Kto widzi drzewa, a kto widzi las europejskiej polityki migracji

  

Polityka migracji, jaka realizowana była przez całe dziesięciolecia w prawie wszystkich państwach zachodniej Europy, przynosi dziś pierwsze zmiany polityczne, kulturowe i religijne. I będzie przynosić następne, jeśli proces ten nie zostanie zatrzymany.

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maizière, polityk rządzącej CDU, uznawany za jednego z potencjalnych następców Angeli Merkel, w serii wywiadów, jakich udzielił w minionym tygodniu, skrytykował politykę migracyjną własnego rządu. Stwierdził, że „zasiłki dla imigrantów w Niemczech są raczej wysokie” i że jest to „część mechanizmu przyciągania tych ludzi”. Uznał też, że niemieckie procedury i warunki przyjmowania uchodźców są „zbyt hojne”. Dziś przybywający do Niemiec kandydaci na uchodźców na podstawie odpowiedniej ustawy muszą otrzymać na koszt państwa: zakwaterowanie, żywność, środki higieny osobistej. Państwo musi także zaspokoić ich „podstawowe potrzeby osobiste”, takie jak... karty telefoniczne do komunikowania się z najbliższymi pozostającymi w swoich ojczyznach. Niemcy wypłacają poszukującym azylu, jeśli przebywają oni w ośrodku dla uchodźców, 135 euro miesięcznie osobie dorosłej i 76–83 euro dziecku. Jeśli zaś poszukujący azylu przebywają poza ośrodkiem, otrzymują od państwa 216 euro miesięcznie. Niemiecki szef MSW uniknął odpowiedzi na pytanie, czy Niemcy powinni obniżyć te warunki, stwierdził jedynie, że „w całej Unii Europejskiej stawki te powinny zostać zrównane”. Krytyczne stanowisko w sprawie niemieckiej polityki migracyjnej w ostatnich dniach zajął również polityk... lewicowej partii Zieloni Boris Palmer, burmistrz Tubingen, który wydał książkę o niemieckiej polityce migracyjnej zatytułowaną „Wszystkim nie pomożemy”. Palmer twierdzi między innymi, że konieczny jest realizm w ocenie zagrożeń związanych z przybyciem do Niemiec dużej liczby muzułmanów. Jego zdaniem ludzie wychowani w kulturze, w której inna jest rola religii, kobiet, a nawet ubioru, „nie zostawią tego wszystkiego na granicy przed przyjazdem do nas i nie zaadaptują się nagle do naszej kultury”. Warto jednak zauważyć, że podobne głosy krytyki nie dotykają sedna problemu, czyli europejskiej polityki przyciągania tanich pracowników z krajów o wielokrotnie niższej sile gospodarki, przy jednoczesnym założeniu, że promowany w Europie ateizm skutecznie zniweluje powstające w ten sposób różnice kulturowe. W książce „Dziwna śmierć Europy” brytyjski dziennikarz Douglas Murray pisze, że taka polityka to powolne samobójstwo naszego kontynentu. Twierdzi, że proces ten jest nieodwracalny. Polska i kraje naszego regionu uniknęły tego szaleństwa. I właśnie dlatego twarde stanowisko w sprawie radykalnej zmiany europejskiej polityki migracyjnej, jakie prezentuje Polska, będzie zyskiwać nowych sojuszników. Kto wie, czy nie właśnie wśród rządzących Niemcami.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Centrum zawsze przeciwko

  

W wyborach samorządowych komentatorom wydawało się, że Prawo i Sprawiedliwość ma jednego przeciwnika. W ostatnich przedwyborczych miesiącach było to przede wszystkim Polskie Stronnictwo Ludowe, które w deklaracjach miało zostać wyeliminowane ze sceny politycznej. Rzeczywiście minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski i premier Mateusz Morawiecki dwoili się i troili, aby udowodnić, że to ludowcy odpowiadają za wszystkie patologie na wsi.

W dużej mierze się udało i dziś wszystko wskazuje na to, że to właśnie partia spod zielonej koniczynki jest największym przegranym. Oczywiście w sejmikach wszystko może się jeszcze zdarzyć i koalicje, przez zdrady polityczne, mogą być dowolne. O ile jednak PiS poszerzył swój stan posiadania na wsiach, o tyle zupełnie nie dał sobie rady w miastach.

W dużych aglomeracjach prawica zrobiła naprawdę dużo, aby przekonać tzw. centrum. Przedstawiono propozycje merytoryczne, łagodzono wizerunek, a nawet rezygnowano z części postulatów tradycyjnych dla prawicy. Wydawało się, że zastosowano wszystkie chwyty, a efekt był podobny do tego sprzed czterech lat. To pokazuje jedną zasadniczą rzecz: tzw. centrum nie ma jasnych przekonań, ale raczej przyłącza się do tych, których diagnoza i hejt są skuteczniejsze oraz bardziej racjonalne. Tym razem w miastach bębenek zdołał podbić Grzegorz Schetyna, który był radykalny i atakował PiS, praktycznie go dehumanizując. Wygląda na to, że centrum przyłączyło się do hasła dotyczącego eksterminacji PiS-owskiej szarańczy i bycia jedynie „anty”. To poważny problem, którego na pewno nie rozwiąże lanie ciepłej wody w kranie i rozmydlanie politycznych celów.

Wychodzi na to, że centrum nie głosuje za, ale przeciwko. Tak było w 2007 r., gdy PiS przegrał mimo świetnych wskaźników gospodarczych, i tak może być w 2019 r., jeśli PiS przestanie mobilizować swoich wyborców i pokazywać, o co idzie gra.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl