Jaki liczy, że były wiceprezydent Warszawy stanie przez komisją. "Mam nadzieję, że nie zabraknie mu odwagi"

Jarosław Jóźwik i Hanna Gronkiewicz-Waltz / Fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

- Mamy nadzieję, że byłemu wiceprezydentowi stolicy, Jarosławowi Jóźwiakowi starczy odwagi, żeby w czwartek stawić się przed komisją weryfikacyjną - powiedział jej przewodniczący, Patryk Jaki. Dodał, że jeśli zarzuty stawiane Jóźwiakowi się potwierdzą, to będzie to dla niego "kompromitujące".

- Mamy nadzieję, że panu prezydentowi Jóźwiakowi starczy odwagi, żeby się w czwartek stawić przed komisją weryfikacyjną. To wcale nie jest takie jasne, ponieważ mieliśmy bardzo duże problemy z doręczeniem mu wezwania. Najpierw w domu udowadniano, że rodzina nie wie, gdzie pracuje, potem jak trafiliśmy do miejskich jednostek, w których ma umowę, to odmawiano nam przyjęcia wezwania. Cyrk był z tym straszny, dlatego nie wiem, czy pan prezydent będzie jutro miał odwagę, żeby się pojawić

 - powiedział Jaki.

- Jeżeli byłoby tak, że on wykorzystał publiczne pieniądze, żeby dać zlecenie firmie, w której potem został zatrudniony, to jest to idealny przypadek do badania przez CBA. W silnych państwach demokratycznych taka sprawa musiałaby być dogłębnie badana i jest kompromitująca dla tego człowieka

 - ocenił wiceszef MS.

"Nasz Dziennik" podał w środę, że były zastępca Hanny Gronkiewicz-Waltz mógł popaść w konflikt interesów. Chodzi o umowy, jakie magistrat podpisywał z zewnętrznymi firmami na usługi prawne, za co - jak pisze gazeta - odpowiadał także Jarosław Jóźwiak.

W czwartek komisja weryfikacyjna chce przesłuchać m.in. Jóźwiaka, odwołanego w 2016 r. b. wiceprezydenta stolicy, który nadzorował Biuro Gospodarki Nieruchomościami, a obecnie jest przewodniczącym rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Izraelski dziennik opisał nieznaną historię Polaków ratujących Żydów. Chodzi o tzw. grupę berneńską

/ haaretz.com

  

"Haarec" – izraelski dziennik – wczoraj wieczorem wieczorem opisał "nieznaną historię" polskich dyplomatów w Szwajcarii, którzy ratowali Żydów. Chodzi o tzw. grupę berneńską, która organizowała wydawanie fałszywych paszportów dla Żydów w czasie II wojny światowej.

Hareec" na swojej stronie internetowej przypomina, że na poniedziałkowym otwarciu ambasady Paragwaju w Jerozolimie premier Izraela Benjamin Netanjahu chwalił ten kraj za przyjmowanie Żydów podczas II wojny światowej i po niej, mówiąc, iż kraj ten "otworzył drzwi dla europejskich Żydów w akcie dobrej woli i miłosierdzia".

Jednak "główna część" czynów z historii o ratowaniu Żydów, o której mówił Netanjahu, "została dokonana przez polskich dyplomatów". 

Prawie wszystkie sfałszowane paragwajskie paszporty, które miały pomóc Żydom uciekającym z okupowanej przez nazistów Europy, były przygotowywane przez polskich dyplomatów, którzy służyli w szwajcarskiej stolicy, Bernie – czytamy w tekście "Haareca".

Dziennik powołuje się na Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.Według izraelskiej gazety historia ta "nie jest znana w Izraelu i na jej temat nie ma prawie żadnych materiałów w języku hebrajskim". Zaznaczono, że do przypomnienia tych faktów przyczyniła się polska ambasada w Szwajcarii. W latach poprzedzających wybuch II wojny światowej Paragwaj przyjął około 15-20 tys. Żydów z Niemiec, Austrii i Czechosłowacji.

Organizowaniem fałszywych paszportów zajmował się m.in. polski poseł żydowskiego pochodzenia na Sejm II RP Abraham Silberschein oraz czterech polskich dyplomatów w Szwajcarii i działacze żydowscy z tzw. grupy berneńskiej. W latach 1941-43 podrabiali i szmuglowali ze Szwajcarii do Polski i innych krajów Europy kopie paszportów krajów Ameryki Łacińskiej dla Żydów. Posiadacze tych dokumentów w większości uniknęli wywózek do niemieckich obozów zagłady i zostali skierowani do obozów dla internowanych w Niemczech i okupowanej Francji. Według jednej z notatek Silberscheina z początku 1944 roku w obozach takich znalazło się łącznie ok. 10 tys. osób. Historycy nie są zgodni co do liczby, ponieważ jeden paszport mógł być wystawiony na kilka osób.

Według polskiej placówki w Zurychu "grupa berneńska" wydała ponad 1050 paszportów, ale średnio na jeden paszport przypadały ponad 2 osoby. Polscy dyplomaci podkreślają, że "liczba ta może rosnąć wraz z odnajdywaniem kolejnych dokumentów". 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl