Polska-USA: era koniunktury

Piszę te słowa w Waszyngtonie, w którym są również szefowie resortów obrony i spraw zagranicznych rządu RP. W tym samym czasie prezydent Rzeczypospolitej gości w słynnej wojskowej akademii West Point, zaraz po swoim wystąpieniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ-etu. Dzieje się to raptem dwa miesiące po pierwszej bilateralnej wizycie prezydenta USA w Europie – właśnie w Polsce.

Wyniki szczytu NATO w Warszawie były dla naszego państwa znacznie korzystniejsze niż ustalenia szczytu NATO w Newport w 2014 r. Intensyfikacja współpracy militarnej i politycznej, zwiększająca się obecność żołnierzy USA na terenie RP – to wszystko jest przejawem wyjątkowych relacji między Warszawą a Waszyngtonem. Amerykański prezydent mówiący w ONZ-ecie ponownie o Polsce tylko to potwierdza. Bardzo zacieśniając stosunki z Polską, Biały Dom wyraźnie rozluźnia stosunki z Berlinem, a faktycznie wyrzucając do kosza umowę TTIP, czyli o wolnym handlu z UE, przełącza relacje z Brukselą na niższe obroty. Beneficjentem tego jest Rzeczpospolita. Takiej koniunktury nie mieliśmy od stu lat, od czasów patrona placu na warszawskim Żoliborzu – prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona. Wykorzystajmy ją, jak tylko się da!

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trump–Putin 3:1

Tezę, że spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem w Helsinkach to druga Jałta, można włożyć między bajki. Poprzedzające je decyzje brukselskiego szczytu NATO podjęte z inicjatywy państw bukaresztańskiej dziewiątki (Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria) i Stanów Zjednoczonych oznaczają wzmocnienie zdolności Sojuszu do obrony jego wschodniej flanki.

Deklaracja Putina o rozbieżności zdań z Trumpem co do Ukrainy nie pozostawia miejsca na dywagacje. Deklaracja amerykańskiego prezydenta co do nieuchronności rywalizacji gazowej z Rosją – również. Deklaracje obu prezydentów o niewszczynaniu wyścigu zbrojeń jądrowych to oczywistość, której wszyscy się spodziewali, a więc remis. Deklaracje Trumpa o zaufaniu do Putina w kwestii ingerencji Rosji w wybory w Stanach Zjednoczonych to użycie prezydenta Rosji jako argumentu w starciu z Demokratami. Zaproszenie Kremla do gry przeciw krajowej opozycji – to błąd. Wiemy z własnego tragicznego smoleńskiego doświadczenia, że to się źle kończy. Na szczęście Donald Trump twierdzi, że się przejęzyczył (słynne już „would” zamiast „wouldn’t”). Straty niewątpliwie będą, ale jest nadzieja na ich minimalizację.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl