Bo Polskę zaatakować wolno

Sowieci nie zaatakowali od razu, jak tego oczekiwali Niemcy, lecz dopiero 17 września. Stalin chciał najpierw zobaczyć reakcję Paryża i Londynu, potęg, które okazały się zbyt krótkowzroczne, by zrozumieć znaczenie Międzymorza dla pokoju i bezpieczeństwa na kontynencie.

Kremlowski satrapa czekał jeszcze, aż uspokoi się dalekowschodnia granica – Japończycy właśnie przegrali bitwę nad Chałchin-Goł i odstąpili od zdobywania północno-wschodniej Azji. Teraz Moskwa miała rozwiązane ręce i mogła się zająć Polską, „bękartem traktatu wersalskiego”. Ale aby oczy władców Rosji mogły się obrócić w stronę Wisły, musi być spokojny jeszcze jeden front – nie tylko zachodni, nie tylko dalekowschodni, ale – być może najważniejszy – front wewnętrzny. Choć legenda czystek stalinowskich przypisuje im osłabianie imperium, de facto zagwarantowały one I sekretarzowi KPZS spokój i oparcie w kraju. Pamiętajmy o tym, gdy Zachód znów mruga okiem do Moskwy, azjatyckie tygrysy się z nią układają, a nadchodzące w 2018 r. wybory prezydenckie obwieszczą Putina głową państwa raz jeszcze. Chłód znowu idzie ze Wschodu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Klęska światowej rewolucji

„Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione...” – pisał członek ówczesnej Misji Międzysojuszniczej do Polski, brytyjski lord Edgar Vincent D’Abernon, nazywając odparcie bolszewików spod Warszawy „18. decydującą bitwą w dziejach świata”.

„Przed dwustu laty Polska pod murami Wiednia uratowała świat chrześcijański od niebezpieczeństwa tureckiego; nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie dość oceniono”

– to z kolei francuski generał Louis Faury. A Jan Paweł II nauczał: „O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy”. Ostateczny plan generalnej ofensywy przeciwko Polsce najważniejsi dowódcy Armii Czerwonej ogłosili 10 marca 1920 r. w Smoleńsku. Czerwona zaraza miała zniszczyć Warszawę, Poznań, Berlin, Paryż... Obecny na odprawie Tuchaczewski, późniejszy marszałek ZSRS, już po klęsce tłumaczył: „Gdybyśmy byli zwyciężyli nad Wisłą, wówczas rewolucja ogarnęłaby płomieniem cały ląd europejski”. I jeszcze Lenin: „Polska wojna była najważniejszym punktem zwrotnym nie tylko w polityce Rosji Sowieckiej, lecz także w polityce światowej. (...) Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji”. Wódz owej rewolucji zapowiadał jednak: „[kiedyś] wykończymy tych Polaków na dobre!”. Historia pokazała, że wykończyć nas, mimo wielu prób, się nie udało. W wymiarze religijnym każdy cud, w tym ten nad Wisłą, to znak ingerencji Boga. Modlili się o niego Polacy zgromadzeni z inicjatywy gen. Hallera podczas wielodniowego nabożeństwa w przededniu bitwy. Jednak pomoc Stwórcy nie umniejsza wysiłku stworzonych – zwycięstwa żołnierzy świeżo odrodzonej Niepodległej nad przeważającymi siłami bolszewików.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl