Wiara to nie polityka

Akcja „Różaniec do granic” okazała się wielkim sukcesem. Nie tylko z powodu frekwencji, lecz także dlatego, że mówi o niej cała Polska, a odbiła się głośnym echem także na całym świecie. Kto choć trochę zna Polskę, ten nie jest zdziwiony tym sukcesem.

Przecież w naszym kraju od lat największą frekwencją cieszą się wydarzenia kościelne. I to chyba najbardziej boli tych wszystkich (w Polsce i na świecie), którzy dostali wręcz szału, że kilkaset tysięcy, może milion ludzi, wspólnie modliło się na różańcu. Porównują to ze swoimi demonstracjami i ogarnia ich frustracja. Ale jest też inna kwestia: to choroba naszych czasów, rozpowszechniona głównie w Europie Zachodniej, a u nas w niektórych środowiskach, że ludzie są jakby duchowymi analfabetami. Nie są w stanie na nic spojrzeć z perspektywy wiary, ale tylko polityki i własnych płytkich wyobrażeń. Dotyczy to głównie elit i elektoratu lewicowo-liberalnego, choć nie tylko. Widziałem w internecie, że również ci obcokrajowcy, którzy rozpowszechniali informację o „Różańcu”, dodawali od siebie, że to sprzeciw wobec islamizacji. Tylko to ich interesuje. Ale nic to, po to przecież są takie akcje, żeby zmuszać do myślenia i otwarcia serc.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Szczyt w Salzburgu: dobre wieści

Austriacki Salzburg, znany głównie z festiwali muzyki poważnej, stał się w tym tygodniu miejscem szczytu Unii Europejskiej. Poświecono go imigracji i brexitowi. Co do tego drugiego to sprawa rozwodowa między Londynem a Unią ciągnie się niczym brazylijska opera mydlana: już teraz wiadomo, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy do końca prezydencji Austrii odbędą się dwa kolejne szczyty UE poświęcone właśnie opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię.

Spór dotyczy nie tyle warunków pierwszego w historii EWG-UE odejścia kraju członkowskiego (nie licząc Grenlandii w 1985 r.), ile kształtu współpracy po marcu 2019, gdy zamiast UE-28 będzie UE-27. Cóż, handel, panie, handel! Polityka imigracyjna to dziedzina − jak pokazuje Salzburg − polskiego sukcesu i unijnej porażki. Polska i Węgry nie przyjmą imigrantów spoza Europy, głównie muzułmanów − bo nie chcą i już. Inne kraje przyjmą − bo chcą (lub uważają, że muszą). Czyli zachowano zasadę dowolności, co jest sporym osiągnięciem rządu RP. Teraz o imigrantów pokłóciły się kraje starej Unii – Francja i Włochy. My z tego powodu płakać nie będziemy: Rzym po zmianie rządu patrzy na ten problem dużo bardziej realistycznie, czyli tak, jak my.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl