Bo Polskę zaatakować wolno

  

Sowieci nie zaatakowali od razu, jak tego oczekiwali Niemcy, lecz dopiero 17 września. Stalin chciał najpierw zobaczyć reakcję Paryża i Londynu, potęg, które okazały się zbyt krótkowzroczne, by zrozumieć znaczenie Międzymorza dla pokoju i bezpieczeństwa na kontynencie.

Kremlowski satrapa czekał jeszcze, aż uspokoi się dalekowschodnia granica – Japończycy właśnie przegrali bitwę nad Chałchin-Goł i odstąpili od zdobywania północno-wschodniej Azji. Teraz Moskwa miała rozwiązane ręce i mogła się zająć Polską, „bękartem traktatu wersalskiego”. Ale aby oczy władców Rosji mogły się obrócić w stronę Wisły, musi być spokojny jeszcze jeden front – nie tylko zachodni, nie tylko dalekowschodni, ale – być może najważniejszy – front wewnętrzny. Choć legenda czystek stalinowskich przypisuje im osłabianie imperium, de facto zagwarantowały one I sekretarzowi KPZS spokój i oparcie w kraju. Pamiętajmy o tym, gdy Zachód znów mruga okiem do Moskwy, azjatyckie tygrysy się z nią układają, a nadchodzące w 2018 r. wybory prezydenckie obwieszczą Putina głową państwa raz jeszcze. Chłód znowu idzie ze Wschodu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nienawidzę tego, ale tak trzeba

  

Zupełnie przypadkiem powstał krótki cykl poświęcony wadom polskiej prawicy, no to w podsumowaniu ostatni, ale bardzo ważny raz. Po wyborach okazało się, że prawica nie umie cieszyć się ze zwycięstwa, natomiast od znacznie dłuższego czasu jest problem z uznaniem porażki.

W żadnej grze, również w polityce, nie można non stop wygrywać. Porażka jest naturalną częścią rywalizacji i największemu mistrzowi czy też mistrzowskiej drużynie nigdy nie udaje się zachować czystego konta. Przegrywa każdy z każdym, ale nie każdy robi z tego straszny dramat. Wyborcy PiS mają tę słabość, że chcą wszystko albo nic, co dobitnie widać na moim ulubionym froncie walki z „najwyższą kastą”. Obiektywna ocena wojny jest taka, że PiS wygrało bitwę o prokuraturę, Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądowniczą, Izbę Dyscyplinarną oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wróg śmiertelny utrzymał jeden przyczółek i jest nim pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wraz z przyległymi sędziami PRL-u. Trudno, stało się, ale to jedna przegrana bitwa, a nie wojna. Po wyborach samorządowych opozycja ochoczo zamieniłaby swoje „zwycięstwo” na „porażkę” PiS, a jeszcze bardziej chciałaby zamiany w sądownictwie. Dlatego proszę i zaklinam, nie róbmy głupstw i nie podnośmy szkodliwych alarmów. Jako radykał i zapiekły przeciwnik „wymiaru sprawiedliwości” stwierdzam, że w zastanych okolicznościach i czasie więcej wygrać się nie da. Musimy zrobić krok w tył, wygasić front z UE i kastą, bo na straszeniu polexitem zyskują wrogowie Polski. Celem numer jeden jest w tej chwili druga kadencja parlamentarna i z ciężkim sercem, a także zgagą, trzeba temu celowi podporządkować małą porażkę z „najwyższą kastą”. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl