Niska skuteczność kosmetyków naturalnych to mit

/ pixabay.com

redakcja

Kontakt z autorem

Polacy coraz chętniej sięgają po kosmetyki na bazie naturalnych składników, bezpieczne dla zdrowia i urody oraz przyjazne środowisku. Coraz więcej osób zwraca również uwagę na to, czy określone preparaty były testowane na zwierzętach. Wciąż istnieje jednak spora grupa osób nieprzekonanych, które sugerują się nieprawdziwymi opiniami na temat. Eksperci rozwiewają wszelkie wątpliwości: kosmetyki naturalne są równie skuteczne jak konwencjonalne, są równie trwałe – tyle, że używa się w nich bezpiecznych konserwantów.

Dla przeciętnego konsumenta odróżnienie w 100 proc. naturalnego kosmetyku od takiego, który jedynie podaje się za naturalny, może być trudne. Wielu producentów wykorzystuje bowiem popularność słów „naturalny” i „ekologiczny” i nazywa tak swoje preparaty, a w rzeczywistości mają one w swoim składzie zaledwie kilka naturalnych składników, czasem w śladowych ilościach. Eksperci wskazują trzy główne czynniki, którymi kierują się Polki w wyborze kosmetyków naturalnych – unikanie ryzyka (65 proc. kobiet), ochrona środowiska i zwierząt (18 proc.) oraz zgodność z własną filozofią życia (17 proc.).

Często jest tak, że konsumenci szukają kosmetyków z konkretnymi składnikami albo wręcz bez pewnych składników. Naszej skórze potrzebne jest to, co stworzyła natura, a kosmetyki naturalne zawierają składniki, które są znane ludziom od wieków –mówi agencji Newseria Magdalena Hajduk, prezes Naturativ.

Wokół kosmetyków naturalnych narosło jednak wiele mitów. Pierwszy dotyczy właśnie tego, że są one mniej skuteczne od kosmetyków konwencjonalnych.

W tej chwili dostawcy surowców kosmetycznych starają się produkować zaawansowane surowce i substancje aktywne, ale z natury, czyli za pomocą zielonej chemii, tak aby ten surowiec był jak najmniej przetworzony, ale jednocześnie stał się skuteczny. Zajmuję się produkcją kosmetyków naturalnych od 10 lat i widzę olbrzymi postęp. Mamy teraz dostęp do wspaniałych, efektywnych surowców naturalnych z bardzo dobrymi badaniami, więc nie ma powodu, dla którego kosmetyki naturalne miały by być mniej skuteczne niż kosmetyki konwencjonalne – mówi Magdalena Hajduk.

Drugi mit jest taki, że kosmetyki naturalne są mniej trwałe niż preparaty konwencjonalne.

Owszem, istnieją kosmetyki naturalne, które prawie nie są zakonserwowane. To są tzw. kosmetyki świeże, których możemy używać przez 3 miesiące, przez ten czas trzeba przetrzymywać je w lodówce, ale jest to tylko niewielki segment kosmetyki naturalnej. W innych preparatach są używane konserwanty – tyle, że bezpieczniejsze i bardziej przyjazne. Te kosmetyki są trwałe, ich okres trwałości to 2–3 lata podobnie do kosmetyków konwencjonalnych – tłumaczy Magdalena Hajduk.

Trzeci mit dotyczy tego, że kosmetyki naturalne wykorzystują w swoich składach mało przebadane wyciągi roślinne.

Jest to absolutnie niemożliwe, ponieważ każdy kosmetyk wprowadzany na rynek musi mieć ocenę bezpieczeństwa, która jest przeprowadzona przez wykwalifikowanego asesora, który każdy surowiec musi sprawdzić pod względem toksykologicznym. Takie prawo mamy od kilku lat, jest ono prawej unijnym, jest egzekwowane przez wszystkich, nawet małych producentów kosmetyków, więc każda substancja, która jest w kosmetyku, jest sprawdzona toksykologicznie i nie ma takiej możliwości, żeby kosmetyk zawierał jakieś niesprawdzone substancje o niewiadomym pochodzeniu – wyjaśnia Magdalena Hajduk.

Eksperci podkreślają, że rynek kosmetyków naturalnych to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów branży beauty, którego wartość według analiz Persistence Market Research w 2024 roku wyniesie 22 mld dol.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

Nobliści dostaną podwyżkę

Nobliści dostaną podwyżkę

Rosyjski specnaz już na Białorusi

Rosyjski specnaz już na Białorusi

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Małgorzata Wassermann ujawnia: Nikt wcześniej nie dociekał skąd Marcin P. wiedział, że interesuje się nim ABW

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„To już kolejny świadek, który o tym mówi, że Marcin P. już w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk” - mówi szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Według Małgorzaty Wassermann wszystko zaczyna układać się w „pewną całość”. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, komisja śledcza rozważy, czy w związku z zachowaniem przesłuchiwanej dziś teściowej założyciela Amber Gold, nie złożyć wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawał były szef parabanku Finroyal Andrzej K., który mówił, że sugerował Marcinowi P. albo współpracę, albo przejęcie Finroyal przez Amber Gold.

- Zacznę od dwóch faktów, które komisji są znane, a opinii publicznej może nie. Pierwsza sprawa, to jest to, że pan Marcin P. powiedział panu Andrzejowi K., że pozostaje w zainteresowaniu ABW. Jest istotne, od kiedy on miał wiedzę, że pozostaje w zakresie zainteresowania służb, co jest tak na marginesie bardzo ciekawe. To wynika z protokołów. My to wiemy. To jest niesamowite, ale nikt tego wątku nigdy nie pogłębiał. To znaczy, nikt nie dociekał, skąd on miał tę wiedzę i z kim się nią dzielił – mówi Małgorzata Wassermann.

Kolejny wątek na który zwraca uwagę szefowa komisji śledczej to brak jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia transakcji przelania Andrzejowi K. docelowo dwunastu milionów przez Marcina P.

- Pan Andrzej K. nie jest w stanie w żaden sposób uzasadnić tej transakcji [...] Dzisiaj stawiam pytanie, czy to po prostu nie było czyste pranie pieniędzy [...] Macie państwo świadomość, że opowieści pana Andrzeja K. o jego prężnie działającej firmie nie zasługują na wiarę w żadnym wypadku.  Trzecia sprawa - i to jest już kolejny świadek, który o tym mówi - Marcin P. w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk. Czyli nie polegają na prawdzie te zeznania, w których mówiło się, że nikt o tym nie wiedział, ani nie był to dla niego parasol ochronny. To po prostu się układa w pewną całość. - podkreśla szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold.

 Ponadto w rozmowie z naszą reporterką Małgorzata Wassermann podkreśla, że Marcin P. W pewnym momencie zaczął przewalać spore sumy pieniędzy.

- My wiemy, że zaczął on przelewać pieniądze w tym momencie, gdy było jasne, że jego firma idzie ku upadkowi. To były te miesiące, który organy państwa polskiego dały mu na to szybkie upłynnienie i wyprowadzenie tych pieniędzy. Tak na ten moment ja to widzę. Nie mówię, że nie zmienię zdania, jak poznam cały materiał dowodowy, ale musicie państwo przyznać, to jest kolejna osoba, która bez jakiegokolwiek zapowiedzenia, bez czegokolwiek... bez sprawdzenia przychodzi do Marcina P, a on jej w cudowny sposób przelewa miliony. [...] Ktoś był gwarantem tych transakcji. Ktoś te transakcje po prostu pilotował i nikt mi nie wmówi, że przychodzi z ulicy, jeden czy drugi pan i mówi, że chciałby mu sprzedać 15 mln euro długu, a Marcin P. mówi, „to jest dla mnie bardzo dobry interes, przeleję panu 12 milionów”. - podkreśla Małgorzata Wassermann.

Odnosząc się do przesłuchania teściowej Marcina P. szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold nie wyklucza złożenia wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Jak już informowaliśmy przesłuchanie Danuty Jacuk-Plichty było dość specyficzne.

- Czy świadek pobrała z tytułu stosunku pracy 576 836 zł i 37 groszy? – usłyszała pytanie podczas dzisiejszego przesłuchania Danuta Jacuk-Plichta, teściowa założyciela Amber Gold Marcina P.
- O matko... – tylko tyle wydusiła z siebie kobieta, której przy ogłoszeniu sumy własnych „zarobków” opadła szczęka. Dosłownie.  - Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ nie chcę ani sobie, ani bliskim mi osobom zrobić krzywdy .


CZYTAJ WIĘCEJ: Szef Amber Gold zszokował nawet swoją teściową Z wrażenia opadła jej szczęka. WIDEO
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości przyznaje, że partia nie wyklucza poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. „Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych” - mówiła Beata Mazurek.

Na antenie TVP Info rzeczniczka PiS pytana była o przedstawione przez prezydenta Andrzeja Dudę projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

- Nie wykluczamy poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych, bo bez zmian kadrowych uważamy, że ta reforma nie przyniesie oczekiwanego nie tylko przez nas, ale przede wszystkim przez Polaków, którzy mają styczność z wymiarem sprawiedliwości, skutku - mówiła na antenie TVP Info Beata Mazurek.

Jej zdaniem propozycje dziś przedstawione „otwierają dyskusję”, jednak zwróciła uwagę na potrzebę jak najszybszej realizacji zapowiedzi reformy sądownictwa.

- Tak naprawdę czekamy też na to, co zobaczymy jutro, bo dzisiaj poznaliśmy kilka aspektów tych ustaw, o których mówił pan prezydent, ale nie znamy szczegółów. Chociażby nie wiemy, jakie kryteria będą decydowały o tym, że pan prezydent zdecyduje się na to, by niektórym sędziom, którzy ukończyli 65. lat, dać możliwość dalszego orzekania czy też nie. Chcieliśmy i chcemy gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości, która skutecznie wyeliminowałaby nieprawidłowości i spowodowałaby, że wymiar sprawiedliwości byłby pozytywnie oceniany przez Polaków. Mamy przekonanie, że porozumienie między nami a panem prezydentem zostanie osiągnięte, bo tutaj nie chodzi o to, kto będzie bardziej zadowolony - czy my, czy pan prezydent - tu chodzi o to, żeby znaleźć taki kompromis, który skutecznie zapewni to, o czym mówiliśmy w kampanii wyborczej. Nie wykluczamy przedłożenia poprawek. Dzisiaj za wcześnie jest mówić, czy będziemy mówić o poprawkach, ani jakich, ponieważ nie znamy całości projektów ustaw - ani jednej, ani drugiej. Wszystko zależy od tego, jaką decyzję podejmie Marszałek, prezydium Sejmu – mówiła Beata Mazurek.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl