Wielki sukces Polski i milczenie

„Cudze chwalicie, swego nie znacie” – tak można by w skrócie określić reakcję mediów w Polsce na wielki sukces polskiego rządu, czyli decyzję Komisji Europejskiej, by nie kontynuować mechanizmu przymusowej relokacji. Polski rząd nie uległ najpierw presji, a potem szantażom ze strony UE oraz polityków poszczególnych krajów najbardziej zainteresowanych, by ich błędy naprawiła Polska.

Macron czy Gabriel (szef MSZ-etu Niemiec), Timmermans czy Awramopulos (komisarz KE ds. migracji) nie zastraszyli polskich władz ani społeczeństwa. Daliśmy radę. Dziś Bruksela częściowo wyciąga wnioski z własnych absurdów i mówiąc o kolejnym osiedleniu 50 tys. (!) migrantów spoza Europy, podkreśla, że kraje członkowskie mogą w tym wziąć udział dobrowolnie. Oczywiście KE wystąpi do Trybunału w Strasburgu o kary dla Polski i Węgier w związku z odmową przyjęcia migrantów, ale postępowanie zapewne potrwa parę lat. Udało się wygrać tę batalię, co zostało zauważone w Europie i wzbudziło cichy podziw i głośną zazdrość, objawiającą się w kolejnych medialnych atakach. To, że opozycja usiłuje przemilczeć ten sukces Polski, rozumiem. Dlaczego jednak sami nie potrafimy się cieszyć z tego wielkiego zwycięstwa?

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Gdańszczanie, nic się nie stało!

W Gdańsku wylało szambo. Problem jest oczywisty, bo po prostu go widać i jeszcze bardziej czuć. Są jednak tacy, którzy nadal zdają się go nie dostrzegać. Oczywiście chodzi o najbardziej zainteresowanych – Pawła Adamowicza i jego przybocznych. Od razu zaczęli serwować stałą śpiewkę Platformy Obywatelskiej i przyległości: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”.

Wszystkie autorytety, z przedstawicielami organizacji ekologicznych na czele, wystąpiły, przekonując, że g... zaraz się rozejdzie i że właściwie nie stanowi ono problemu. To dziwne, bo jakoś tak się składa, że to UE i aktywiści ekologiczni przekonywali nas, że szamba, które przepuszczają, są szkodliwe dla wód podziemnych i że koniecznie trzeba je wymieniać. Teraz jest jednak jakaś inna mądrość etapu. W każdym razie dla ekologów od 120 mln litrów fekaliów płynących w Motławie były ważniejsze rzeczy. W momencie gdy gdańszczanie zatykali nosy, ryby zdychały, łabędzie krztusiły się kałem, a foczki przecierały oczka z odchodów, aktywiści walczyli z komisją mającą się zająć sytuacją w… Puszczy Białowieskiej. Ostatecznie postanowili jej prace zbojkotować, bo oni chcieliby dyskutować tylko ze sobą, tak aby mieć pewność, że to ich będzie na wierzchu. Zanim więc komisja zdążyła się zebrać, już wszystko było wiadomo. Próba dialogu zakończyła się jak każda dyskusja z zielonymi. Aktywiści z Greenpeace’u, WWF i przyległości obrazili się i dali do zrozumienia, że nie ma pola do kompromisu i żadne fakty, tytuły naukowe i dowody tego nie zmienią. Żałosne to, ale niestety prawdziwe. Dziwne jedynie, że PiS łudził się, iż kogokolwiek przekona. 
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl