Polski rząd odpowiada KE ws. sądów

Fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Polski rząd przesłał Komisji Europejskiej kolejną odpowiedź na jej zarzuty w sprawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Warszawa powtarza argumenty o tym, że zmiany nie oddziałują na niezawisłość sędziów i ich orzecznictwo – dowiedziała się PAP ze źródeł w Brukseli.

Pismo to reakcja na przejście przez Komisję Europejską do drugiego etapu procedury o naruszenie prawa UE wobec Polski. Bruksela podjęła ten krok 12 września, dając polskim władzom miesiąc na reakcję. Odpowiedź ze strony Polski kończy etap wymiany dokumentów i otwiera Komisji drogę do ewentualnego skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Czytaj też: Jedno proste zestawienie o wieku emerytalnym w UE. Co na to Timmermans i spółka?

W dziesięciostronicowym piśmie, do którego dotarła PAP, rząd argumentuje, że kwestionowane przez Komisję zmiany w ustawie o ustroju sądów powszechnych nie budzą obaw co do niezależności sędziowskiej prezesów sądów. KE obawia się, że uprawnienie ministra sprawiedliwości do przedłużania kadencji sędziów, którzy osiągnęli wiek emerytalny, jak również do odwoływania i powoływania prezesów sądów, podważy niezależność polskich sądów.

Warszawa podkreśla, że w świetle nowych przepisów kompetencje ministra sprawiedliwości wobec prezesów sądów jako administratorów jednostek, którymi zarządzają, nie przekładają się w żaden sposób na uprawienia szefa resortu sprawiedliwości na prezesów sądów jako podmiotów orzekających. Ewentualne odwołanie prezesa sądu (o czym może zdecydować minister sprawiedliwości) dotyczy jedynie pozbawienia go funkcji prezesa, a nie stanowiska sędziego – dowodzi rząd.

W piśmie zaznaczono, że żadne z nowych rozwiązań prawnych kwestionowanych przez Komisję nie oddziałuje na sferę sędziowskiej niezawisłości wiążącej się z wykonywaniem czynności orzeczniczych.

Przepisy objęte zarzutami Komisji dotyczą jedynie zasad utrzymania uprawienia do zajmowania urzędu sędziego po przekroczeniu określonego ustawą wieku, po którym następuje przejście w stan spoczynku

- podkreślono.

Tymczasem zdaniem KE uznaniowe uprawnienia ministra sprawiedliwości do powoływania i odwoływania prezesów sądów pozwalają mu wywierać na nich wpływ. Rząd odpiera ten argument, wskazując, że minister ma kierować się w swoich decyzjach kryterium sytuacji kadrowej poszczególnych sądów.

W piśmie rząd odniósł się też do zarzutów Komisji ws. dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski. Zdaniem KE jest to sprzeczne z art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.

Rząd podkreśla, że uposażenia sędziów w stanie spoczynku nie wynikają bezpośrednio z ich stażu pracy - ma to ograniczone znaczenie, bo taki sam dodatek za lata pracy przysługuje sędziemu z 20-letnim jak i z 40-letnim stażem. Podobnie jak w poprzednim piśmie również w tym zaznaczono, że możliwość przejścia wcześniej w stan spoczynku ma być formą kompensaty niekorzystnych sytuacji w karierze zawodowej kobiet sędziów (macierzyństwo, wychowywanie dzieci), które utrudniają np. awanse. Ponadto władze w Warszawie wskazują, że ustawa o ustroju sądów powszechnych dostosowuje rozwiązania dotyczące przechodzenia sędziów w stan spoczynku do powszechnego systemu emerytalnego.

Jeśli KE uzna, że wyjaśnienia te nie są wystarczające, może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Uznanie, że polskie przepisy są sprzeczne z prawem UE, oznaczałoby konieczność ich zmiany przez władze krajowe.

Tymczasem Parlament Europejski przełożył debatę na temat Polski w komisji sprawiedliwości PE z 19 października na początek listopada.

Powodem jest prośba wiceszefa KE Fransa Timmermansa, który na ten dzień zaplanował inne zajęcia

- poinformowały służby prasowe PE.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Włochy: Co czwarta rodzina gubi na wakacjach... dziecko

/ pixabay.com

  

Jedna czwarta włoskich rodzin gubi dziecko w czasie wakacji - wynika z sondażu odnotowanego przez media. Najczęściej dzieci gubią się na plaży, a średni czas poszukiwań wynosi 7 minut. Włosi są obok Hiszpanów w europejskiej czołówce w tej dziedzinie.

24 proc. rodzin z Włoch przyznało w sondażu, że w czasie wakacji z dziećmi w wieku od 3 do 10 lat co najmniej raz zdarzyło im się ich szukać.

Według statystyk dzieci gubią się przede wszystkim na plaży, na basenie, w centrum handlowym, w parku rozrywki i w hotelu.

Na pytanie, w jaki sposób udało się odnaleźć dzieci, prawie trzy czwarte dorosłych odpowiedziało, że pomogli im w tym krewni oraz znajomi. Połowa poprosiła o pomoc obce osoby. 13 proc. wyjaśniło zaś, że zwróciło się do policji bądź personelu w miejscu, gdzie straciło dziecko z oczu.

Blisko połowa rodziców wyznała, że nie poprosiła sił porządkowych o pomoc ze wstydu.

Zauważa się, że zjawisko gubienia dzieci w zatłoczonych wakacyjnych miejscach jest tak powszechne, że na niektórych plażach we Włoszech uruchomiono specjalną usługę. Przez głośniki podawane są komunikaty o poszukiwaniu najmłodszych, którzy oddalili się od rodziców i opiekunów.

Dziennik "La Stampa" podał, że na jednej z plaż w Rimini tylko jednego dnia takich ogłoszeń było 28.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl