Ryzykowny poker unijny

Już pierwsza rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE dotycząca Puszczy Białowieskiej, gdzie stronami są Komisja Europejska i Polska, pokazała, czego możemy się spodziewać i jak wygląda europejska sprawiedliwość. Otóż, sędzia trybunału podpowiadał przedstawicielce KE, co ma robić, i przypomniał, że może ubiegać się o nałożenie kar finansowych na Polskę.

W sposób oczywisty złamano zasadę bezstronności. W filmie „Piłkarski poker” jest scena, gdy jeden sędzia, Jan Laguna, próbuje przekupić innego. Na korupcyjną propozycję pada kultowa już odpowiedź: „Ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3:0 – będzie 3:0”. Dziś rzeczywistość przerosła filmową fikcję. Sędzia unijnego trybunału nie zastosował się do złotej zasady sędziów piłkarskich. Choć KE starczało trzy zero, on wydrukował trzy dodatkowe bramki. Źle to rokuje na przyszłość. Czeka nas los fanów piłki nożnej w latach 90. Jak kibicom trudno było się utożsamiać z wkładami do koszulek, które ustawiały mecze, tak statystycznemu Kowalskiemu, realnie patrzącemu na rzeczywistość, będzie trudno wierzyć w tak reprezentowane europejskie wartości. UE jest na dobrej drodze, by powtórzyć PR-owy sukces PZPN. Oby tego unijnego pokera nie wygrali Rosjanie.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pałac jak przyjaźń radziecka

Józef Cyrankiewicz, premier rządu PRL, oraz sowiecki ambasador Ponomarenko oświadczyli, iż „uważają wybudowany przez Związek Radziecki w stolicy Polski – Warszawie – Pałac Kultury i Nauki za symbol wieczystej, niewzruszonej przyjaźni narodów radzieckiego i polskiego”. Placem Defilad, jak dziś placem Czerwonym w Moskwie, paradowały ruskie czołgi.

Huczały tu ruskie armaty. „Największe urodziny w mieście” – pod tym hasłem stołeczny magistrat reklamował cykl (tygodniowych!) imprez na 60-lecie PKiN. Były toasty, lasery, fajerwerki, tańce i koncert Zbigniewa Wodeckiego. Dzień 22 lipca wybrano nieprzypadkowo: to rocznica zniewolenia Polski przez Sowietów (wydania komunistycznego Manifestu PKWN; potem święto Polsku Ludowej). A PKiN „jest znakiem upokorzenia narodu polskiego i wyrazem pogardy dla – de facto – okupowanego w latach PRL »prywislianskogo kraja«” – napisali ludzie kultury, nauki i mediów, protestując przeciwko wpisaniu pałacu (2 lutego 2007 r.) do rejestru zabytków. Wcześniej Stalin proponował Warszawie metro lub osiedle mieszkaniowe, ale tzw. prezydent Polski, a tak naprawdę agent NKWD Bierut wybrał PKiN. Pod jego budowę wyburzono kilkadziesiąt kamienic, które przetrwały Niemca – Sowieta już nie. Pomysł Stalina realizował Mołotow (ten od IV rozbioru Polski razem z Ribbentropem). Wysokość – 230 m.

Na więcej nie zgodzili się sowieccy „bracia” – PKiN nie mógł być wyższy od Moskiewskiego Uniwersytetu im. Łomonosowa. 7 marca 1953 r. PKiN nadano imię darczyńcy – zmarłego Józefa Stalina. „Będzie trwał tak jak miłość do dziecka. (...) Będzie trwał tak jak przyjaźń radziecka” – pisał... Jan Brzechwa. I tak PKiN trwa już dziesięciolecia. Tak jak nieosądzeni zbrodniarze komunistyczni, którym płacimy ogromne resortowe emerytury. Ale nie wszystkim się podoba. Władysławowi Broniewskiemu skojarzył się z „koszmarnym snem pijanego cukiernika”. A słynne określenie „Pekin” wymyślił Leopold Tyrmand – jako nawiązanie do nazwy pewnej przedwojennej kamienicy, w której funkcjonowała agencja towarzyska. Dziś domagamy się rozbiórki tego największego w kraju sowieckiego monumentu.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl