ŚWIATŁO PAMIĘCI

art

Kontakt z autorem

PATRIOTYCZNA WYPRAWA ROWEROWA NA UKRAINĘ Autor: Rafał Pyra, nauczyciel Szkoły Podstawowej w Janowcu Kościelnym, woj. warmińsko-mazurskie

Przystępując do napisania relacji z wyprawy muszę raz jeszcze wytłumaczyć w jakim celu zdecydowałem się na wyjazd do naszych wschodnich sąsiadów. Zrobiłem to, ponieważ zbliżało się Narodowe Święto Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Chciałem w ten sposób jako Polak, patriota, oddać hołd pomordowanym rodakom, w wybranych przez siebie miejscach zapalić znicz zarówno w swoim imieniu, jak i tych, którzy zechcieli się przyłączyć do wyprawy.


Decyzja o tej podróży zapadła spontanicznie, tym samym nie miałem zbyt wiele czasu na przygotowania. Cała logistyka, zebranie potrzebnego sprzętu, nagłośnienie akcji, zaproszenie do niej podmiotów, poszukiwanie partnerów wyjazdu – trwało zaledwie dwa miesiące. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim tym, którzy przyłączyli się do ‘Światła Pamięci’. Nie chodzi tutaj wyłącznie o wsparcie finansowe, a o każdy gest dobrej woli, pomoc logistyczną, merytoryczną, lokalową etc. Było mi bardzo miło, kiedy w podróży otrzymywałem sms’owe, oraz e-mail’owe wiadomości ze słowami wsparcia i uznania. Poproszono mnie również o udzielenie wywiadu dla Monitora Wołyńskiego, redakcji gazety w Łucku. Patronat nad wyprawą ‘Światło Pamięci’ objął Wojewoda Warminsko-Mazurski, Pan Artur Chojecki, jak również Konsul Generalny RP na Ukrainie, Pan Marek Zapór. To wszystko pozwala mi wierzyć, że tematyka przeze mnie podjęta jest poruszająca, a to co robię ważne i znaczące.


Jaka jest Ukraina, jakie mam spostrzeżenia na temat tego kraju, ludzi tam mieszkających i ich stosunku do Polaka, który przemierza ziemie, nie kryjąc się ze swoją polskością? Jadąc tam od samego początku zakładałem, że nie mam zamiaru ukrywać swego pochodzenia, że będę dumnie nosił barwy Polski, że na moim rowerze będzie powiewała flaga naszego kraju. Czy było rozsądne z mojej strony jechać w miejsce, w którym coraz częściej słychać o gloryfikacji banderyzmu, wysadzanych pomnikach, bezczeszczonych polskich cmentarzach, panujących nastrojach antypolskich? O tym miałem się przekonać podczas tego wyjazdu. Obiecałem, że nie będę opierał się na tym co zasłyszałem w Polsce, że nie będę wyrabiał sobie zdania o Ukrainie na bazie telewizji, internetu. W niewielkiej cząstce sam doświadczę tego kraju i swoje subiektywne spostrzeżenia opiszę. Nie ukrywam, że obraz wschodnich sąsiadów i ich stosunku do Polaków wzbudzał mój niepokój, jednocześnie w pewien sposób zaciekawienie. Poza tym, nie można zapominać, że moim priorytetem, a w zasadzie całym motorem napędowym do tej wyprawy było ‘Światło Pamięci’, które miało zapłonąć w wybranych miejscach, symbolizować pamięć.


Ukraina dla rowerzysty jest miejscem niezbyt przyjaznym. Brakuje oznaczeń drogowych, które ułatwiłyby poruszanie się po tym kraju. Nawet posiadanie nawigacji turystycznej, a także dostępu do internetu, nie pomaga znacząco w sprawnym przemieszczaniu się. W moim przypadku trasy przebiegały przede wszystkim drogami głównymi, jednak wystarczyło zjechać z nich na lokalną (w rzeczywistości piach, szuter) aby szybko docenić Naszą krajową infrastrukturę ze ścieżkami rowerowymi włącznie, o których tutaj mogłem jedynie pomarzyć. Pozytywne było to, że wielu kierowców machało mi i dawało znaki klaksonem, wyrażając tym samym swoją sympatię. To bardzo miłe i dodające dodatkowej energii, otuchy.


Ukraina to piękny krajobrazowo kraj w którym rozciągają się rozległe stepy. To kraj kontrastów, w którym dominuje ogromna bieda na peryferiach,  z wielkimi cerkwiami w tle, z których ocieka zewsząd złoto (za sprawą pozłacanych kopuł świątyń). Ludzie przeze mnie napotykani byli zawsze pogodni i uśmiechnięci, nie spotkałem się z jakąkolwiek wrogością czy agresją, zarówno słowną jak i fizyczną. Na postojach podchodzili do mnie z zaciekawieniem, robili zdjęcia, pytali o sprzęt rowerowy, jak i cel mojej podróży. Nie spotkałem na swojej drodze ukraińskich nacjonalistów, a zwykłych ludzi, którzy żyją, pracują za kilka dolarów dziennie, którzy marzą o wyjeździe z kraju w poszukiwaniu lepszego losu.


‘Światło Pamięci’ zapłonęło w każdym z miejsc, które zaplanowałem przed podróżą. Oczywistym było dla mnie przed wyjazdem, że najlepiej utrzymanym będzie Cmentarz Orląt Lwowskich znajdujący się we Lwowie. I tak też było. Siedząc tam w ciszy i zadumie, patrząc na te wszystkie krzyże, na wiek tych młodych ludzi, którzy oddali swoje życie dla Ojczyzny, czas się jakby zatrzymał. Jest to miejsce, które przywołuje smutek, żal, ale i poczucie wielkiej dumy, że jest się częścią narodu, który wielokrotnie w swej historii wykazywał się męstwem, odwagą i bohaterstwem. We Lwowie miałem możliwość zostać jeden dzień dłużej. W tym przepięknym mieście na każdym kroku widać, słychać i czuć Polskę. Mnóstwo naszych rodaków na starówce, polskie nazwy ulic, architektura, zabytki. Nie da się tego opisać, po prostu polecam każdemu, kto będzie w okolicach Przemyśla, aby udał się do Lwowa – to godzina, no może półtorej, jazdy samochodem, na prawdę warto.

Dolina Janowa i Huta Pieniacka to miejsca, w których również zapłonęło ‘Światło Pamięci’. Stoją tu pomniki upamiętniające pomordowanych Polaków, jednak wcale nie jest tak łatwo do nich dotrzeć. Brakuje jakiejkolwiek informacji drogowej o tych miejscach pamięci. Po prostu ciężko jest tam trafić będąc w terenie. Miejscowa ludność bardzo mi pomogła, wskazując miejsca, których szukałem. W obu miejscowościach zamordowano łącznie blisko tysiąc trzystu bezbronnych mieszkańców narodowości polskiej, jednak na żadnym z pomników nie jest napisane, kto ponosi odpowiedzialność za tę zbrodnię. 


W Dolinie Janowej widnieje napis: „Pamięci Polaków z Doliny Janowej”, oraz na mniejszym obelisku: „Dla pamięci spoczywających w tej ziemi od wiosny 1943”. W Hucie Pieniackiej odnowiono pomnik, który został wysadzony przez nieznanych sprawców, którzy ‘oznaczyli’ te miejsce znakami Bandery i UPA. Odnowiono go w 2017 roku. Napis na nim brzmi: „Pamięci spoczywających tu około 1000 Polaków, mieszkańców wsi Huta Pieniacka i okolicznych miejscowości zamordowanych 28 lutego 1943. Spalona wieś przestała istnieć. Niech spoczywają w pokoju. Rodzina i rząd RP 2005”. A na dole napis: „Odnowiono dzięki wysiłkom ukraińskiej społeczności 2017”. Pytanie w tym miejscu jakie się nasuwa – czemu jest napis „Odnowiono dzięki wysiłkom…” , a nie ma informacji kto przyczynił się do morderstwa tych ludzi? Wydawać by się mogło, ze odnowić pomnik to można wtedy kiedy ząb czasu go naznaczył, a nie ładunek wybuchowy wysadził. No ale może ja się nie znam, może tak powinien wyglądać ‘ język dyplomacji’. A, że od samego początku zakładałem, że nie będę upolityczniał swego wyjazdu, postawię kropkę w tym miejscu. 

W Hucie Pieniackiej jeszcze jedna rzecz mnie zaskoczyła – pomnik pilnowany jest przez mundurowych całą dobę. Osobiście doświadczyłem pełnej kontroli będąc ‘przesłuchanym’ o cele tej akcji, zrobiono mi zdjęcia, oraz moim dokumentom, przeszukano bagaże. Takie sytuacje są tam od czasu profanacji tego miejsca przez ‘nieznanych sprawców’. 

Polski Cmentarz w Krzemieńcu to cmentarz bardzo zaniedbany, w zasadzie można by napisać, że zapomniany. Dojechać do niego jest niezwykle trudno, ponieważ znajduje się na wysokim przewyższeniu. W głębokich zaroślach, chaszczach, ukryte są popękane mogiły pokryte mchem. Jest to smutny widok, świadczący o tym, że nikt nie dba o to miejsce pamięci, powoli staje się ono zapomniane. Wiem, że u nas w kraju są organizacje zajmujące się polskimi cmentarzami za granicą, są również na to przeznaczone pewne środki finansowe z ministerstwa. Może warto zainteresować się tym cmentarzem…


Będąc przy tym opisie nadmienię, że w każdym z tych miejsc zostawiłem znicze wraz z szarfami podmiotów, instytucji, osób prywatnych, które za moim pośrednictwem chciały upamiętnić i oddać hołd rodakom.

 

Powrót przez kraj to nowe miejsca, nowi ludzie, nowe doświadczenia. Miałem możliwość spotkać się z sympatyczną grupą młodzieży w Przeworsku, porozmawiać i wymienić doświadczenia z człowiekiem, który jest organizatorem wielu patriotycznych przedsięwzięć w tej miejscowości (Michał), zwiedzić troszkę Rzeszów i Radom. Warszawa to moje oficjalne zakończenie misji ‘Światło Pamięci’, gdzie znicze zapłonęły na Skwerze Wołyńskim.


Podczas tej podróży nasuwały mi się bardzo często pytania: czy można wybaczyć, czy można zapomnieć? Takowe w pierwszej kolejności powinno się zadać ofiarom, rodzinom ofiar, tym którzy przeżyli tamte straszne czasy. Ja nie potrafię wybaczyć tych krzywd, ja na pewno nie zapomnę i będę tą pamięć pielęgnował. Dlaczego? Bo jestem Polakiem, bo czuję się patriotą. To jednak nie znaczy, że jestem wrogiem Ukrainy. Tak nie jest. Uważam, że oprawcy powinni odpowiedzieć za to co zrobili, że nie wolno spuścić zasłony milczenia i udawać, że nic się nie stało. A co z tymi, którzy nie mieli z tym nic wspólnego? Czy powinniśmy traktować ich jako swoich wrogów, skreślać jako ludzi? Ci, którzy kultywują czerwono-czarną zarazę są niewątpliwie źli i godni potępienia, ale proszę mi wierzyć, takich nie spotkałem na swojej drodze. Spędziłem troszkę czasu na Ukrainie, ktoś mógłby nawet uznać, że prowokowałem strojem, polskością, jednak nie doświadczyłem wrogości, ani niechęci. Wręcz przeciwnie, czułem życzliwość i serdeczność. Czy miałem po prostu szczęście, że nie trafiłem na bandy nacjonalistów ukraińskich? Tego nie wiem. Czułem się bezpiecznie i nie niepokojony przejechałem cztery obwody ukraińskie z flagą i orłem na piersi.

Wyjazd trwał 11 dni z czego 10 w podróży. Na rowerowym liczniku przybyło1632 kilometry. Za rok mam pomysł na wyprawę blokiem wschodnim. Kaliningrad – Kowno – Wilno – Mińsk – Grodno. Czy uda mi się to zrealizować i czy wyruszę na ten szlak? Wstępny plan już jest, tak samo jak wiara, która jest moim motorem napędowym. Uważam, że ‘Światło Pamięci’ może w dalszym ciągu płonąć.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

Wypadek przy budowie warszawskiego metra.…

Wypadek przy budowie warszawskiego metra.…

Kompromitujący błąd sędziego. Konieczny…

Kompromitujący błąd sędziego. Konieczny…

5 lat temu zmarł Przemysław Gintrowski -…

5 lat temu zmarł Przemysław Gintrowski -…

Papież: trochę się bałem dziennikarzy

Papież: trochę się bałem dziennikarzy

"Niemcy, przeszukajcie swoje piwnice!". Gdzie są zrabowane dzieła sztuki?

/ wikipedia.org

Dorota Łomicka

Absolwentka Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW, z \"Gazetą Polską Codziennie\" związana od 2013 r.

Kontakt z autorem

Powinniśmy domagać się od Niemiec odszkodowań za zrabowane dzieła sztuki – ocenił minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński. Jak zaznaczył, podczas wojny Polska straciła ok. pół miliona dzieł sztuki. Na temat odszkodowań za straty wojenne pisze w najnowszej „Gazecie Polskiej” Dorota Kania w tekście „Niemcy paserem Europy”.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński nie ma wątpliwości – powinniśmy domagać się od Niemiec odszkodowań za zrabowane dzieła sztuki. – Myślę, że każde demokratyczne, cywilizowane państwo powinno podejść do tego ze zrozumieniem. Jakieś rachunki między nami nie są wyrównane – powiedział minister w programie „Gość Wydarzeń” TVP Info.


– Jeśli chodzi o dzieła sztuki, to my stawiamy na indywidualne podejście. Musimy je zidentyfikować i określić, jakie były losy danego dzieła sztuki. Na tej podstawie spróbować je odzyskać – wyjaśniał prof. Gliński. Statystycznie co pięć dni Polska odzyskuje dzieła sztuki. – To jest niestety stanowczo za mało, mniej więcej pół miliona dzieł sztuki straciliśmy podczas wojny – dodał.


Z samego tylko przedwojennego Muzeum Etnograficznego w Łodzi Niemcy wywieźli ponad tysiąc eksponatów. Przewieziono je do Lipska, stamtąd zaś trafiły do niemieckich uniwersytetów. – Po raz któryś apeluję do niemieckich uniwersytetów, by przeszukały swoje piwnice i te wywiezione obiekty z Muzeum Etnograficznego zwróciły – zaapelował prof. Piotr Gliński.


Co ciekawe, każdy – dzięki aplikacji mobilnej ArtSherlock – może pomóc w identyfikacji zrabowanych dzieł sztuki. Na podstawie fotografii dzieła aplikacja jest w stanie określić, czy należy ono do zbioru poszukiwanych.


O odszkodowaniach za straty wojenne pisze w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej” Dorota Kania.

„Polski rząd może skorzystać z zapisów, według których nasz kraj uzyska finansowe zadośćuczynienie za wyrządzone przez Niemców straty – uważają eksperci. Według danych szacunkowych kwota odszkodowania powinna wtedy wynieść co najmniej 3 biliony złotych” – czytamy w tekście „Niemcy paserem Europy”. Zapisy te to konwencja haska. Jej reguły jasno wskazują, że za straty wojenne poniesione w czasie II wojny światowej należą nam się odszkodowania. Dotyczy to również dzieł sztuki.

– Zrabowane dzieła nigdy nie zostały nam oddane. One zostały nam ukradzione, a każdy, kto przechowuje kradzione przedmioty, jest paserem. Dlatego trzeba twardo wystąpić o ich zwrot – powiedział „Gazecie Polskiej” prof. Tomasz Panfil, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

domena publiczna/wikipedia

Pamięci księdza Jerzego Popiełuszki poświęcono "II Przystanek Historia Nowy Jork" w polskim konsulacie w tym mieście. "Zdawałoby się im, że go unicestwili, a to on przeszedł do nieśmiertelności" - mówiła na spotkaniu dr Katarzyna Maniewska z IPN.

"Przystanek Historia Nowy Jork" to wspólny projekt polonijnego Stowarzyszenia Pamięć i Instytutu Pamięci Narodowej. Obejmuje cykl spotkań społeczności polsko-amerykańskiej z edukatorami i archiwistami IPN.

O bohaterskiej postawie i życiu księdza Popiełuszki, a także działalności, strukturze oraz materiałach, jakimi dysponują ich instytucje opowiadali: dr Maniewska, która jest główną specjalistką w Delegaturze IPN w Bydgoszczy, główny specjalista w Archiwum IPN w Warszawie dr Franciszek Dąbrowski i starszy archiwista w Archiwum IPN w Warszawie Krzysztof Wojda.

Eksperci przypomnieli życie Popiełuszki od czasów dzieciństwa poprzez studia w seminarium duchownym po pracę kapłańską. Skupili się na jego związkach z Solidarnością, mszach za ojczyznę, a także szlachetnym wsparciu dla wielu ludzi, w tym nawet tych, którzy stali po drugiej stronie barykady.

Wskazywali na brutalne represje i prowokacje, które spotykały duchownego ze strony SB, a także terroryzm medialny. Opowiadali o niezwykłym okrucieństwie, z jakim został zamordowany. Pośród dokumentów, które prezentowali, były zdjęcia, szkice sytuacyjne, protokoły oraz materiały ze śledztwa po zamordowaniu księdza Popiełuszki i procesu zabójców.

Wykładom towarzyszyła wystawa o kapelanie Solidarności, którą wcześniej prezentowano w Sejmie RP. Na ekspozycję składa się 14 paneli z fotografiami i opisami najważniejszych wydarzeń z życia i misji księdza Jerzego. "Zdawałoby się im, że go unicestwili, a to on przeszedł do nieśmiertelności" – mówiła na spotkaniu Maniewska, przywołując tytuł wystawy, której jest autorką.

"Przystanki Historia" poza granicami kraju, które organizuje Instytut Pamięci Narodowej, przywracają pamięć, promują polską historię, ale też mają znaczenie współpracy organicznej wśród Polonii. Są wyrazem łączności z Polakami mieszkającymi z dala od kraju i siłą rzeczy także od historii – powiedziała przedstawicielka IPN.

Dodała, że historia jest wspólną tożsamością, miejscem spotkań Polonii i jednoczenia wokół bardzo trudnych, dramatycznych, ale też bardzo bogatych dziejów Polski.

"Dla mnie jest bardzo piękne i wzruszające, że Polacy mieszkając setki kilometrów od miejsca, gdzie ksiądz Jerzy nauczał i głosił Słowo Boże, ale też gdzie działał na rzecz wolnej i sprawiedliwej Polski, gdzie zmarł, bo tak tragicznie się jego losy ułożyły, przychodzą i chcą o tym słuchać. Jest to dla nich ważne. (...) Znaczy to, że niezależnie od tego gdzie żyjemy, historia nas łączy, spaja i pozwala trwać przez wieki" – oceniła Maniewska.

Prezes Stowarzyszenia Pamięć Grzegorz Tymiński mówił, że wspólny projekt ma celu budzenie i popularyzowanie w środowisku polonijnym świadomości historycznej. Stowarzyszenie organizuje także warsztaty dla nauczycieli i zajęcia w polskich szkołach. "Chcemy w ten sposób pokoleniom Polaków mieszkających w USA przybliżać polską historię i budzić postawę patriotyczną. Pragniemy, aby także ci urodzeni w Ameryce, czuli się dumni ze swego pochodzenia" – dodał.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl