Schetyna po spotkaniu z prezydentem Dudą. Totalna opozycja nie zmienia wroga - „PiS, PiS, PiS”

/ facebook.com/printscreen

„Totalna opozycja” parlamentarna pozostała wierna sobie po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą ws. ustaw o SN i KRS. Nie przegapiła okazji, aby przypomnieć kto jest i pozostaje jej wrogiem. - Obawiamy się, że PiS i Stanisław Piotrowicz będą mieli wpływ na ostateczny kształt tworzonych przez prezydenta ustaw - grzmiał lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna podczas dzisiejszego briefingu.

Wcześniej posłowie PO wzięli udział w spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą, podczas którego rozmawiano o zmianach w Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. 

Chcę powiedzieć, że terminy, do których zobowiązał się prezydent, czyli 24, tak naprawdę 25 września, wtedy ma przedstawić tezy czy też założenia tych ustaw. Jesteśmy gotowi do pracy nad nimi

- mówił Schetyna.

CZYTAJ WIĘCEJ: PiS po rozmowach z prezydentem. „Ostateczny kształt projektu ws. KRS i SN około 25 września”

Lider Platformy Obywatelskiej nie omieszkał jednak zaatakować politycznych przeciwników, stwierdzając, że jego partia obawia się, że "PiS i Stanisław Piotrowicz będą mieli wpływ na ostateczny kształt tworzonych przez prezydenta ustaw".

Rozmawialiśmy o procesie legislacyjnym w Sejmie, o aktywnościach komisji sprawiedliwości i praw człowieka, o roli przewodniczącego Piotrowicza. Bierzemy pod uwagę wariant, że proces legislacyjny czy projekty legislacyjne złożone przez prezydenta mogą ulec poważnej zmianie właśnie tutaj, dokonywanej przez parlamentarną większość, przez polityków PiS i przewodniczącego Piotrowicza

- powiedział Schetyna.

Podczas briefingu Platformy partię rządzącą zaatakował nie tylko Schetyna.

Podkreślamy, że dla nas najważniejsze jest usprawnienie wymiaru sprawiedliwości, a nie kwestie kadrowe - a na tym skupia się PiS

- powiedział Borys Budka.

 

Źródło: facebook.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Stoch przyznaje po konkursie: po odwołaniu czwartej serii czułem delikatny zawód

/ Tadeusz Mieczyński

Kamil Stoch srebrnym medalem mistrzostw świata w lotach narciarskich uzupełnił kolekcję swoich trofeów. To był jedyny krążek, którego mu brakowało. Mimo wszystko po odwołaniu ostatniej, czwartej serii konkursowej czuł zawód. Wygrał Norweg Daniel Andre Tande.

„Wiedziałem, że jestem w stanie skoczyć jeszcze dalej i zdawałem sobie sprawę, że pewne rzeczy mogłem zrobić lepiej. Przygotowywałem się na czwartą próbę i nagle dostaję informację, że jej nie będzie. Wtedy poczułem delikatny zawód. Mam jednak świadomość, że nie mogę na nic narzekać”

– podkreślił jeden z najlepszych skoczków w historii.

Stoch nigdy nie był znakomitym „lotnikiem”. W swojej karierze wygrał tylko dwa konkursy Pucharu Świata na mamucich obiektach – w 2011 r. w Planicy i w 2017 w Vikersund. Do Oberstdorfu jechał po słabym występie na skoczni Kulm – zajął tam 21. miejsce.

„Od czwartku zrobiłem tu niesamowitą pracę, każdy skok był coraz lepszy. Srebrny medal przyjmuję z wielką radością i traktuję to jako nagrodę za trudy i poświęcenie, ale poczułem już trochę krew. Teraz nie ma jednak co gdybać, zastanawiać się, jak zakończyłby się konkurs, gdyby odbyła się ostatnia seria. Warunki były zmienne, równie dobrze mogłem dostać pięć metrów w plecy i wylądować na 80. metrze”

- podkreślił.

Stoch, mimo dotychczasowych niepowodzeń w mistrzostwach świata w lotach, ale i słabej dyspozycji w Bad Mitterndorf, przyjechał do Oberstdorfu z pozytywnym nastawieniem.

„Wiedziałem, że potrzebowałem odpoczynku. Musiało minąć trochę czasu, zanim całe to napięcie po Turnieju Czterech Skoczni zejdzie ze mnie. Wszystko to odkładało się w organizmie, głowa musiała się odprężyć. Fizycznie jednak cały czas czuję się świetnie, na dodatek doszło trochę świeżości”

– przyznał.

Podwójny mistrz olimpijski z Soczi dodał, że każdy skoczek marzy o tym, by lądować jak najdalej, a mistrzostwa świata w lotach to bardzo prestiżowa impreza.

„Tylko kilku, kilkunastu zawodników ma szansę na zdobycie tego medalu. Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało mi znaleźć w tym miejscu. Po tylu latach wytrwałości i walki w końcu stanąłem na podium tej imprezy”

– ocenił.

Adam Małysz niedługo po zakończeniu konkursu powiedział polskim dziennikarzom, że Stoch może się w końcu czuć spełnionym skoczkiem. Z drugiej jednak strony - wciąż chce więcej, wciąż ma apetyt na kolejne sukcesy.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl