Sokółka: Tłumy wiernych modliły się w rocznicę przeniesienia cudownej hostii – WIDEO, ZDJĘCIA 

/ isokolka.eu

Archidiecezjalny Dzień Eucharystii w Sokółce zgromadził licznych wiernych z kraju i z zagranicy. Mszy św. przewodniczył abp Tadeusz Wojda, koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów, w tym ks. Claudio Cirulli z diecezji Frascati we Włoszech, kanonik honorowy Kolegiackiej Kapituły Sokólskiej. To już 6. rocznica przeniesienia Cząstki Ciała Pańskiego do kaplicy Matki Bożej Różańcowej w kolegiacie pw. św. Antoniego.

Ta celebracja jest przypomnieniem owego 12 października 2008 roku, kiedy to sam Jezus w konsekrowanej hostii zechciał pozostawić nam widzialny znak swojej obecności. Dlatego tak licznie przybyliśmy dzisiaj do Sokółki, do tego wyjątkowego miejsca
– mówił do wiernych abp Wojda.

To prawda, że tu wyczuwamy wyjątkową obecność Jezusa Chrystusa. Tu nasze serce bije mocniej, czuje bicie serca Tego, który oddał z miłości za nas swoje życie na krzyżu. Tu w Sokółce, On nie przestaje do nas mówić i dzielić się miłością z każdym, kto tu przychodzi. Przychodzimy tu, bo w Eucharystii i przez Eucharystię chcemy zgłębić tajemnicę jego znaku 
– podkreślał duchowny.

Wydarzenia, które dziś upamiętniono, miały swój początek w niedzielę, 12 października, 2008 roku, tuż po beatyfikacji sługi bożego ks. Michała Sopoćki. Podczas mszy świętej rozpoczynającej się w kościele parafialnym pw. św. Antoniego w Sokółce o godzinie 8.30, w trakcie udzielania komunii świętej jednemu z kapłanów wypadł na stopień ołtarza konsekrowany komunikant. Kapłan przerwał udzielanie komunii świętej, podniósł go i, zgodnie z przepisem liturgicznym, włożył do vasculum – małego naczynia z wodą, stojącego zwykle przy tabernakulum, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu komunii świętej. Komunikant eucharystyczny miał się w tym naczyniu rozpuścić.

Po mszy siostra Julia Dubowska, zakrystianka z posługującego w parafii Zgromadzenia Sióstr Eucharystek, mając świadomość, że konsekrowany komunikant będzie rozpuszczał się jakiś czas, na polecenie ks. kan. Stanisława Gniedziejko, proboszcza parafii, przelała zawartość vasculum do innego naczynia i umieściła je w sejfie znajdującym się w zakrystii kościoła. Klucze do sejfu miała tylko siostra i ks. proboszcz.

Po upływie tygodnia, 19 października, w niedzielę misyjną, siostra Julia – przynaglona zapytaniem ks. proboszcza o stan komunikantu – zajrzała do sejfu. Otwierając go poczuła delikatny zapach przaśnego chleba. Po otwarciu naczynia zobaczyła czystą wodę z rozpuszczającym się w niej komunikantem, na środku którego widniała wypukła plamka o intensywnej czerwonej barwie, przypominająca wyglądem skrzep krwi, mający postać jakby żywej cząstki ciała. Woda w naczyniu była niezabarwiona.

Siostra natychmiast powiadomiła ks. proboszcza, który nadszedł wraz z miejscowymi kapłanami i misjonarzem, ks. Ryszardem Górowskim. Wszyscy byli zaskoczeni i zadziwieni tym, co ujrzeli.

Zachowano dyskrecję i ostrożność, nie zapominając o wadze wydarzenia, ponieważ dotyczyło ono chleba konsekrowanego, który na mocy słów Chrystusa z Wieczernika jest prawdziwie Jego Ciałem. Patrząc ludzkim okiem, trudno było określić, czy zmieniona postać fragmentu komunikantu jest wynikiem reakcji organicznej, chemicznej czy innego rodzaju działania.

Bezzwłocznie powiadomiono o wydarzeniu metropolitę białostockiego, księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, który przybył do Sokółki wraz z kanclerzem kurii, księżmi infułatami i księżmi profesorami. Wszyscy byli głęboko poruszeni tym, co zobaczyli. Ks. arcybiskup zalecił komunikant zabezpieczyć oraz czekać i obserwować, co dalej będzie się z nim działo.

29 października naczynie z komunikantem przeniesiono do kaplicy Miłosierdzia Bożego na plebanii i umieszczono w tabernakulum. Następnego dnia, decyzją ks. arcybiskupa, komunikant z widoczną na nim plamką wyjęto z wody i położono na małym korporale, a następnie umieszczono w tabernakulum. Komunikant był w ten sposób przechowywany przez trzy lata, aż do uroczystego przeniesienia go do kościoła 2 października 2011 roku. Przez pierwszy rok zachowywano tajemnicę. Rozważano, co czynić dalej, skoro jest to jakiś boży znak, który trzeba odczytać.

Do połowy stycznia 2009 roku fragment komunikantu o zmienionej postaci w sposób naturalny zasechł i pozostał w formie zakrzepłej krwi. Od tamtej pory nie zmienił swojego wyglądu.

W styczniu 2009 roku ks. arcybiskup zlecił poddać komunikant badaniom patomorfologicznym, a 30 marca tegoż roku powołał komisję kościelną do zbadania zaistniałych zjawisk. W Wielki Czwartek, 9 kwietnia 2009 roku, decyzją Jego Ekscelencji, kościół p.w. św. Antoniego Padewskiego w Sokółce został podniesiony do rangi Kolegiaty oraz powołano Kolegiacką Kapitułę Najświętszego Sakramentu.

Wydarzenie eucharystyczne w Sokółce jest jedynym tego rodzaju w dziejach Kościoła w Polsce. Na przestrzeni wieków pojawiały się jednak w różnych jej rejonach pewne eucharystyczne znaki, których prawdziwość nie jest do końca udokumentowana.

I tak, na Warmii, od czasu przyłączenia jej do Polski w roku 1466, znajduje się Sanktuarium Najświętszego Sakramentu we wsi Głotowo, związane z podaniem u cudownym odnalezieniu przez rolnika, w początkach XIV wieku, ukrytego w ziemi przez mieszkańców Prus – prawdopodobnie przed najazdem Litwinów w roku 1300 – naczynia liturgicznego z nienaruszoną konsekrowaną hostią. Woły ciągnące pług miały wtedy uklęknąć, podkreślając tym samym niezwykłość wydarzenia.

Także w Poznaniu, zgodnie z tradycją, w roku 1399 doszło do profanacji wykradzionych z kościoła trzech hostii, z których, po wielokrotnym ugodzeniu w nie nożem przez świętokradców, wytrysnęła krew. Próbowali oni następnie pozbyć się trzech hostii, lecz nie mogli w żaden sposób tego uczynić, ponieważ unosiły się one nad powierzchnią ziemi. Wydarzenia te upamiętnia kościół Bożego Ciała.

W warmińskiej wsi Bisztynek – jak głosi podanie – w roku 1400, podczas mszy świętej konsekracyjnej, w momencie podniesienia hostii na ołtarz spadły krople Krwi Chrystusa. Nastąpiło to w sytuacji zwątpienia przez celebrującego kapłana w realną obecność Boga w konsekrowanym chlebie. Świadkiem zdarzenia miał być biskup warmiński Henryk Sorbom.

We wsi Jankowice koło Rybnika znajduje się Sanktuarium Bożego Ciała związane z podaniem głoszącym, iż dzięki niezwykłej światłości, która biła z dziupli dębu, znaleziono w niej bursę z Najświętszym Sakramentem schowaną tam kilka lat wcześniej, w roku 1433, przez kapłana, ks. Walentego, który niósł wiatyk do umierającej kobiety. Kapłan ukrył hostię z obawy przed husytami, z rąk których chwilę później zginął.

W małej wsi Dubno, na terenie obecnej Ukrainy, 5 lutego 1867 roku, podczas nabożeństwa 40-godzinnego wierni mieli nagle zauważyć wystrzeliwujące z Najświętszego Sakramentu świetliste promienie. Po chwili w środku hostii ukazała się postać Zbawiciela, która była widziana przez wszystkich zgromadzonych aż do końca trwania nabożeństwa.

Pierwszy uznany przez Kościół cud eucharystyczny na świecie miał miejsce w roku 750, kiedy to w małej włoskiej miejscowości Lanciano, podczas mszy świętej odprawianej przez zakonnika wątpiącego w obecność Boga na ołtarzu, hostia przemieniła się w widoczną cząstkę ludzkiego ciała, a wino w ludzką krew. Od tamtej pory odnotowano na całym świecie 132 cuda eucharystyczne. Ostatni potwierdzony przez Kościół cud eucharystyczny miał miejsce w Buenos Aires, w Argentynie, w sierpniu 1996 roku.

Źródło: isokolka.eu, sokolka.archibial.pl, niezalezna.pl, archibial.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opozycja w totalnej rozsypce. Skaczą sobie do oczu z byle powodu. O co poszło tym razem?

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Spore zamieszanie w szeregach Platformy Obywatelskiej wywołała zapowiedź ewentualnego startu Jacka Wojciechowicza jako kandydata niezależnego na prezydenta Warszawy. Wojciechowicz to były wiceprezydent stolicy, który z Platformą rozstał się po ostrej krytyce władz partii. Schetynie oberwało się m.in. za „ograniczanie wewnętrznej demokracji i brak dyskusji programowej”. Nic dziwnego, że deklaracja Wojciechowicza o rozważeniu startu w wyborach wywołała w PO skrajne emocje. Sławomir Neumann stwierdził nawet wprost, że to „bzdura”, a ewentualny start byłego partyjnego kolegi w wyborach... „byłby absurdalny”.

Wojciechowicz poinformował, że zdecydował się wystąpić z Platformy Obywatelskiej. Jako powód podał nieumiejętność przeciwstawienia się PiS i sposób sprawowania władzy w partii: ograniczanie wewnętrznej demokracji i brak dyskusji programowej.

„Platforma Grzegorza Schetyny nie jest moją partią” – oświadczył Wojciechowicz, który był I zastępcą prezydenta Warszawy w latach 2006-16.

Z kolei w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Wojciechowicz zasugerował, że nie wyklucza startu jako kandydat niezależny w wyborach na prezydenta Warszawy. Dopytywany odparł, że byłoby to „zderzenie z walcem”, a w zasadzie „z dwoma walcami, bo drugim walcem jest PiS”.

- Jeżeli chce się w pojedynkę odwrócić tendencję w Warszawie, która jest utrwalane przez kilkanaście lat, to jest bardzo trudne. Chociaż dla Warszawy to jedyne rozwiązanie - powiedział.

Wojciechowicz przekonywał też, że w PO nie ma mowy o demokracji, od przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny „zależy praktycznie wszystko”, a ostatnie wybory wewnętrzne w partii „były ustawione”.

Na reakcję ze strony byłych już kolegów z Platformy nie trzeba było długo czekać. Zarzuty Wojciechowicza pod adresem władz PO Sławomir Neumann ocenił jako „bzdurę”.

- Nie ma takich rzeczy. Jeżeli ktoś wychodzi (z Platformy – przyp. red), dlatego że wybory wewnętrzne przegrywa i nie może się z tym pogodzić, że koleżanki i koledzy nie chcą go poprzeć, to oczywiście tworzy historię, że on jest ten jedyny sprawiedliwy - powiedział w radiowej Trójce Neumann.

Pomysł startu Wojciechowicza w wyborach samorządowych w Warszawie jako kandydata niezależnego również nie przysporzył mu sympatii w PO. Dla Neumanna ewentualny start w wyborach Wojciechowicza jest... „absurdalny”.

- To świadczy o złych intencjach tylko i wyłącznie. To będzie rozbijanie tej części demokratycznej opozycji – ocenił Neumann.

Wojciechowicz był aktywny w warszawskim samorządzie od 1997 r., był m.in, burmistrzem dzielnicy Wesoła. W grudniu 2006 został powołany na pierwszego zastępcę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jako wiceprezydent odpowiadał za inwestycje. Z tego stanowiska został odwołany 8 września 2016 r., o czym zdecydował zarząd krajowy PO, rozwiązując także stołeczne struktury partii. Gronkiewicz-Waltz uzasadniała odwołanie „słabym wynikiem” inwestycji; podkreślała, że odwołanie nie miało związku z kwestią reprywatyzacji.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl