Abp Jędraszewski: Niech różaniec nigdy nie wypada z naszych dłoni

Abp Marek Jędraszewski / youtube/print screen

  

– Niech różaniec nigdy nie wypada z naszych dłoni, sięgajmy często po paciorki różańca – podkreślał w homilii abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski przewodniczył uroczystej mszy, którą odprawiono na zakończenie Pielgrzymki Rodzin Diecezji Rzeszowskiej i Służb Mundurowych Podkarpacia.

Bóg wszedł w historię człowieka poprzez Najświętszą Maryję Pannę. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie” – odpowiada Najświętsza Dziewica aniołowi, który przyszedł z poselstwem do niej od Najwyższego i Jedynego Boga 
– mówił w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej abp Marek Jędraszewski. – Bóg przyszedł po to, aby ci, którzy w niego uwierzą, mogli stać się Bożymi dziećmi, by mogli odzyskać godność Bożych synów – dodawał. 

Metropolita krakowski wskazał, że Bóg przychodzi do nas, bo jest prawdziwie Emmanuelem – Bogiem z Nami. 

Nieustannie przychodzi do swojej rodziny, do swoich dzieci przez Najświętszą Maryję Pannę. To jest cud powtarzany w dziejach Kościoła w najrozmaitszych miejscach i w każdym niemal czasie. Ten cud miał miejsce także tutaj, ponad 500 lat temu, w 1513 i wiąże się z historią Jakóba Ado i objawienia się Matki Bożej na gruszy 
– przypomniał historię sanktuarium hierarcha.

Matka Boska chciała i chce wyjść na spotkanie ludzkiej biedzie, materialnej, fizycznej i duchowej. Chce wyjść na spotkanie i pomagać, a pomagając sprawiać, że cześć Jej Syna nieustannie będzie wzrastała. Taka jest historia tego miejsca, tego miasta i tej świętej figury, która od tamtego czasu jest otoczona kultem. Ciągle nowe pokolenia ludzkie mogą usłyszeć Boży głos i Boże polecenia docierające do nas przez napomnienia i wezwania do modlitwy płynące z ust objawiającej się ludziom Matki Najświętszej 
– mówił abp Marek Jędraszewski nawiązując do stulecia objawień w Fatimie i zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku.

Ten zamach na nowo zwrócił uwagę świata katolickiego, nie tylko katolickiego, na Fatimę. W rok później na miejscu objawień Ojciec Święty dziękował Matce Bożej za cud ocalenia swojego życia. Ocalenia swojego życia właśnie po to aby także dzięki Jego przepowiadaniu i Jego niezmordowanej służbie pasterskiej świat mógł się dowiedzieć, co znaczy Boże Miłosierdzie. I co znaczy to nieustanne wzywanie świata do nawrócenia, do pokuty i do modlitwy 
– przypomniał metropolita krakowski. 

Polska nawiązując do stulecia objawień fatimskich złożyła 6 czerwca tego roku w zakopiańskich Krzeptówkach – kościele, który został wybudowany jako wotum wdzięczności za ocalenie Jana Pawła II – Akt Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Dziewicy 
– mówił abp Marek Jędraszewski i przywołał podobne wydarzenie, które miało miejsce 8 września 1946 roku na Jasnej Górze. Ponad milion katolików powtarzało wtedy za ówczesnym prymasem Polski, kardynałem Augustem Hlondem, rotę zawierzenia i oddania się Najświętszej Dziewicy. 

Metropolita krakowski nawiązał do odnowienia tego aktu, które odbyło się 8 września we wszystkich parafiach Polski, a szczególnie do dwóch wezwań.

Pierwsze dotyczyło polskich rodzin, obrony godności kobiety i wspierania małżonków w wytrwaniu w świętym związku sakramentalnym. 

Zobowiązaliśmy się do Matki Najświętszej stać, wiernie i zdecydowanie, na straży jedności małżeństw i na straży świętości każdej rodziny. Wiemy, jakie dzisiaj to niełatwe i trudne zadanie. W czasie gdy podważa się godność kobiety, w czasie w którym na skutek ideologii gender lekceważy się bożą wizję stwórcy, który powołał człowieka jako kobietę i mężczyznę
– mówił abp Marek Jędraszewski.

Bez osobistego wysiłku a przede wszystkim świadectwa i modlitwy nie osiągnie się tego, do czego zobowiązaliśmy się wobec Niepokalanego Serca Przenajświętszej Dziewicy. Obroni się małżeństwo, zachowa wspaniały kształt życia rodzina, jeżeli to życie będzie kształtowane poprzez modlitwę, zwłaszcza modlitwę różańcową. Matka Najświętsza wskazała nam osobiście, jak mamy się modlić i jaka modlitwa jest najbardziej skuteczna. Ona najlepiej wie, jak możemy na nowo odzyskać godność Bożego Dziecka i na jakich fundamentach możemy budować dobrą przyszłość. Gdy chodzi o życie osobiste, czy małżeńskie, czy rodzinne a w dalszym wymiarze także społeczne i narodowe 
– tłumaczył.

Niech różaniec nigdy nie wypada z naszych dłoni, sięgajmy często po paciorki różańca i razem z Matką Najświętszą przeżywajmy kolejne tajemnice życia Pana Jezusa na ziemi 
– apelował abp Marek Jędraszewski.

Drugie wezwanie dotyczyło troski o dzieci nienarodzone: „postanawiamy stać na straży poczętego życia”. 

Stać na straży najbardziej bezbronnych i niewinnych dzieci, otoczyć je od razu czułą miłością. To zadanie matki, ale jest to także wielkie zadanie społeczne. Solidarność, ta prawdziwie międzyludzka, musi dotyczyć wszystkich wymiarów naszego człowieczego życia, od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. To jest nasze wielkie zadanie! 
– wzywał hierarcha. 

Obojętność na życie zagrożone jest początkiem wszelkiej przemocy, a niekiedy okrucieństwa. Każdy z nas jako człowiek musi się poczuwać do tego, aby być stróżem życia swego brata. To jest miarą naszego człowieczeństwa. To jest nasze być albo nie być człowiekiem! 
– podkreślał hierarcha. 

Metropolita krakowski mówił o zagrożeniu aborcją, określaną jako „prawo kobiety do siebie". 

Dziecko w łonie kobiety to boży skarb z całym zaufaniem istniejącym w niej. Ona jest odpowiedzialna, a mąż i wszyscy inni muszą w tej odpowiedzialności uczestniczyć i wspomagać. Tutaj dajemy wyraz najbardziej człowieczej solidarności 
– zaznaczał.

Abp Marek Jędraszewski zachęcał również do włączenia się w inicjatywę społeczną „Zatrzymaj aborcję”. 

Ta akcja nie ma nic wspólnego z pragnieniem aby, karać kobiety 
– wyjaśniał.

Chodzi o to, by ocalić życie dzieciom, które poczęły się, jak wykazują badania prenatalne, z wadą biologiczną. Przepis tak zwanego kompromisu aborcyjnego pozwala w tym przypadku na aborcję. Jeżeli uważamy, że trzeba ratować życie każdego człowieka i okazywać mu pomoc, i uważamy to za normalny obowiązek dobrze funkcjonującej służby zdrowia w odniesieniu do dorosłych i do dzieci, to dlaczego nie dotyczy to dzieci jeszcze nienarodzonych? To są nasze siostry i bracia, których kocha Bóg i o których życie upomina się także Matka Najświętsza. Nasze serca muszą się otworzyć także na nich 
– mówił.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: diecezja.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl