Ostatnia droga PO

Rządy Grzegorza Schetyny nie okazały się zbawieniem dla Platformy Obywatelskiej. Ten domniemany Machiavelli popełniał błąd za błędem i dziś największa partia opozycyjna, zamiast rosnąć błędami partii rządzącej, traci w sondażach. Wszystko wskazuje na to, że będzie tylko gorzej.

Działacze partii już skaczą sobie do oczu, bo nie widzą jakiejkolwiek szansy na odbicie się od dna. Do tego dochodzi jeszcze sprawa Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy już dawno powinna być zrzucona z partyjnych sań na pożarcie wilkom, ale nadal trzyma się pokładu, udając, że nic się nie dzieje. Jak się okazuje, Schetyna nie ma odwagi kopnąć jej mocniej i zrzucić, zapewne w obawie, że HGW w akcie desperacji zacznie opowiadać wilkom szczegółowo o wszystkich interesach PO. A te z pewnością były dużo rozleglejsze niż złodziejstwo kamienic w centrum Warszawy. Jeśli ktoś wyłamie się z partyjnej omerty, formacji grozi totalna rozsypka. Z Zachodu nie widać pomocy. Donald Tusk od miesięcy, a w zasadzie od czasu ostatniego przesłuchania w prokuraturze, konsekwentnie milczy. Ruchy w PO zaczynają być nerwowe. Ostatnio poddano pomysł zmian lidera formacji. Bronią w tym wypadku ma być wizja zjednoczonej opozycji. Oczywiście temu procesowi ma szkodzić Grzegorz Schetyna, co z kolei nakazuje postawić pytanie, czy PO musi zmienić lidera? Powiedziałbym jak Zagłoba, gdy po pojedynku Bohuna z Wołodyjowskim rozkazywał zająć się lekarzom pokonanym Kozakiem: „niewiele mu to pomoże, ale lżej mu będzie umierać”. I pamiętam przy tym, jak bardzo Zagłoba Bohuna nie docenił. Wydaje się jednak, że tym razem pacjent umrze, tylko przyczyna może być inna. Albo nieudolny lider, albo 15 nieudolnych liderów zjednoczonej opozycji.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Koniec z egalitarnym internetem?

Świat polityki i wielkiego biznesu coraz bardziej chce zawładnąć siecią. W minionym tygodniu amerykańska Federalna Komisja Komunikacji zezwoliła dostawcom internetu na ograniczanie dostępu do niektórych stron z przyczyn komercyjnych.

Chodzi o możliwość promowania tylko dużych portali, które dostawcom będą za to płaciły. Rząd federalny Niemiec stwierdził, że nie będzie się godził na podobne regulacje u siebie. Tyle że Berlin sam przyjął ustawy, które wprowadzają prewencyjną polityczną cenzurę sieci. Nowe prawo było głosowane w czerwcu. Nakłada na platformy internetowe obowiązek „jak najszybszego usuwania bezprawnych” treści bez oglądania się na takie drobiazgi, jak domniemanie niewinności i rozprawy sądowe.

Przeciwko nowemu prawu wciąż protestują wszystkie małe partie, od skrajnie prawicowej AfD przez liberalną FDP po skrajnie lewicową Die Linke. Cenzorskie ustawy popiera zaś kartel SDP-CDU. Internet nadal jest narzędziem, dzięki któremu w zoligarchizowanym świecie zwykli ludzie mogą odzyskać głos, a często nawet zdobyć majątek. Żelazne prawo oligarchii coraz bardziej jednak temu zagraża.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl