę wezwano lokatorów oraz prokurenta spółki Jowisz, która odkupiła prawa do nieruchomości po jej zreprywatyzowaniu na rzecz spadkobierców właścicieli. Widnieje ona na prokuratorskiej liście ok. 170 nieruchomości, wobec których są wątpliwości, czy miasto zwróciło je zgodnie z prawem.

Według członka komisji Jana Mosińskiego, Nowogrodzka 6a to kolejny przykład "skandalicznego działania wobec lokatorów". Jego zdaniem, chodziło o to, żeby "wykurzyć lokatorów, bo nie chcą opuścić mieszkań i walczą o swoje prawa".

Na rozprawie nie pojawił się nikt od spółki Jowisz. Nie stawiła się też wezwana jako strona prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz; reprezentują ją pełnomocnicy. Komisja nałożyła na nią dotychczas w sumie 37 tys. zł grzywien za nieusprawiedliwione niestawiennictwa. Od poszczególnych kar financowych odwołuje się ona do sądu administracyjnego; oddalił on już wniosek Gronkiewicz-Waltz o wstrzymanie egzekucji jednej z nich.

Jako pierwsza wezwana została jedna z lokatorek Nowogrodzkiej 6a.

Tak źle jak teraz jest, to nigdy nie było. W 2011 roku zostaliśmy przekazani, kamienica wraz z lokatorami jakims prywatnym osobom. Tak naprawdę nie znamy ich, nikt się z nami nie kontaktował. Tylko listownie przekazano nam informacje, ze podlegamy od tego momentu jakimś osobom. Wiązało się to z podwyżkami, ale najgorsze zaczęło się od 2011 roku, a od 2014 to był już horror

– zaczęła pani Krystyna.

Lokatorka opowiadała o nękaniu.

Od 2011 zaczał się totalny remont, z naszej strony wyglądało to raczej na dewastację. Dzień w dzień i tak do dzisiaj ten „remont” trwa. Kurz, pył hałas totalny. Tortury psychiczne, my już nie wytrzymujemy emocjonalnie

– opowiadała.

Mamy dosyć. Mnie trzyma tylko to, że powstała taka komisja, że możemy się tu wypowiedzieć. Pierwszy raz od 2011 r. ktoś się nami zainteresował, że jesteśmy mieszkańcami Warszawy, tak jak prezydent i urzędnicy, którzy taką decyzję podjęli

– powiedziała.

Boimy się o nasze bezpieczeństwo fizyczne. Wiem jak cierpią ludzie, którzy są ofiarami terroru psychicznego

– mówiła dalej kobieta.

Ja się czuję upodlona…

– powiedziała kobieta ze łzami w oczach. Zarządzono przerwę. Po jej zakończeniu wezwano następnego lokatora.

Szef komisji Patryk Jaki (PiS) złożył ostatnio propozycję, by prezydent stolicy wraz z zarządem PO ustaliła termin, kiedy chce stawić się przed komisją, a komisja ten termin przyjmie. Wcześniej Jaki proponował jej by wzięła udział - jako świadek - w rozprawie dotyczącej kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 (zreprywatyzowana w 2003 r. kamienica trafiła m.in. w ręce męża Gronkiewicz-Waltz), a on wycofa wówczas wezwania dla niej w charakterze strony na inne rozprawy.

Komisja od początku czerwca br. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych w sprawie reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Uchyliła już decyzje wydane z upoważnienia prezydent Warszawy: o przyznaniu Maciejowi M. praw do dwóch działek przy ul. Twardej; o przyznaniu mec. Grzegorzowi M., Marzenie K. i Januszowi P. praw do Chmielnej 70; o przyznaniu Maciejowi M. praw do Siennej 29 oraz o przyznaniu spadkobiercom dawnych właścicieli praw do Poznańskiej 14 i Marszałkowskiej 43. Żadnej z tych decyzji nie badał jeszcze sąd administracyjny.

W początkach października Naczelny Sąd Administracyjny oddalił wnioski Gronkiewicz-Waltz w sprawie sporu kompetencyjnego co do reprywatyzacji między prezydentem stolicy i komisją weryfikacyjną. NSA uznał, że sprawy tej nie można w myśl prawa kwalifikować jako takiego sporu, a kompetencje obu organów są w istocie zbliżone, choć nie tożsame.

Wartość stołecznych nieruchomości wyłudzonych w ramach przestępczej reprywatyzacji sięga miliarda zł - mówił niedawno minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro. W prokuraturach podległych Prokuraturze Regionalnej w Warszawie trwa obecnie 81 śledztw ws. stołecznej reprywatyzacji, a w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu i jej podległych - 35.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Bezprecedensowy atak na polskiego premiera. I spotkanie z Mazgułą. Przypadek?

www.facebook.com/pg/gwzkrakow

Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie zaprasza na spotkanie z Adamem Mazgułą. Reklamuje też książkę pułkownika jako "swoisty dziennik aktywności w walce z partią rządzącą". Tymczasem Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP wydał oświadczenie, w którym zaatakował premiera RP.

Przypomnijmy pułkownik Mazguła wychwalał Jaruzelskiego i esbeków mówiąc o stanie wojennym „kulturalne wydarzenie”. Został skazany za śmierć człowieka, a w opinii służbowej był chwalony za „wzorową realizację zadań” stawianych przed nim w czasie stanu wojennego.

CZYTAJ TEŻ: Mazguła skazany za śmierć człowieka. Zginął on ze sztucera działacza KOD

To nie przeszkadzało Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie, by w ten sposób zachęcić do udziału w spotkaniu z wojskowym, który stał się jedną z twarzy protestów KOD:

Mazguła zasłynął również z odezwy wygłoszonej w grudniu 2016 roku do wojskowych, wzywając ich do „dalszej walki”. Sejmowy protest opozycji i okupację sali plenarnej Mazguła nazywał „polityczną wojną grudniową”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Pułkownik Mazguła wychwala Jaruzelskiego i esbeków. I wzywa do wyjścia na ulice 13 grudnia

Dzisiaj Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP wydał oświadczenie.

Słowa premiera Mateusza Morawieckiego wypowiedziane w sobotę w Monachium oznaczają przekroczenie granicy, za którą jest już tylko obłęd

- podano.

Związek wezwał "premiera i innych polityków do powstrzymania się od dalszych nieprzemyślanych wypowiedzi, które stanowiąc zaprzeczenie prawdy historycznej, kompromitują ich osobiście oraz instytucjonalnie".

Przypomnijmy, szef polskiego rządu podczas jednego z paneli Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, odpowiadając na pytanie dziennikarza "New York Times" Ronena Bergmana, dotyczące ustawy o IPN, powiedział m.in.: "jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane, jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy (ang. perpetrators). Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy".

Słowa Morawieckiego wywołały oburzenie środowisk żydowskich i polityków w Izraelu, m.in. premiera Benjamina Netanjahu. W niedzielę odniósł się też do nich Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

Wypowiedziane 17 lutego w Monachium słowa premiera Mateusza Morawieckiego o Zagładzie: "byli polscy zbrodniarze, tak samo jak byli żydowscy zbrodniarze, rosyjscy, ukraińscy, nie tylko niemieccy" oznaczają przekroczenie granicy, za którą jest już tylko obłęd 

- czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej ZGWŻ.

Jak dodano, "Zagłada była zbrodnią niemieckiego państwa, w której uczestniczyli niestety także i Polacy, wystarczająco liczni, by nie można było zbyć ich udziału mianem indywidualnych przypadków".

Nie daje to jednak prawa nikomu, w tym zwłaszcza premierowi polskiego rządu, by wymieniać ich jednym tchem razem ze zbrodniarzami niemieckimi

- podkreślili autorzy stanowiska Związku.

Według nich "byli też sprawcy ukraińscy, także liczni i działający, inaczej niż Polacy, w zorganizowanych formacjach, cieszących się poparciem części ukraińskiego społeczeństwa, co nakłada na ich zbrodnie dodatkowe brzemię".

W oświadczeniu przyznano, że "byli też sprawcy żydowscy, funkcjonariusze policji gettowych czy niektórych Judenratów, jak i indywidualni zdrajcy".

Inaczej, niż zbrodniarze niemieccy, sprawcy ukraińscy i polscy, działali oni pod presją bezpośredniego terroru, w sytuacji podobnej to tej, w jakiej znajdowali się więźniowie obozów koncentracyjnych. Żadnemu granatowemu policjantowi polskiemu, inaczej niż policjantom gettowym, nie groziła śmierć rodziny za odmowę dostarczania Żydów w ręce Niemców

- podkreślono.

Wymienianie ich, działających pod najstraszliwszym przymusem, jednym tchem ze sprawcami polskimi, ukraińskimi, czy zbrodniarzami niemieckimi, którzy od popełnienia zbrodni mogli się uchylić, jest dowodem moralnej ślepoty 

- oceniają autorzy stanowiska.

Wzywamy premiera, i innych polityków, do powstrzymania się od dalszych nieprzemyślanych wypowiedzi, które stanowiąc zaprzeczenie prawdy historycznej, kompromitują ich osobiście oraz instytucjonalnie

- głosi oświadczenie Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

W niedzielę doszło do rozmowy telefonicznej między szefami rządów Polski i Izraela. Po jej zakończeniu Mateusz Morawiecki napisał na Twitterze: "Holocaust, ludobójstwo na Żydach popełnione przez niemieckich nazistów, był wyjątkowo przerażającą zbrodnią. W tych strasznych czasach, wśród wszystkich narodów byli ludzie, którzy zdobywali się na gesty największego miłosierdzia".

Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie jest jedną z ośmiu współtworzących Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl