Jedna transakcja i miliony złotych zysku na czysto! Tak działała reprywatyzacyjna mafia

Działka przy ulicy Siennej 29 (przed II wojną światową); fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Jeśli dojdzie do zmian personalnych w strukturach PO, to nie będzie miało żadnego znaczenia. Afera reprywatyzacyjna obciążyła ich politycznie - uważa członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Sebastian Kaleta. W ten właśnie sposób skomentował on ewentualne odejście Hanny Gronkiewicz-Waltz z zarządu PO.

Sebastian Kaleta i Ewa Andruszkiewicz z Warszawskiego Stowarzyszenie Lokatorów uczestniczyli w programie "Gość Wiadomości" TVP Info.

Na pytanie dziennikarza, czy zapowiedź pozbawienia Hanny Gronkiewicz-Waltz członkostwa w zarządzie partii, jest efektem pracy komisji weryfikacyjnej, Kaleta stwierdził, że "jak w każdej sprawie dotyczącej afery reprywatyzacyjnej Platforma tylko politycznie kalkuluje, ponieważ afera reprywatyzacyjna to rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie". Dodał, że afera reprywatyzacyjna rozpoczyna się "od 2006 roku, od końcówki tego roku, rozrost następuje od 2008 roku". Jak stwierdził, to wówczas zaczął "się ten gigantyczny wzrost reprywatyzacji".

Zaznaczył, że "przez cały ten okres Warszawą rządziła właśnie Platforma Obywatelska".

Kaleta przypomniał również, jak rok po wybuchu afery partyjni koledzy bronili swojej wiceprzewodniczącej.

Wszyscy politycy PO jak jeden mąż bronili swojej wiceprzewodniczącej

- mówił. Jak podkreślił "nawet, jeśli dojdzie do zmian personalnych teraz, to nie będzie to miało żadnego znaczenia".

Ta afera obciąża politycznie PO, bo choćby tydzień temu wszyscy bronili Hannę Gronkiewicz-Waltz, kiedy urząd skarbowy zajął 12 tysięcy złotych. Wtedy wszyscy bardzo, bardzo uważnie pilnowali jej kieszeni

- stwierdził

15 września Urząd Skarbowy zajął na prywatnym rachunku bankowym prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz ponad 12 tys. zł; chodzi o grzywny - wraz z odsetkami - jakie nałożyła na nią komisja weryfikacyjna za niestawiennictwo na czterech rozprawach dotyczących nieruchomości: Twarda 8 i 10, Chmielna 70 i Sienna 29.

HGW powiedziała dziś w TVN24:

Nie będę kandydowała do zarządu Platformy Obywatelskiej; ta funkcja służyła mi przede wszystkim do tego, by być prezydentem Warszawy.

Dodała, że liczy na to, iż stanowisko w zarządzie PO przejmie po niej ktoś w wieku 40 lat.

Czytaj też: HGW liczyła na wzruszenie widzów? „Nie będę wydawała się na lincz przed komisją”

Na pytanie dziennikarza, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz wycofa się z polityki, Ewa Andruszkiewicz stwierdziła, że gdyby analogiczna sytuacja wydarzyła się w innym kraju, to wówczas "prezydent miasta czy po prostu mer miasta tego samego dnia poddałby się do dymisji". Dodała, że "nie ma innej możliwości w demokratycznym kraju, żeby człowiek, który zarządza danym miastem dopuścił do takiej afery i dalej był na na tym stanowisku".

Sebastian Kaleta mówił także o roli sądów w całej aferze reprywatyzacyjnej.

Właśnie one były źródłem części patologii reprywatyzacji, a miasto nic z tym nie robiło. A co jest ważne, dzięki komisji weryfikacyjnej - my jasno wykazaliśmy od początku tego procesu, że miasto na każdym etapie mogło, gdyby chciało, aktywnie działać w obronie majątku miejskiego

- mówił Kaleta.

Pytany o to, którzy sędziowie przyzwalali na "dziką reprywatyzację", przywołał przykład sędziego Jana Wawrowskiego.

Obecnie możemy mówić o jednym sędzim, to jest pan sędzia Jan Wawrowski. Co do jego orzeczeń są gigantyczne wątpliwości

- powiedział Kaleta. Jak stwierdził, w przypadku nieruchomości przy ulicy Twardej prawa do nieruchomości przedwojennych posiadały osoby, które zmarły w latach 40-tych, w tym część w czasie Holocaustu.

Nie było żadnego znaku (życia) ich potomków. Sędzia uznał, że ustanowi kuratora dla spadku po nich po sześćdziesięciu latach, mimo iż ten majątek należał się skarbowi państwa. I ten kurator - za plecami miasta - przygotowywał transakcję za kilkaset tysięcy złotych za działkę, która jest warta kilkaset razy więcej

- tłumaczył.

Dodał, że nazwisko sędziego Wawrowskiego przewijało się w kilku innych sprawach dotyczących reprywatyzacji, m.in. przy adresach Sienna 29 oraz Poznańska 14.

KRS zawnioskowała o jego awans do Sądu Okręgowego, natomiast z tego, co mi wiadomo, obecnie w tym sądzie nie wykonuje żadnej funkcji

- powiedział Kaleta.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Cynizm będzie słono kosztować. Rodzinna Millerów pozwała Ringier Axel Springer

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Przeprosin na pierwszej stronie „Faktu” oraz w sumie 1,5 miliona złotych zadośćuczynienia od wydawnictwa Ringier Axel Springer za wyrządzoną krzywdę żąda były premier Leszek Miller wraz rodziną – swoją żoną Aleksandrą i wnuczką Moniką.

Pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawnictwu Ringier Axel Springer w związku z artykułem opublikowanym w dzienniku „Fakt” na temat śmierci syna Millera został złożony w czwartek w Sądzie Okręgowy w Warszawie – poinformował PAP mecenas Artur Wdowczyk, który z Karolem Świątkowskim reprezentują rodzinę Millerów.

Przeprosiny mają mieć format A4 czyli zajmować całą pierwszą stronę gazety. Dziennik „Fakt” ma przeprosić każdą osobę oddzielnie – Leszka, Aleksandrę i Monikę Millerów. Przeprosiny dla każdego z nich mają być publikowane na „jedynce” przez dwa dni. Oznacza to, że gazeta musiałaby drukować je w 6 kolejnych wydaniach. Poza tym każda z pozywających osób żąda od wydawnictwa po 500 tysięcy złotych, czyli w sumie 1,5 miliona złotych odszkodowania.

CZYTAJ WIĘCEJ: Mocny list Leszka Millera do wydawcy "Faktu". Chodzi o skandaliczną okładkę dziennika

1 września tego roku w „Fakcie” ukazał się artykuł zatytułowany „Ojciec wybrał politykę, a syn sznur”. Napisano w nim, że „depresja, problem z alkoholem i rozpad małżeństwa zabiło jedynego syna Leszka Millera”. Publikacja spotkała się z falą krytyki w mediach i zaowocowała rezygnacją redaktora naczelnego dziennika Fakt, Roberta Felusia, przyjętą przez zarząd Ringier Axel Springer Polska.

Leszek Miller jr. zmarł 27 sierpnia. Prokurator Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował wówczas, że wstępne ustalenia wskazują na to, że syn byłego premiera popełnił samobójstwo. Artykuł ukazał się w „Fakcie” 1 września w dniu pogrzebu.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl