Nawałka powołał kadrę na Armenię i Czarnogórę

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Selekcjoner reprezentacji Polski, Adam Nawałka, ogłosił powołania zagraniczne na mecze eliminacji mistrzostw świata 2018 z Armenią w Erywaniu (5 października godz. 18:00) i Czarnogórą na PGE Narodowym w Warszawie (08 października godz. 18:00).

- Przed nami dwa decydujące mecze z Armenią i Czarnogórą, w których zagramy o mundial w Rosji. Pierwsze starcie to wyjazdowa potyczka z Armenią, a 8 października wracamy na PGE Narodowy na konfrontację z wiceliderem grupy - Czarnogórą. Aktualna sytuacja w tabeli pozwala nam skupić się tylko na naszych meczach. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z wagi tych spotkań i stawki o jaką gramy - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski.

Do reprezentacji wraca Grzegorz Krychowiak, który nie dostał powołania na mecze z Danią i Kazachstanem, ponieważ nie grał w klubie. Krychowiak przeniósł się jednak z PSG do West Bromwich Albion i zaczął regularnie grać, a nawet wyróżniać się na boisku.

- Powołania z ligi polskiej ogłoszę w piątek, 29 września - powiedział Nawałka.

Zagraniczne powołania na mecze el. MŚ 2018:

Bramkarze: Łukasz Fabiański (Swansea), Łukasz Skorupski (AS Roma), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn), Przemysław Tytoń (Deportivo)

Obrońcy: Bartosz Bereszyński (Sampdoria), Thiago Cionek (Palermo), Kamil Glik (AS Monaco), Marcin Kamiński (Stuttgart), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski (Wolfsburg), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad), Kamil Grosicki (Hull), Grzegorz Krychowiak (West Bromwich Albion), Karol Linetty (Sampdoria), Maciej Rybus (Lokomotiw), Paweł Wszołek (Queens Park Rangers), Piotr Zieliński (Napoli)

Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Arkadiusz Milik (Napoli), Łukasz Teodorczyk (Anderlecht), Kamil Wilczek (Broendby)

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezależna.pl, pzpn.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krzysztof Szczerski o spotkaniu Trump-Putin: Ci, którzy wieszczyli drugą Jałtę - pomylili się

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta nie ma wątpliwości, co do wydźwięku spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Krzysztof Szczerski podkreśla, że w trakcie spotkania wyraźnie wybrzmiała m.in. różnica stanowisk w kwestii Ukrainy. „Wszyscy, którzy wieszczyli, że po spotkaniu Trump-Putin nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili” - powiedział Szczerski i podkreślił, że w takcie konferencji prezydentów wielokrotnie padało słowo „rozbieżności”.

Zwrócił uwagę, że prezydenci odczytali swoje oświadczenia, co - według niego - oznacza, że „postawiono na formalne deklaracje a nie na osobiste przekazy”.

- Oznacza to, że rozmowy musiały być surowe, szczere, skoro oświadczenia nie mały charakteru spontanicznego, tylko zostały przez obu prezydentów odczytane, widać, że zostały przygotowane skrupulatnie - powiedział Krzysztof Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta zaznaczył, że tematem, który dominował, była kwestia rosyjskiego wpływu na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych.

- Prezydent Putin bronił tezy, że rosyjskiego wpływu nie było i zaoferował to, co mógł zrobić w tej sytuacji i co my znamy trochę z naszego śledztwa smoleńskiego - czyli na podstawie prawa międzynarodowego udział rosyjskich ekspertów w wyjaśnieniu tej sytuacji, o czym wiemy, że czasami jest wybiegiem a nie realną chęcią wyjaśnienia rosyjskiego śladu w jakichś wydarzeniach" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski zaznaczył, że bardzo wyraźnie wybrzmiała też różnica stanowisk w kwestii Ukrainy a obawy dotyczące tego, że Trump może uznać legalność aneksji Krymu, były bezpodstawne.

- Widać, że dziennikarze tworzyli przed tym spotkaniem atmosferę obaw, która - jak się okazało - nie miała żadnych podstaw - ocenił.

Szczerski powiedział, że interesujące i ważne jest też to, że prezydent USA na początku starał się „wytłumaczyć, dlaczego w ogóle spotkał się z Putinem”.

- Najwyraźniej czuł taką potrzebę, także mając na uwadze politykę wewnętrzną, bo wiadomo, że w Kongresie jest duży sceptycyzm, dotyczący spotkań z Putinem. Tego typu zdań żaden przywódca europejski, który spotyka się Putinem, w ogóle nie wygłasza. Najwyraźniej prezydent USA w związku z wcale nie prorosyjską polityką, jakby niektórzy twierdzili, uznał za stosowne, żeby na początku swej wypowiedzi, dłużej wyjaśnić, dlaczego w ogóle do tego spotkania doszło - mówił Szczerski.

Jak dodał, „w Europie nikt się nie tłumaczy ze spotkania z Putinem. W USA jest to na tyle istotne, że trzeba wyjaśnić przyczyny”.

Szczerski zaznaczył, że „to było spotkania państw w wielu sprawach ze sobą konkurujących, państw, które w wielu sprawach mają rozbieżne poglądy, a w niektórych obszarach zwłaszcza dotyczących rozbrojenia, czy kwestii syryjskiej, czy Bliskiego Wschodu, mogących działać razem”.

Dopytywany o słowa Trumpa, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były nigdy tak złe, ale zmieniło się to cztery godziny temu”, prezydencki minister zaznaczył, że Trump miał tu zapewne na myśli ideę, że brak rozmowy jest zawsze błędem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl