Bo Polskę zaatakować wolno

Sowieci nie zaatakowali od razu, jak tego oczekiwali Niemcy, lecz dopiero 17 września. Stalin chciał najpierw zobaczyć reakcję Paryża i Londynu, potęg, które okazały się zbyt krótkowzroczne, by zrozumieć znaczenie Międzymorza dla pokoju i bezpieczeństwa na kontynencie.

Kremlowski satrapa czekał jeszcze, aż uspokoi się dalekowschodnia granica – Japończycy właśnie przegrali bitwę nad Chałchin-Goł i odstąpili od zdobywania północno-wschodniej Azji. Teraz Moskwa miała rozwiązane ręce i mogła się zająć Polską, „bękartem traktatu wersalskiego”. Ale aby oczy władców Rosji mogły się obrócić w stronę Wisły, musi być spokojny jeszcze jeden front – nie tylko zachodni, nie tylko dalekowschodni, ale – być może najważniejszy – front wewnętrzny. Choć legenda czystek stalinowskich przypisuje im osłabianie imperium, de facto zagwarantowały one I sekretarzowi KPZS spokój i oparcie w kraju. Pamiętajmy o tym, gdy Zachód znów mruga okiem do Moskwy, azjatyckie tygrysy się z nią układają, a nadchodzące w 2018 r. wybory prezydenckie obwieszczą Putina głową państwa raz jeszcze. Chłód znowu idzie ze Wschodu.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

11 listopada zamiast 4 czerwca

„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska. 4 czerwca 2014 r. to samo zaklęcie powtórzył Bronisław Komorowski.

Na placu Zamkowym gościł prezydenta Obamę, który też stwierdził, że „był to początek końca komunizmu – nie tylko tutaj, ale w całej Europie”. Czy na pewno? Zaledwie kilka dni wcześniej, 30 maja, na wniosek Kancelarii Prezydenta RP odbył się państwowy pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego. A ja miałem nadzieję, że do tej największej hańby pookrągłostołowego państwa jednak nie dojdzie. Jeszcze w marcu apelowałem, aby komunistyczni dygnitarze i zbrodniarze nie byli chowani na Powązkach Wojskowych, bo na takie sąsiedztwo nie zasłużyli spoczywający obok polscy bohaterowie. Szczególnie ci zakopani w bezimiennych dołach śmierci. Nie udało się. Na pogrzeb przybyli niemal wszyscy ci, którzy potem świętowali upadek komunizmu. Twórcę szczytowego osiągnięcia późnej komuny, czyli stanu wojennego, żegnali prezydenci: Komorowski, Wałęsa, Kwaśniewski (ten ostatni zapowiedział dalszą walkę o dobre imię towarzysza generała). Nie mogło zabraknąć „ludzi honoru”, czyli komunistycznych propagandystów i zbrodniarzy Urbana i Kiszczaka, oraz Michnika, który kazał „odpieprzyć się”, tym razem nie od generała, ale od swojego brata Stefana – stalinowskiego mordercy sądowego. W normalnej Polsce to nie zdrajca polskiej sprawy i namiestnik okupanta byłby honorowany, lecz człowiek, który z okupantami walczył niezłomnie do końca – rtm. Witold Pilecki. Szczęśliwie szala przechyla się dziś na stronę Pileckiego. On wygrywa walkę z Jaruzelskim. Tak jak Żołnierze Wyklęci/Niezłomni wygrywają ze swoimi oprawcami. Bo to oni byli armią prawdziwie wolnej II RP. I dziś tamto państwo – a nie komunistyczna okupacja – powinno być dla nas wzorem. Dlatego coraz głębiej obchodzimy odzyskanie prawdziwej niepodległości 11 listopada 1918 r., a nie jej podróbki w postaci 4 czerwca 1989 r., które było tylko teoretycznym świętem teoretycznego państwa.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl