Będzie walka z „fake news’ami” i mową nienawiści. Minister cyfryzacji o nowej ustawie

/ maxpixel.freegreatpicture.com

Nie chcemy cenzury, głównym wydźwiękiem ustawy jest powrót do prawdziwej wolności słowa w sieci - powiedziała o planowanych regulacjach internetu min. cyfryzacji Anna Streżyńska. Resort rozważa wykorzystanie np. aktywności internautów, którzy pomagaliby reagować na przejawy mowy nienawiści czy "fake newsy".

Anna Streżyńska przyznała, że praca nad ustawą mającą ograniczyć agresję i manipulacje w internecie jest nadal "w powijakach". Stwierdziła jednak, że idea, która przyświeca projektowanym normom prawnym to: "przywrócić ten świat do wartości, w których nas wychowano, które powodowały, że nie byliśmy tacy prędcy w osądach, ani w krytyce, ani w odsądzaniu innych od czci i wiary".

Streżyńska uważa, że tak jak w świecie rzeczywistym normy moralne nie zawsze wystarczają by utrzymać porządek publiczny, tak i w sieci potrzebne są regulacje prawne eliminujące zagrożenia.

W świecie cyfrowym, który zaczyna ogarniać całą naszą rzeczywistość, manipulacji może być znacznie więcej. To może być manipulacja definicjami, to może być manipulacja przekazem, to może być manipulacja informacjami encyklopedycznymi. To wreszcie może być zorganizowany atak powodujący zniekształcenie masowego przekazu i masowego odbioru opinii publicznej

- powiedziała.

Minister cyfryzacji przyznała, że trudno o dobre narzędzie, które takie zagrożenia pozwoli wyeliminować, bez "popadania w działania być może bliskie cenzury".

Tego nie chcemy, bo głównym wydźwiękiem ustawy jest powrót do prawdziwej wolności słowa w sieci

- zapewniła.

Oświadczyła, że jej ministerstwo chce korzystać z aktywności użytkowników internetu, którzy pomagaliby reagować na przejawy mowy nienawiści czy rozpowszechniania fałszywych informacji.

W najlepszy sposób – w serwisach jest to zresztą już stosowane – wyrażają się na temat tego, co sądzą o danym przekazie za pomocą stosowania różnej symboliki – lubienia, nie lubienia, krytyki, palca w górę itd.

- wyjaśniła i dodała, że potrzebna jest też ocena skuteczności takich rozwiązań.

Widzimy też, że coraz więcej serwisów zmierza do tego, żeby objąć swoich użytkowników jakimś rejestrem, w którym ci użytkownicy nie są anonimowi i po zarejestrowaniu się mogą pod anonimowym nickiem komentować, ale dla właściciela serwisu są osobami z imienia i nazwiska

- stwierdziła. Jej zdaniem powstrzymuje to użytkowników przed naruszaniem prawa.

Minister przekonywała, że w wielu krajach stosowane jest rozwiązanie polegające na tym, że w sieci nie ma całkowitej anonimowości, bo dane użytkowników serwisów pozostają do wiadomości "właściciela serwisu albo jakiegoś organu państwa".

Anna Streżyńska zapewniła, że ministerstwo przygląda się różnym rozwiązaniom i podkreśliła, że resort zachowuje bardzo dużą ostrożność, co do ostatecznych decyzji.

To, że boli nas nienawiść, która zalewa sieć, nie może spowodować, że zaczniemy kontrolować i decydować odgórnie, co jest prawdą, a co nie, co jest mową nienawiści

- oświadczyła.

Ostrożność w kształtowaniu regulacji - zdaniem minister - powoduje, że wypracowanie ostatecznych rozwiązań "jeszcze potrwa".

Chcę, żeby bardzo szeroko wypowiedzieli się i usługodawcy, bo oni prowadzą biznes, którego istotą jest skłanianie użytkowników do szczerych wypowiedzi, i sami użytkownicy, którzy chcą wypowiadać się demokratycznie, którzy chcą dyskursu czasem nawet zaostrzonego, byle był w pewnych granicach

- zapewniła.

Zdaniem szefowej Ministerstwa Cyfryzacji wszelkie nowe przepisy wymagają ponadto konsultacji z władzą sądowniczą, bo to sądy mają ostatecznie podejmować decyzje na przykład, co do blokowania stron internetowych czy konkretnych użytkowników.

W naszych pierwszych propozycjach to sądy dwudziestoczterogodzinne decydują o tym, czy serwis miał prawo wyłączyć dany profil, bo wszyscy wiemy, że jak tracimy na 30 dni dostęp do Facebooka czy Twittera, to tak jak byśmy przestali istnieć, a na pewno przestajemy istnieć w świecie cyfrowym i to jest dotkliwa kara

- wyjaśniła.

Dodała jednak, że "prawdopodobnie struktura sądów nie udźwignęłaby tej masy spraw, która by się wygenerowała, tym bardziej, że jak obserwujemy rzeczywistość, to ludzie w coraz większym stopniu pogłębiają społeczne pęknięcie w naszym kraju".

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nagonka na sędziego kandydującego do KRS. Wiadomo kto za tym stoi

Nagonka przybrała formę zorganizowanej akcji. Na Śląsku pojawiły się billboardy potępiające sędziego Leszka Mazura - za samo tylko zgłoszenie się do Krajowej Rady Sądownictwa.

Przypomnijmy, podmiotami uprawnionymi do zgłoszenia propozycji kandydatów do Rady są grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwa tysiące obywateli. Kandydaci są wskazywani spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, administracyjnych i wojskowych.

Termin zgłaszania kandydatów na członków KRS upłynął pod koniec stycznia; do Sejmu wpłynęło 18 zgłoszeń. Sejm ma wybierać członków KRS co do zasady większością trzech piątych głosów, głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów. W przypadku niemożności wyboru, głosy mają być oddane na tę samą listę, ale decydowałaby o tym już bezwzględna większość.

CZYTAJ TEŻ: Znamy już wszystkich kandydatów do KRS. ZOBACZ KIM SĄ

W styczniu Krajowa Rada Sądownictwa zaapelowała do sędziów, by nie zgadzali się kandydować w wyborach nowych członków KRS. Według Rady, żaden sędzia nie powinien wziąć udziału w tych wyborach, aby "dochować wierności ślubowaniu sędziowskiemu.

W kampanię billboardową w tej sprawie zaangażowała się Akcja Demokracja.

Fundacja brała czynny udział w antyrządowych protestach.

Akcja Demokracja rozsyła wiadomości z prośbą o wpłaty. Zebrane środki mają być przeznaczone m.in na "świece dla protestujących, zabezpieczenie demonstracji, wynajem sprzętu nagłaśniającego, kampanie w internecie lub w przestrzeni publicznej, koszty przewozu setek ludzi". Kto sponsoruje Akcję Demokrację? Fundacja, którą nadzoruje były niemiecki wiceminister finansów, do 2016 r. zastępca szefa Deutsche Banku

- pisał portal Niezależna.pl w lipcu ubiegłego roku.

Akcja Demokracja zaangażowana była m.in. w czarne protesty, antymiesięcznice, demonstracje przeciwko reformie sądowniczej oraz protesty lekarzy rezydentów.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Akcja Demokracja” wspierała antyrządowe protesty, teraz angażuje się w działania rezydentów

Kandydującego do KRS Leszka Mazura próbowała atakować też "Gazeta Wyborcza".

Sędzia z Częstochowy chce być w niekonstytucyjnej Krajowej Radzie Sądownictwa

- pisała w jednym z materiałów.

Sędzia orzeka w wydziale cywilnym odwoławczym, jest też wizytatorem. Z racji tej funkcji ocenia przydatność kandydatów na sędziego. Jak ustaliśmy, sędzia Mazur zbierał podpisy pod swoją kandydaturą do KRS wśród częstochowskich sędziów. Niektórzy odmawiali, inni go poparli

- stwierdzili dziennikarze "Wyborczej".

CZYTAJ TEŻ: Leszek Mazur - ZOBACZ DOKUMENTY

KRS to organ stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Źródło: niezalezna.pl, PAP, twitter.com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl