21-letni poborowy nie żyje. Zatrzymano wojskowych

CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1215604

  

W jednostce wojskowej, w której na początku października znaleziono ciało powieszonego 21-letniego żołnierza, zatrzymano sierżanta i chorążego. Wojsko twierdzi, że było to samobójstwo, rodzice mówią o tzw. fali i domagają się ukarania winnych.

Informację o zatrzymaniach w jednostce w Piaczach pod Borysowem, gdzie odbywał służbę 21-letni Alaksanr Korżycz z Pińska - podało dziś Radio Swaboda.

Ciało Korżycza znaleziono 3 października w piwnicy jednego z budynków na terenie jednostki. Według ogłoszonej przez śledczych wstępnej wersji żołnierz popełnił samobójstwo, jednak jego rodzice są przekonani, że padło ofiarą wojskowej „fali”. Zarówno oni, jak i znajomi Korżycza twierdzą, że informował on wcześniej o szykanach ze strony innych żołnierzy. Zdaniem rodziców i znajomych mogło dojść do zabójstwa.

Opisana przez niezależne media sprawa śmierci Korżycza zbulwersowała Białorusinów. Rozpoczęto zbiórkę podpisów pod apelem o dymisję ministra obrony Andreja Raukoua. W czwartek było ich ponad cztery tysięcy. W mediach niezależnych i społecznościowych trwa debata na temat patologii w armii oraz przyzwolenia wyższych stopniem oficerów na psychiczne i fizyczne znęcanie się przez żołnierzy nad młodszymi poborowymi oraz o głośnych przypadkach takich nadużyć i ich ofiarach.

Po śmierci w Piaczach wszczęto sprawę karną, sytuację bada prokuratura. W czwartek głos zabrało ministerstwo obrony, zapewniając, że „winni zostaną ukarani”. Zarówno krewni, jak i obrońcy praw człowieka obawiają się jednak, że – po raz kolejny – winni mogą kary uniknąć.

Dziś media poinformowały o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci innego żołnierza służby zasadniczej Arcioma Basciuka w jednostce pod Borysowem. Rodzice już zapowiedzieli odwołanie się od tej decyzji.

Białoruscy obrońcy praw człowieka od dawna apelują do władz o zajęcie się problemem fali w wojsku. Władze dotąd bagatelizowały problem.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jest nadzieja dla Olsztyna

/ twitter.com/screenshot/@michalwypij

  

Chcę skończyć z polityką stagnacji w Olsztynie i kadencjami zmarnowanych szans - mówi kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Olsztyna Michał Wypij. Dodał, że widzi szanse na rozwój miasta w realizacji rządowych projektów.

PAP: Dlaczego zdecydował się pan wystartować w wyborach na prezydenta Olsztyna?

M.W.: Gdy chcemy zmieniać rzeczywistość, to trzeba odpowiedzialność wziąć na siebie. Mam pomysły, mam doświadczenie pracy przy realizacji dużych projektów, między innymi od dwóch i pół roku biorę udział w realizacji wielu przedsięwzięć rządowych. Choć zabrzmi to może sentymentalnie, także miłość do Olsztyna i namowy wielu przyjaciół, to dla mnie bardzo ważne w działalności publicznej.

To wszystko skłoniło mnie do tego, by stanąć przed mieszkańcami Olsztyna i otwarcie powiedzieć: "Tak. Chcę zostać prezydentem Olsztyna", "Tak. Chcę skończyć z kadencjami zmarnowanych szans". Te kadencje trwają od dekad. Politykę stagnacji realizował prezydent Czesław Małkowski a potem kontynuował ją jego ówczesny wiceprezydent a obecny prezydent miasta Piotr Grzymowicz. Olsztyn stać na więcej. Chciałbym, by nasze miasto rozwinęło skrzydła, by było obywatelskie. Ludzie są najważniejsi w naszym mieście. Trzeba zrobić tak, żeby nie musieli szukać swojej przyszłości w innych miastach a także często zagranicą.

PAP: Jaką ma pan wizję Olsztyna, jakie zadania stoją przed rządzącymi miastem?

M.W.: Olsztyn nie jest dzisiaj rozpoznawalną marką, nad czym ubolewam, nie wiadomo, jakie to miasto. Nie wiemy, czy jest to miasto akademickie, którego celem jest prowadzenie wysokiej jakości badań naukowych, nowych technologii czy innowacji. Nie wiemy czy jest to miasto turystyczne czy może przemysłowe?

Złośliwi mogliby powiedzieć, że z pewnością jest to miasto korków i zatłoczonych dróg. Miasto przez lata nie było się w stanie samookreślić i znaleźć atutów czy przewag rozwojowych. Nie wiemy, czy nasze miasto chce być miastem ludzi młodych, którzy mogliby się tu realizować, zakładać firmy, rozwijać biznes. Czy wręcz odwrotnie, chce być miastem dla ludzi starszych, którzy mogliby tu spokojnie przeżyć jesień życia? W kampanii wyborczej przedstawię spójną wizję przyszłości Olsztyna. Szanse rozwojowe widzę także w realizacji dużych projektów rządowych, takich jak Mieszkanie Plus. Szansą dla naszego miasta jest też Plan Morawieckiego, czyli odejście od gospodarki imitacyjnej na rzecz gospodarki innowacyjnej i w efekcie tworzenie dobrze płatnych miejsc pracy. Dysponujemy ogromnym potencjałem, który przez lata był marnotrawiony. Chcę to zmienić.

PAP: Będzie pan musiał odpowiedzieć na konkretne pytania mieszkańców: Czy jest pan za rozwojem transportu zbiorowego przy ograniczeniu ruchu samochodów prywatnych? Czy będzie pan budował wielopoziomowe parkingi w śródmieściu? Czy zaoferuje pan bezpłatną komunikację publiczną?

M.W.: Nie widzę powodu, by przeciwstawiać transport zbiorowy transportowi indywidualnemu. Podejście do układu transportu w mieście powinno być spójne i powinno być nakierowane na osiągnięcie celu. Z jednej strony jak najszybszy przejazd przez miasto dla samochodów, a z drugiej rozwój komunikacji miejskiej, która umożliwi mieszkańcom sprawne poruszanie się po mieście.

Cztery lata temu obecne władze zapewniały, że nowe rozwiązania transportowe pomogą rozładować korki. Sztandarowe hasło jednego z kandydatów „ Olsztyn przyśpiesza” dawało nadzieję. Dziś już śmiało można powiedzieć, że mieszkańcy Olsztyna zostali, delikatnie to ujmując, „wyprowadzeni w pole” a raczej w jeszcze większe korki.

Jeżeli chodzi o sieć tramwajową, to nie jesteśmy niestety w stanie obecnie w żaden sposób odwrócić tego, co zaproponował nam obecny prezydent, ale możemy tę sieć uzupełniać i mądrze rozwijać. Istotą rozwoju transportu zbiorowego powinno być to, żeby coraz lepiej odpowiadał na potrzeby mieszkańców. Przez lata najpopularniejszymi liniami autobusowymi w Olsztynie były "15" i "24". Te linie, zostały zlikwidowane tylko i wyłącznie po to, żeby planiści Grzymowicza, mogli wpisać w odpowiednie rubryki, że część pasażerów przesiadła się do tramwajów.

Takie postawienie tematu jest dla mnie nie do przyjęcia. Tym bardziej, że nowe układy komunikacyjne zaproponowane przez ratusz w żaden sposób nie pomogły rozładować korków. A co z autobusami? Zmienione trasy także nie budzą zachwytu. Jednak planiści pana Grzymowicza są ze zmian zadowoleni, tylko pasażerowie muszą się tych zmian nauczyć. I owszem nauczyli się, przesiadając się do samochodów. Efekt zmian jest taki, że w Olsztynie mamy najwyższy w Polsce wskaźnik zarejestrowanych pojazdów na 1000 mieszkańców.

PAP: Co z budową nowej elektrociepłowni, poszukiwanie inwestora przez miasto zakończyło się niczym a współpraca z Michelinem na dostarczanie ciepła wygasa?

M.W.: Jako prezydent Olsztyna chciałbym zobaczyć wszystkie dokumenty w tej sprawie, w tym korespondencję prowadzoną między ratuszem a Michelinem. Społecznicy przekonują, że w tej sprawie jest dużo znaków zapytania. Chcę mieć pewność, że Michelin nie jest w stanie zapewnić nam dostaw ciepła. Już kilka lat temu pan Piotr Grzymowicz ze swoimi współpracownikami przekonywał, że Olsztyn jest skazany na wielki kombinat energetyczny. Okazuje się teraz, że nowa elektrociepłownia wcale nie musi być tak duża. Pojawia się zatem pytanie o opłacalność inwestycji.

PAP: Pojawia się zarzut, że jest pan za młody i nie ma pan w ogóle doświadczenia w pracy samorządowej.

M.W.: O rok młodszy ode mnie jest Sebastian Kurz – obecny kanclerz Austrii, w naszym regonie jest co najmniej kilku włodarzy miast, którzy są młodzi i w sposób dynamiczny wpłynęli na rozwój swoich małych ojczyzn np. w Ełku Tomasz Andrukiewicz. Zaznaczę też, że jestem jedynym kandydatem, który ma doświadczenie współpracy z rządem przy dużych projektach. Olsztyn potrzebuje dynamiki, bo Olsztyn potrzebuje zmiany a dziś zmiana to wybór Michała Wypija. Alternatywą jest polityka stagnacji Piotra Grzymowicza.

PAP: Miało nie być nepotyzmu i poplecznictwa a tu prasa doniosła, że powiązana z Panem fundacja lokalna otrzymała dotacje z Ministerstwa Nauki, w którym pracuje pan, jako doradca ministra Gowina, a dodatkowo zasiadał Pan w komisji oceniającej wnioski o dotacje?

M.W.: Jestem laureatem nagrody organizacji pozarządowych z 2012 roku, bo w takich organizacjach działałem wiele lat i w zasadzie nie ma w Olsztynie organizacji, której bym nie znał łącznie z osobami, które w niej pracują. Czy osoby, które znam, czy z którymi miałem styczność mają być wykluczone ze składania wniosków o dotacje?

Chciałbym uniknąć paranoi. Wsparcie z Ministerstwa Nauki na Uniwersytety Trzeciego Wieku otrzymała wspomniana fundacja i Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, którego jestem dumnym absolwentem. Nasze miasto nie może być pokrzywdzone tylko dlatego, że jeden z jego mieszkańców, a teraz także kandydat w wyborach prezydenckich piastuje ważną funkcję w Ministerstwie Nauki. Konkursy powinny być uczciwe i oparte o zasady transparentności. Zapewniam, że w żaden sposób nie doszło do złamania procedury ani dobrych obyczajów a tym bardziej prawa.

Źródło: niezalezna.pl, pap

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl