Trump: Nie będzie amnestii dla imigrantów

/ twitter.com/StateDept

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że "nie zamierza nadawać obywatelstwa" młodym imigrantom, którzy przebywają na terytorium USA nielegalnie. - Nie zamierzamy ogłaszać amnestii - zaznaczył.

Trump przybył do Fort Myers na południu Florydy, gdzie ma się zapoznać z rozmiarami zniszczeń spowodowanych przez huragan Irma.

Przed odlotem z Waszyngtonu Trump ponownie zaprzeczył, by w trakcie środowego roboczego obiadu w Białym Domu osiągnął z przywódcami Demokratów w Kongresie porozumienie w sprawie przedłużenia chroniącego młodych imigrantów programu DACA.

Pracujemy nad planem zapewniającym intensywne kontrole graniczne. Pracujemy nad planem dotyczącym DACA. Ludzie chcą, by to zrealizowano. Uważam, że jesteśmy tego bardzo bliscy, ale musimy mieć wzmocnione bezpieczeństwo na granicy - zadeklarował prezydent.

Według zaproszonych w środę do Białego Domu przywódcy mniejszości demokratycznej w Senacie Chucka Schumera i liderki mniejszości demokratycznej w Senacie Nancy Pelosi w trakcie obiadu uzgodniono kontynuowanie programu DACA. Trump miał też obiecać, że mur na granicy z Meksykiem "pojawi się później".

Uchwalony za rządów poprzedniego prezydenta Baracka Obamy program DACA chroni przed deportacją za granicę tak zwanych dreamersów czyli osoby, które dostały się do USA nielegalnie jako dzieci wraz ze swymi rodzicami. Trump dał Kongresowi 6 miesięcy na uchwalenie ustawy zastępującej program DACA. Liczbę dreamersów ocenia się na 800 tysięcy.

Prezydent oświadczył na Florydzie, że ewentualne uzgodnienie przez obie partie w Kongresie przyszłości DACA nie może być wiązane z kwestią budowy muru granicznego.

Musimy dojść do porozumienia, że obojętnie czy zostanie to wprowadzone do budżetu czy też do jakiegoś innego rozwiązania finansowego w najbliższym czasie, fundusze na mur się znajdą. W przeciwnym razie niczego nie zdziałamy - podkreślił.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jeden z mieszkańców przypomniał, jak w 2003 r. strzelano do rolników. Padło pytanie: "Kto rozliczy byłego ministra?"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/jackmac34

Podczas wczorajszego spotkania parlamentarzystów PiS z okręgu kalisko-leszczyńskiego z mieszkańcami Kościelnej Wsi koło Kalisza padło pytanie: Kto rozliczy byłego ministra rolnictwa Jarosława Kalinowskiego za strzelanie do protestujących rolników w Marchwaczu i Cieni Drugiej?

15 lat temu w powiecie kaliskim miały miejsce protesty rolnicze. 12 lutego 2003 roku w Marchwaczu i Cieni Drugiej doszło do starć między demonstrującymi rolnikami a policją, w czasie których użyto broni gładkolufowej. Kilka osób zostało rannych, a jeden z protestujących rolników stracił oko.

Rolnicy domagali się wówczas zwiększenia ceny skupu żywca wieprzowego do poziomu gwarantującego ich zdaniem opłacalność hodowli. Mówili o minimalnej stawce 3,6 zł za kilogram. Tymczasem ówczesny rząd zaproponował podniesienie ceny skupu do 3,1-3,3 zł. Ministrem rolnictwa i rozwoju wsi był wtedy Jarosław Kalinowski z PSL, obecnie eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego. Organizująca blokady Samoobrona nasiliła protesty. W Cieni Drugiej rolnicy starli się z policją. W trakcie trwającej kilkanaście minut bitwy funkcjonariusze użyli strzelb i gumowych pocisków, a rolnicy – kamieni.

Uczestnicy rolniczego protestu do dzisiaj zastanawiają się, dlaczego strzelano i dlaczego policjanci nie mieli armatek wodnych czy gazów łzawiących, a także chcą wiedzieć kto podjął decyzję o użyciu broni.

Temat wrócił w poniedziałek podczas spotkania parlamentarzystów PiS z mieszkańcami Kościelnej Wsi koło Kalisza.

- Kto rozliczy pana Kalinowskiego za strzelanie do protestujących rolników w Marchwaczu i Cieni Drugiej?

 - zapytał jeden z mieszkańców.

- Deklarację w sprawie wyjaśnienia zajść składaliśmy dwa lata temu. Chcieliśmy wyjaśnić kulisy decyzji, jakie podjęto wówczas, kiedy otwarto ogień z broni gładkolufowej do protestujących rolników

 - odpowiedział poseł Jan Mosiński.

Wyjaśnił, że z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości otrzymali informację, że nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące komunikowania się i wydania poleceń dowódcy plutonu, który dała rozkaz otworzyć ogień do protestujących rolników.

- Ubolewam, bo nie było powodu, żeby tak reagować w stosunku do rolników, którzy protestowali w słusznej sprawie

 - oświadczył Jan Mosiński.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl