230 tys. wniosków emerytalnych trafiło do ZUS

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Złożono ok. 230 tys. wniosków emerytalnych, ale część z tych osób od pewnego czasu nie była czynna zawodowo - poinformowała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Według danych ZUS ubytek z rynku pracy wynosi ok. 13 proc. - dodała.

Minister Elżbieta Rafalska poinformowała dzisiaj w TVP Info, że obecnie złożonych wniosków do ZUS ws. emerytur "jest ponad 230 tysięcy". Dodała, że "na podstawie tych danych, którymi dysponuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, ubytek z rynku pracy procentowy wynosi około 13 procent".

Rafalska zaznaczyła, że nie należy "identyfikować liczby złożonych wniosków z automatycznym utożsamianiem tego z przejściem na emeryturę przez te osoby". Jak wyjaśniła, część osób wystąpiła z wnioskiem o przyznanie im emerytury, nadal nie rozwiązując umowy o pracę.

"Takich osób jest ponad 40 tysięcy" - dodała minister.

Rafalska poinformowała również, że znaczna część wniosków o przyznanie emerytur została złożona przez osoby, które były "wyłączone" z rynku pracy.

"75 tysięcy osób nie miało prawa do żadnego świadczenia (...), czyli było w zaawansowanym tym wieku przedemerytalnym" - dodała. Zdaniem Rafalskiej mogły to być osoby "długotrwale bezrobotne, może pozostające w szarej strefie, z gorszym stanem zdrowia, nie miały uprawnień emerytalnych i one dzisiaj te uprawnienia emerytalne nabędą". Minister podkreśliła, że te osoby nie "ubędą" z rynku pracy, ponieważ już od pewnego czasu nie były aktywne zawodowo.

Pytana o zarzuty wykorzystywania reformy emerytalnej przez niektóre osoby, które rezygnują z pracy, aby otrzymać emeryturę, po czym wracają na to samo stanowisko, Rafalska powiedziała, że nie ma jeszcze danych na ten temat, więc nie należy wysnuwać takich wniosków. "Zostało wydanych 57 tysięcy - może dzisiaj już trochę więcej, może to jest 60 tysięcy - decyzji, a więc dzisiaj nie możemy jeszcze wnioskować i analizować, i mówić jaka skala jest tego problemu" - tłumaczyła minister. Jej zdaniem w takim postępowaniu "nie ma też nic nadzwyczajnego - jeżeli chcemy pobierać emeryturę i chcemy dalej pracować, to musimy rozwiązać umowę o pracę".

Rafalska dodała, że wśród złożonych wniosków jest także "ponad 10 tysięcy wniosków osób (...), co miały wydłużony wiek emerytalny, czyli spełniły ten wydłużony wiek emerytalny i zdecydowały się przejść na emeryturę".

Minister mówiła także o polepszającej się sytuacji kobiet na rynku pracy w Polsce.

"Jeżeli chodzi o bezrobocie kobiet to jest absolutnie niespotykana dotąd sytuacja - potwierdzają to ostatnie dane Eurostatu, mówiące o tym, że po raz pierwszy w Polsce od niepamiętnych czasów (...) wśród kobiet jest niższe bezrobocie niż wśród mężczyzn" - mówiła. Zdaniem Rafalskiej to pokazuje, że "nie ma dezaktywizacji kobiet, że kobiety z powodu programu 500+ nie odchodziły masowo z pracy".

1 października w życie weszły przepisy, które przywracają wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Jest to powrót do stanu sprzed reformy z 2012 r., która wprowadziła stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć. Wnioski można było składać od 1 września.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krzysztof Szczerski o spotkaniu Trump-Putin: Ci, którzy wieszczyli drugą Jałtę - pomylili się

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta nie ma wątpliwości, co do wydźwięku spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Krzysztof Szczerski podkreśla, że w trakcie spotkania wyraźnie wybrzmiała m.in. różnica stanowisk w kwestii Ukrainy. „Wszyscy, którzy wieszczyli, że po spotkaniu Trump-Putin nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili” - powiedział Szczerski i podkreślił, że w takcie konferencji prezydentów wielokrotnie padało słowo „rozbieżności”.

Zwrócił uwagę, że prezydenci odczytali swoje oświadczenia, co - według niego - oznacza, że „postawiono na formalne deklaracje a nie na osobiste przekazy”.

- Oznacza to, że rozmowy musiały być surowe, szczere, skoro oświadczenia nie mały charakteru spontanicznego, tylko zostały przez obu prezydentów odczytane, widać, że zostały przygotowane skrupulatnie - powiedział Krzysztof Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta zaznaczył, że tematem, który dominował, była kwestia rosyjskiego wpływu na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych.

- Prezydent Putin bronił tezy, że rosyjskiego wpływu nie było i zaoferował to, co mógł zrobić w tej sytuacji i co my znamy trochę z naszego śledztwa smoleńskiego - czyli na podstawie prawa międzynarodowego udział rosyjskich ekspertów w wyjaśnieniu tej sytuacji, o czym wiemy, że czasami jest wybiegiem a nie realną chęcią wyjaśnienia rosyjskiego śladu w jakichś wydarzeniach" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski zaznaczył, że bardzo wyraźnie wybrzmiała też różnica stanowisk w kwestii Ukrainy a obawy dotyczące tego, że Trump może uznać legalność aneksji Krymu, były bezpodstawne.

- Widać, że dziennikarze tworzyli przed tym spotkaniem atmosferę obaw, która - jak się okazało - nie miała żadnych podstaw - ocenił.

Szczerski powiedział, że interesujące i ważne jest też to, że prezydent USA na początku starał się „wytłumaczyć, dlaczego w ogóle spotkał się z Putinem”.

- Najwyraźniej czuł taką potrzebę, także mając na uwadze politykę wewnętrzną, bo wiadomo, że w Kongresie jest duży sceptycyzm, dotyczący spotkań z Putinem. Tego typu zdań żaden przywódca europejski, który spotyka się Putinem, w ogóle nie wygłasza. Najwyraźniej prezydent USA w związku z wcale nie prorosyjską polityką, jakby niektórzy twierdzili, uznał za stosowne, żeby na początku swej wypowiedzi, dłużej wyjaśnić, dlaczego w ogóle do tego spotkania doszło - mówił Szczerski.

Jak dodał, „w Europie nikt się nie tłumaczy ze spotkania z Putinem. W USA jest to na tyle istotne, że trzeba wyjaśnić przyczyny”.

Szczerski zaznaczył, że „to było spotkania państw w wielu sprawach ze sobą konkurujących, państw, które w wielu sprawach mają rozbieżne poglądy, a w niektórych obszarach zwłaszcza dotyczących rozbrojenia, czy kwestii syryjskiej, czy Bliskiego Wschodu, mogących działać razem”.

Dopytywany o słowa Trumpa, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były nigdy tak złe, ale zmieniło się to cztery godziny temu”, prezydencki minister zaznaczył, że Trump miał tu zapewne na myśli ideę, że brak rozmowy jest zawsze błędem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl