Platforma mądrzeje?

„Ja już nie chcę rozmawiać o PiS-ie. Nie mam zamiaru robić doktoratu z PiS-ologii stosowanej. Rozmowę o PiS-ie powinniśmy dzisiaj zamknąć” – powiedziała wczoraj Joanna Mucha podczas krótkiej konferencji prasowej. Miejsce gadek o PiS-ie mają zająć rozmowy programowe o Polsce i jej przyszłości.

Mógłbym przypomnieć pani poseł, jak merytorycznie tłumaczyła przed wyborami reformę systemu podatkowego, który miał być „dramatycznie prosty”, ale „zbyt skomplikowany, aby wyjaśnić, o co chodzi”, jednak zmiana jej postawy może być dla PO przełomem. Jednocześnie, jak znam życie, jej koledzy z klubu rzucą się na nią. No bo czy ktokolwiek słyszał jakąś merytoryczną wypowiedź Marcina Kierwińskiego, Kingi Gajewskiej, Michała Szczerby albo Arkadiusza Myrchy? Na czym oni się znają? Jakie sprawy moglibyśmy jako Polacy im powierzyć? Ano odpowiedź jest jasna: na niczym i żadne. I dlatego największych wrogów pani Mucha narobi sobie nie w PiS-ie, lecz we własnej partii. W PO, partii, w której miarą prestiżu i pozycji są litry jadu wylane na PiS, pomysł merytorycznej krytyki jest skazany na porażkę. Szkoda, bo to destrukcyjne dla debaty publicznej.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trump–Putin 3:1

Tezę, że spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem w Helsinkach to druga Jałta, można włożyć między bajki. Poprzedzające je decyzje brukselskiego szczytu NATO podjęte z inicjatywy państw bukaresztańskiej dziewiątki (Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria) i Stanów Zjednoczonych oznaczają wzmocnienie zdolności Sojuszu do obrony jego wschodniej flanki.

Deklaracja Putina o rozbieżności zdań z Trumpem co do Ukrainy nie pozostawia miejsca na dywagacje. Deklaracja amerykańskiego prezydenta co do nieuchronności rywalizacji gazowej z Rosją – również. Deklaracje obu prezydentów o niewszczynaniu wyścigu zbrojeń jądrowych to oczywistość, której wszyscy się spodziewali, a więc remis. Deklaracje Trumpa o zaufaniu do Putina w kwestii ingerencji Rosji w wybory w Stanach Zjednoczonych to użycie prezydenta Rosji jako argumentu w starciu z Demokratami. Zaproszenie Kremla do gry przeciw krajowej opozycji – to błąd. Wiemy z własnego tragicznego smoleńskiego doświadczenia, że to się źle kończy. Na szczęście Donald Trump twierdzi, że się przejęzyczył (słynne już „would” zamiast „wouldn’t”). Straty niewątpliwie będą, ale jest nadzieja na ich minimalizację.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl